Lublin: Wielu chętnych do Obrony Terytorialnej

Około 150 kandydatów do służby w 2. Lubelskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej uczestniczyło dotychczas w spotkaniach informacyjnych w jednostce w Lublinie.
Lublin: Wielu chętnych do Obrony Terytorialnej
Obecnie formowany jest batalion w Lublinie, kolejne mają powstać w Chełmie, Zamościu, Białej Podlaskiej i Dęblinie. (malopolska.obronanarodowa.pl)

• Ochotnicy do Obrony terytorialnej wśród swoich motywacji wymieniają m.in. chęć sprawdzenia się i przeżycia przygody.

• Zgłaszają się ludzie, dla których wojsko ma być uzupełnieniem ich życia. Oferowane dodatki pieniężne nie są dla nich sprawą zasadniczą.

• Ochotnicy do Obrony Terytorialnej wypełniali ankiety, które pomogą w przydzieleniu ich na odpowiednie stanowiska. Zostali zważeni i zmierzeni, aby można im było przygotować odpowiednie mundury.

Ochotnicy zapoznają się z jednostką, warunkami służby i - najogólniej - z przyszłymi obowiązkami i zadaniami, a także prawami, jakie będą im przysługiwały, gdy zostaną żołnierzami Obrony Terytorialnej. "Chcemy, by dowiedzieli się, z czym mogą się spotkać, i podejmowali świadomie decyzje" - powiedział szef sekcji personalnej lubelskiej brygady mjr Dariusz Ziółkowski.

Spotkania z pierwszymi grupami chętnych pozytywnie zaskoczyły Ziółkowskiego. "Zgłaszają się ludzie, dla których wojsko ma być uzupełnieniem ich życia. Jestem mile zaskoczony. To ludzie, którzy już coś robią, mają osiągnięcia, a chcą jeszcze czegoś nowego. Spotkałem się z obawami, że przyjdą tacy, którzy nie umieli sobie dotąd znaleźć miejsca w życiu, bezrobotni. Tak nie jest. Oferowane dodatki pieniężne nie są dla nich sprawą zasadniczą" - dodał Ziółkowski.

45-letni Radosław Szmit mówi, że do Obrony Terytorialnej chce się zaciągnąć z ciekawości i nudów.

"Jestem zawodowym wojskowym na emeryturze, w stopniu kapitana. Służyłem w Wielonarodowej Brygadzie w Lublinie przez 25 lat, zaproponowano mi przeniesienie do Warszawy - nie chciałem. Cały czas się człowiek ruszał, były poligony, ćwiczenia, brakuje mi tego. Od ubiegłego roku na emeryturze jestem szefem ochrony zakładu pracy, mam sześciu pracowników, umowa zlecenie na 10 dni w miesiącu. To dla mnie za mało aktywności. Mam wrażenie, że jeszcze nikt nie wie dokładnie, co to będzie ta obrona terytorialna, chcę spróbować" - powiedział Szmit.

Sprawdzić siebie, poznać i osiągnąć coś nowego - to cele 25-letniego Łukasza Solarskiego. "Chcę się przeszkolić, sprawdzić swoją sprawność fizyczną, poznać tę wojskową otoczkę. Dyscyplina, trochę adrenaliny, to mnie pociąga. Nie miałem dotychczas nic do czynienia z wojskiem, jestem urbanistą planistą, pół roku po studiach, pracuję jako pośrednik w handlu nieruchomościami" - powiedział.

"Chciałby się sprawdzić na innym polu, mam już jakieś plany życiowe, ale wojsko to zupełnie inna rzecz. Chcę być na jak najwyższym stanowisku, wszystko tu jest dla mnie nowe, ciekawe. Nie mam jakiegoś założonego celu do osiągnięcia, nie mam pojęcia, kiedy powiem: dosyć" - dodał Solarski.

45-letniego Arkadiusza Karasińskiego do Obrony Terytorialnej ciągnie sentyment do wojska. "Służyłem półtora roku w Marynarce Wojennej, w ośrodku szkolenia kierowców na Oksywiu, potem zostałem przeniesiony do Wejherowa, do jednostki łączności. Była taka opcja, żeby zostać nadterminowym, ale miałem pracę w cywilu i zdecydowałem wrócić do cywila, dzisiaj chyba tego żałuję" - opowiadał.

"Porządek w wojsku mi się podoba. Od zawsze jestem kolejarzem, to będzie dla mnie trochę przygoda. Mam dwóch dorosłych już synów, jeden właśnie trafił do Szkoły Orląt do Dęblina, z czego jestem dumny. Mamy wspólny język, on opowiada o przysiędze, wróciły wspomnienia. Warto wrócić do wojska" - powiedział Karasiński.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE