Lotnisko w Łodzi grubo pod kreską

  • Przegląd prasy/Dziennik Łódzki
  • 15-07-2010
  • drukuj
Lotnisko im. Reymonta jest w katastrofalnej sytuacji. Zagrożona jest najważniejsza inwestycja, czyli budowa terminalu 3. Jeśli do końca sierpnia port nie wyemituje obligacji, inwestor może zejść z placu budowy.
Lotnisko w Łodzi grubo pod kreską

Lotnisko jest najbardziej niedochodową spółką miasta, co roku przynosi straty. I co roku większe. W 2009 r. strata wyniosła 21 mln zł, a w 2008 r. oscylowała w granicach 16 mln zł. Straty pokrywa miasto i, odpowiednio do posiadanych udziałów, samorząd województwa – informuje „Dziennik Łódzki”.

Województwo ma niewiele ponad 5 proc. udziałów w porcie, zatem główny ciężar utrzymania lotniska spada na miasto. I tu zaczyna się problem, bo w budżecie Łodzi nie ma wolnych 21 mln zł. Na pokrycie strat przez podniesienie kapitału spółki zarezerwowano niespełna 5,5 mln. A miasto ma jeszcze do spłacenia ponad 10 mln zł raty za straty z 2008 r.

Rozwiązaniem systemowym, które pozwoli na zapłacenie faktur za inwestycje są obligacje. Będą gwarantowane przez miasto, miasto je będzie spłacać, dopóki port nie zacznie przynosić dochodów. Ale emisja musi ruszyć jeszcze w sierpniu. Inaczej firma budująca terminal może zejść z placu budowy.

Rada Miasta Łodzi na ostatniej sesji przed wakacjami przyjęła pakiet uchwał potrzebnych do podpisania umowy z bankiem, który wyemituje obligacje. Ten sam pakiet musi przyjąć jeszcze sejmik wojewódzki, bez tego bank nie podpisze umowy. Kiedy radni sejmiku się tym zajmą? Nie wiadomo, bo rozjechali się na wakacje, a czas goni.

Na razie sytuację uratowali łódzcy radni, którzy na ostatniej sesji przed wakacjami przegłosowali przekazanie na konto lotniska 2 mln zł. Wystarczy na pensje dla pracowników i zapłacenie najpilniejszych faktur – podaje „Dziennik Łódzki”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE