Katowice uczczą 43. rocznicę śmierci Zbigniewa Cybulskiego

Cybulski zginął 8 stycznia 1967 r. na dworcu we Wrocławiu, próbując wskoczyć do odjeżdżającego pociągu. Jego postać obrosła legendą. "Cybulski to nie tylko ikona filmu, ale też ówczesny symbol wolności" - powiedział PAP Wojciech Sarnowicz, dokumentalista i wielbiciel twórczości aktora, nazywanego "polskim Jamesem Deanem".
Projekcja wyreżyserowanego przez Sarnowicza dokumentu "Katowice Zbyszka Cybulskiego" będzie jednym z punktów "seansu wspomnień", który odbędzie się w piątek w katowickim Centrum Sztuki Filmowej. Widzowie obejrzą również film "Do widzenia, do jutra" Janusza Morgensterna, z Cybulskim w roli głównej.

Wieczór poświęcony Cybulskiemu nieprzypadkowo odbędzie się właśnie w Katowicach. "Po zakończeniu II wojny światowej rodzina Cybulskich osiedliła się w Katowicach. Zbigniew później często powracał na Śląsk, już w trakcie swojej kariery aktorskiej. Odwiedzał rodziców i brata, z którymi był bardzo zżyty" - wyjaśnił Sarnowicz.

Jego zdaniem, warte przypomnienia są trudne lata młodości Cybulskiego, który wraz z bratem Antonim spędził okres II wojny światowej bez opieki rodziców. Ojciec - urzędnik ministerstwa spraw zagranicznych - wyjechał do Rumunii, gdzie cała rodzina miała się spotkać. Niestety plan się nie powiódł, ponieważ podczas przekraczania granicy matka chłopców została aresztowana przez Rosjan i skazana na dziesięcioletnie więzienie.

"Bracia przeżyli wojnę w okropnej nędzy i dopiero po jej zakończeniu spotkali się z rodzicami, którzy powrócili z emigracji we Francji" - podkreślił Wojciech Sarnowicz.

Odbiło się to później na zdrowiu aktora. Fani Cybulskiego zapamiętali go przede wszystkim jako mężczyznę w ciemnych okularach. Nie nosił ich jednak z powodu ówczesnej mody. Była to konieczność związana z pogarszaniem się wzroku, które wynikało z życia w biedzie podczas okupacji.

Punktem wyjścia dla dokumentu Sarnowicza stał się archiwalny film z pogrzebu Cybulskiego w Katowicach. Rodzinie aktora proponowano, aby spoczął w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. Ponieważ jednak Cybulski był bardzo religijny, bliscy zdecydowali pochować go na cmentarzu katolickim przy ulicy Sienkiewicza w Katowicach.

"Był niezwykle popularny, dlatego w ostatniej drodze towarzyszyły mu dziesiątki tysięcy ludzi. Na cmentarzu panował tak niesamowity ścisk, że obawiano się czy ludzie nie wpadną do grobu razem z trumną. Na pogrzebie nie zabrakło najwybitniejszych postaci kina tamtego pokolenia. Andrzej Wajda mówił później, że historia podróży młodych aktorów na pogrzeb Cybulskiego byłaby wspaniałym tematem na film" - przypomniał Sarnowicz.

Dodał, że grób aktora, na którym znajduje się również upamiętniająca go rzeźba, stał się miejscem pielgrzymek fanów Cybulskiego.

W dokumencie Sarnowicza po raz pierwszy o sprawach związanych ze swoim bratem opowiedział Antoni Cybulski, dzięki czemu film przynosi wiele informacji na temat ich życia rodzinnego. Aktora wspominają też m.in. Kazimierz Kutz, Andrzej Wajda i Jacek Fedorowicz.

Zdaniem Sarnowicza, Zbigniew Cybulski wciąż jest najważniejszym aktorem w historii polskiego kina. "W tamtych czasach był idolem dla młodzieży, artystów oraz ludzi niezwiązanych ze sztuką. Był - jak na ówczesne lata - kimś niesamowicie wolnym. Udowodnił tego, że można żyć +inaczej+ w szarzyźnie tamtych czasów" - tłumaczył Sarnowicz.

Zbigniew Cybulski urodził się 3 listopada 1927 r. w Kniażach k. Stanisławowa, na terenie dzisiejszej Ukrainy. W 1953 r. ukończył krakowską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Rok później, wspólnie z Bogumiłem Kobielą założył legendarny studencki teatrzyk "Bim-Bom".

Na ekranie zadebiutował w 1955 r. epizodyczną rolą Kostka w "Pokoleniu" Andrzeja Wajdy. Najsłynniejszą kreacją filmową Cybulskiego jest rola Maćka Chełmickiego w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy. Zagrał też m.in. w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" Wojciecha Jerzego Hasa, "Salcie" Tadeusza Konwickiego i "Giuseppe w Warszawie" Stanisława Lenartowicza.

Imię Cebulskiego nosi nagroda przyznawana młodym polskim aktorom, wyróżniającym się wybitną indywidualnością. Jej laureatami są m.in. Daniel Olbrychski, Marian Opania, Krystyna Janda czy Kinga Preis.

Zbigniew Cybulski zginął pod kołami ekspresu, do którego próbował wskoczyć na wrocławskim dworcu kolejowym. Miał 39 lat. Andrzej Wajda nawiązał do tych wydarzeń w filmie "Wszystko na sprzedaż". Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.