Kolejne badania w związku z ASF w podlaskim

- Ponad 500 świń zostanie zbadanych w Podlaskiem w gminach Szudziałowo i Krynki w związku z wykryciem tam dwóch pierwszych w Polsce przypadków afrykańskiego pomoru świń (ASF) u dzików - poinformował w czwartek powiatowy lekarz weterynarii w Sokółce Paweł Mędrek.
Kolejne badania w związku z ASF w podlaskim

W czwartek zakończy się spis świń w obu gminach w 57 miejscowościach. Ze wstępnych danych wynika, że na tym terenie w ok. 150 gospodarstwach hodowanych jest ponad 500 świń.

Po zakończeniu spisu, weterynarze rozpoczną ich badania: zostanie pobierana krew od zwierząt i wysyłana do Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach. Świnie będą też kolczykowane.

W czwartek wojewoda podlaski Maciej Żywno zapewniał rolników, że nie zostaną bez pomocy finansowej, gdyby się okazało, że trzeba usypiać zwierzęta. Wojewoda spotkał się we wsi Babiki, 12 km od Sokółki, ze służbami weterynaryjnymi, władzami gminy Szudziałowo. Ocenił, że na razie nie ma zastrzeżeń do współpracy, także rolnicy - jego zdaniem - stosują się do zaleceń weterynaryjnych w związku z ASF. "To co jest istotne i warte podkreślenia, to duża dyscyplina samych rolników" - mówił Żywno.

Dodał, że na wniosek wojewódzkiego lekarza weterynarii będą uruchamiane środki z rezerwy celowej wojewody oraz budżetu państwa po to, by mogły być wypłacane rolnikom jak najszybciej, jeśli będzie taka konieczność.

Czytaj też:  Weterynarze zbadają świnie w podlaskich gminach w związku z ASF

O rekompensaty ewentualnych strat rolników apelował również wójt Szudziałowa Mariusz Czaban. Odszkodowanie ma dostać rolnik, który powiadomił o pierwszym padłym dziku. Uśpiono w jego gospodarstwie - jak mówi powiatowy weterynarz z Sokółki - "na wszelki wypadek" - pięć świń, mimo że badania wykazały, że były zdrowe. "Tutaj trzeba było tak postąpić" - dodał Mędrek. Nie podano zasad wyliczania odszkodowań za uśpione świnie.

Weterynarze informują rolników, że świnie mogą się zarazić od dzików przez kontakt z wydzielinami i wydalinami lub drogą kropelkową.

Apeluje się, by natychmiast zgłaszali każdy niepokojący objaw u świń: zasinienia na ciele, krwistą biegunkę czy krwistą wydzielinę z nozdrzy, gorączki. Wirus ASF może przetrwać w zamrożonym czy ugotowanym mięsie z dzika, jednak dla ludzi nie jest groźny. "Trzeba wykluczyć kontakt świń z dzikami, bo to jest główne niebezpieczeństwo" - mówi Mędrek. Człowiek może jedynie fizycznie, np. na butach przenieść wirusa.

Przed wjazdem do wsi Babiki i wielu okolicznych wsi stoją tablice informujące o tym, że obszar jest zagrożony afrykańskim pomorem świń. Informacje na ten temat są również na tablicy ogłoszeń w miejscowości.

Małgorzata Kudaszewicz, która hoduje w swoim gospodarstwie w Babikach 21 świń powiedziała dziennikarzom, że w okolicy "jest panika" w związku z ASF. Ludzie obawiają się o swój inwentarz. W jej gospodarstwie trzoda trzymana jest w zamknięciu w chlewie. Przed wejściem do tego pomieszczenia - zgodnie z wymogami - leży mata ze środkiem dezynfekującym. Do chlewu gospodarze wchodzą tylko, by nakarmić zwierzęta. Gdy zagląda ta lekarz weterynarii nakłada jednorazową odzież ochronną.

Nie tam m.in. można handlować trzodą, obowiązuje także zakaz polowań czy dokarmiania zwierzyny łownej.

Wojewoda poinformował też, że sprawą ASF zajmie się w marcu wspólna polsko-białoruska podkomisja ds. współpracy transgranicznej. Ma być m.in. mowa o dalszych działaniach strony białoruskiej w związku z ASF, by zapobiegać rozprzestrzenianiu się choroby.

"Bo chyba warto także zwrócić uwagę na to - bo jesteśmy w terenie przygranicznym - że te dziki pojawiły się w strefie przygranicznej, a zatem jest potencjalne, żeby nie powiedzieć prawie pewne, że przyszły ze strony białoruskiej" - mówił Żywno. "Nie jesteśmy w stanie zatrzymać migracji transgranicznej tych dzików" - dodał zastępca wojewódzkiego lekarza weterynarii Przemysław Nawrocki.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.