Kolejnych pięć stoczniowych budynków trafiło na listę zabytków

W rejestrze jest już 67 innych obiektów usytuowanych na terenach postoczniowych. Władze miasta apelują o wpisanie na listę także części terenów po byłej stoczni.
 Kolejnych pięć stoczniowych budynków trafiło na listę zabytków
Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

O umieszczeniu w rejestrze zabytków pięciu budynków należących do Stoczni Gdańskiej S.A. zlokalizowanych na gdańskiej Wyspie Ostrów poinformował w piątek Marcin Tymiński rzecznik prasowy pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków. Wyjaśnił, że na listę wpisano budynki produkcyjne, biurowe i warsztatowe "o walorach zachowanych w stopniu uzasadniającym objęcie ich ochroną".

Tymiński dodał, że wpis jest efektem kolejnego etapu ewidencjonowania zabytków na terenach użytkowanych aktualnie przez gdańskie stocznie, w tym Stocznię Gdańską S.A., oraz terenach postoczniowych, gdzie produkcji już zaniechano, a na których ma powstać w najbliższym czasie Młode Miasto - nowa dzielnica Gdańska.

Obszary postoczniowe obejmują około 70 hektarów położonych między Wyspą Ostrów, na której aktualnie działa Stocznia Gdańska S.A., a śródmieściem. Tereny te są stopniowo zagospodarowywane: działa już na nich m.in. Europejskie Centrum Solidarności sąsiadujące z historyczną stoczniową bramą i Pomnikiem Poległych Stoczniowców.

Wcześniej - w marcu ub.r. - konserwator wpisał już na listę zabytków prawie 70 obiektów zlokalizowanych na terenach postoczniowych. W rejestrze znalazły się m.in. hale produkcyjne, warsztaty, budynki biurowe oraz kilka stoczniowych żurawi.

W ciągu ostatnich miesięcy na przygotowywanych na potrzeby nowej dzielnicy terenach postoczniowych miały miejsce rozbiórki kilku przemysłowych obiektów nie wpisanych do rejestru zabytków, co wywołało falę protestów.

Pod jednym z nich - apelem do prezydenta Bronisława Komorowskiego o nadanie dawnym terenom gdańskiej stoczni statusu Pomnika Historii - w grudniu ub.r. podpisało się ponad 1400 osób, w tym m.in. Lech Wałęsa, Zbigniew Bujak i Henryka Krzywonos-Strycharska.

Inicjatorką petycji była pochodząca z Torunia, ale od ok. 10 lat wykładająca na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, historyk sztuki dr Katarzyna Lewandowska.

"Z roku na rok przyjeżdżając do Gdańska widziałam, co się wyprawia na terenie byłej stoczni. To koszmarne doświadczenie, że nie można tego zatrzymać, wszystko cały czas niszczeje. Strasznie przykro mi było, że ostatnią halę wyburzono 13 grudnia (ub.r.) w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. To spowodowało, że czara goryczy się przelała i postanowiłam jakoś zareagować. Nie mogę się na to zgodzić" - mówiła w grudniu PAP Lewandowska.

Jak dodała, nie chciała, aby petycja kogoś obraziła. "Ten list nie miał przyjąć formy miecza, którym będziemy walczyć. Szukamy dialogu. Ta sytuacja jest graniczna, to jest apogeum. Jeśli teraz nie stanie się coś pozytywnego, to już będzie koniec, równia pochyła" - zaznaczała Lewandowska.

Przed kilkunastoma dniami także prezydent Gdańska wystosował do wojewódzkiego konserwatora zabytków pismo, w którym wnioskował o wpisanie na pomorską listę zabytków ewentualnych kolejnych obiektów postoczniowych, a także części samego obszaru. Według prezydenta taki krok "umożliwiłby podejmowanie skuteczniejszych administracyjnych działań zmierzających do uratowania dziedzictwa postoczniowego i przyspieszyłby procedurę utworzenia na tym terenie Pomnika Historii".

Tymiński podkreślił w piątek, że 17 lutego pomorski konserwator zabytków spotka się z właścicielami postoczniowych terenów, a dwa dni później kwestie dotyczące ochrony postoczniowego dziedzictwa będą omawiane na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków. Zapowiedział, że po tych spotkaniach konserwator udzieli prezydentowi Gdańska odpowiedzi na jego pismo.

Wpis do wojewódzkiej ewidencji zabytków oznacza m.in., że wszelkie prace budowlane i rozbiórkowe przy danym zabytku wymagają uzgodnienia z konserwatorem zabytków.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE