List intencyjny o współpracy między Gdańskiem i ukraińskim Mariupolem

List intencyjny o współpracy między Gdańskiem a ukraińskim Mariupolem podpisano w piątek w Europejskim Centrum Solidarności. Prezydent miasta Paweł Adamowicz powiedział, że umowa ta świadczy o tym, że Polacy nie są biernymi obserwatorami sytuacji na Ukrainie.

"Niech ten list będzie przesłaniem dla gdańszczan, mieszkańców Pomorza i Polaków, że my musimy być dalej solidarni z Ukrainą; bowiem wojna na Ukrainie nie jest sprawą wewnętrzną tylko Ukraińców: to jest sprawa wszystkich Europejczyków" - podkreślił przed podpisaniem dokumentu Adamowicz.

Ponad 480-tysięczny Mariupol nad Morzem Azowskim znajduje się 60 km na zachód od granicy Ukrainy z Rosją. Leży na jedynej drodze lądowej między Rosją a okupowanym przez nią Krymem.

Czytaj też:

"Od czasu bezprawnego zajęcia Krymu przez Federację Rosyjską oraz rozpoczęcia wojny we wschodnich obwodach Ukrainy kluczowym miastem dla powstrzymania niewypowiedzianej wojny państwu ukraińskiemu stało się miasto Mariupol. Mariupol jest kluczem do utrwalenia władzy rosyjskiej na Krymie. Kto ma Mariupol ten kontroluje całą południowo- wschodnią Ukrainę" - ocenił samorządowiec Platformy Obywatelskiej.

Zdaniem Adamowicza, na przedmieściach Mariupola przebiega dziś granica między tą częścią Europy, która wierna jest "zasadom prawa, wolności i praworządności" i drugą częścią Europy, która "hołduje negatywnie ocenionemu przez prawo siły".

Czytaj też: W Gdańsku działa metropolitalny portal pośrednictwa pracy

"Nie chcemy być tylko biernymi obserwatorami tego, co się dzieje dziś na Ukrainie, bo pamiętamy dobrze, że wpierw był anszlus Austrii, później było Monachium i zagarnięcie Czechosłowacji, a następnie Westerplatte i II wojna światowa" - mówił Adamowicz.

W opinii prezydenta Gdańska, Mariupol jest dziś "symbolem nie tylko dla Ukrainy, ale dla całej demokratycznej Europy". "Podpisując ten list chcemy powiedzieć Ukraińcom i Europie, że dla gdańszczan i Polaków nie jest obojętna przyszłość Mariupola, a tym samym i Ukrainy" - zaznaczył.

Mer Mariupola Jurij Chotłubiej przyznał, że miasto, jak i cała jego ojczyzna, przeżywa obecnie bardzo trudny okres.

"Jesteśmy pod naciskiem agresji ze Wschodu, ze strony sąsiadów rosyjskich. Przeżyliśmy bardzo trudne i niebezpieczne momenty, kiedy było zagrożenie zajęcia naszego miasta. Dzięki mieszkańcom, wolontariuszom, ochotnikom i regularnej armii udało nam się obronić nasze miasto i dziś jesteśmy forpocztą, która broni od Wschodu Ukrainy" - powiedział Chotłubiej.

Mer Mariupola podkreślił, że większość mieszkańców uważa, że ich miasto stanowi całość z Ukrainą.

"Można postawić pytanie, czy Europa jest gotowa bronić Mariupola i całej Ukrainy? Dla nas dziś jest bardzo ważne, że otrzymujemy ogromne wsparcie, szczególnie ze strony Polski" - ocenił mer ukraińskiego miasta.

Pomysłodawcą podpisania listu intencyjnego o współpracy między Gdańskiem a Mariupolem był główny akcjonariusz Stoczni Gdańsk, biznesmen Serhij Taruta, poseł do Rady Najwyższej Ukrainy. Mandat parlamentarny uzyskał w okręgu wyborczym Mariupol.

"Mariupol dziś żyje w nerwach. Niestety, codziennie słyszane są tam kanonady i strzały. Z drugiej strony, to konsoliduje społeczeństwo, które chce się przeciwstawiać agresorowi. Dziś mieszkańcy Mariupola oczekują wsparcia" - mówił Taruta.

List intencyjny o współpracy między Gdańskiem a Mariupolem dotyczy wymiany doświadczeń w obszarze administracji samorządowej, rozwoju ekonomiczno-gospodarczego, wspierania wymiany różnych środowisk z obydwu miast, szczególnie młodzieży oraz udziału w wydarzeniach kulturalnych i sportowych na terenie obu ośrodków.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.