Marsz Pamięci w 74. rocznicę likwidacji krakowskiego getta

Ulicami Krakowa przeszedł w niedzielę (19 marca) Marsz Pamięci w 74. rocznicę likwidacji getta.
Marsz Pamięci w 74. rocznicę likwidacji krakowskiego getta
Ulicami Krakowa przeszedł w niedzielę (19 marca) Marsz Pamięci w 74. rocznicę likwidacji getta. (fot. pixabay)

• Krakowskie getto było jednym z pięciu największych w Generalnym Gubernatorstwie.

• W dzielnicy utworzonej przez niemieckie władze okupacyjne w marcu 1941 r. mieszkało ok. 17 tys. ludzi.

• Niedzielny marsz wyruszył spod "Apteki pod Orłem" należącej podczas okupacji do Tadeusza Pankiewicza - Polaka mieszkającego w getcie, który dostarczał Żydom żywność, leki i pomagał im w ucieczce poza mury.

Na pl. Bohaterów Getta (dawniej pl. Zgody), na którym w marcu 1943 hitlerowcy urządzili selekcję mieszkańców likwidowanego getta, uczestnicy Marszu Pamięci zmówili modlitwę za zmarłych - kadisz i złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą zamordowanych Żydów.

"Rzeczpospolita była ziemią Polin, przez setki lat ziemią gościnną, ziemią współistnienia, domem polskich Żydów. Spotykamy się w 74. rocznicę likwidacji krakowskiego getta. Momentu - w historii ziemi Polin, gdy hitlerowscy Niemcy tutaj przynieśli swoją machinę zagłady i tą historię zmienili przynosząc śmierć" - mówił do zgromadzonych Wojciech Kolarski.

Podkreślił, że organizowany w Krakowie marsz jest "marszem zwycięstwa pamięci". "Ci, którzy zostali tutaj zgładzeni nie uniknęli śmierci, ale pamięć o nich powróciła, została odzyskana. Pamięć, która jest hołdem dla tej wielkiej społeczności żydowskiej. Prawie co czwarty mieszkaniec Krakowa w 1939 był narodowości żydowskiej. Pamięć o nich sprawia, że jesteśmy tutaj dzisiaj razem" - powiedział minister w Kancelarii Prezydenta.

"Zwycięstwo pamięci jest też oskarżeniem wobec tych, którzy dopuścili się zbrodni" - mówił. "To zwycięstwo pamięci, która niesie nadzieję, że to zło, które tutaj się wydarzyło, zło Holokaustu przyniesione w to miejsce, nigdy się nie powtórzy" - powiedział Kolarski.

Zastępca prezydenta Krakowa Andrzej Kulig mówił, że Kraków przed Zagładą wyglądał zupełnie inaczej. "Trudno nam sobie wyobrazić ogrom nieszczęścia, trwogi, bólu, który wypełniał ten plac i sąsiednie ulice przed 74 laty. To jest nie tylko niezwykle istotna data dla naszego miasta i naszej społeczności, data, o której powinniśmy zawsze pamiętać, ale jest to także data, która powinna być przestrogą dla wszystkich, którzy kiedykolwiek będą chcieli drugiemu człowiekowi wyrządzić taką krzywdę" - mówił Kulig.

Przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie Tadeusz Jakubowicz powiedział, że czas płynie nieubłaganie i minęło już 74 lata od momentu, gdy na ten plac wprowadzono mieszkańców krakowskiego getta, a stąd drogą wiodła tylko w jednym kierunku - do obozu. "Z tej drogi już nie było powrotu. Ale cieszę się, że każdego roku mogę być razem z Państwem i wspomnieć tych, co odeszli. Odeszli tylko dlatego, że byli Żydami, ale póki my o nich pamiętamy, oni zawsze będą żyć w naszych sercach" - mówił.

Marsz wyruszył spod "Apteki pod Orłem" należącej podczas okupacji do Tadeusza Pankiewicza - Polaka mieszkającego w getcie, który dostarczał Żydom żywność, leki i pomagał im w ucieczce poza mury. Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari w liście do uczestników marszu napisała, że to właśnie on stał się symbolem wszystkich krakowskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, ludzi, którzy byli niczym jedyne światło w mroku i "czynili wszystko, co w ich mocy, by ratować nie tylko prześladowanych Żydów, ale również zwykłą ludzką godność".

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.