Mazury przygotowują się do weekendu majowego

Na Mazurach rozpoczęły się przygotowania do majówki: w portach trwa wodowanie łodzi, Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe rozlokowało ratowników w bazach w terenie, a żeglarze dyskutują o najskuteczniejszych sposobach ogrzewania jachtów.
Mazury przygotowują się do weekendu majowego

Jak powiedział żeglarz i instruktor żeglarstwa Artur Tomkiewicz, w środę od rana w mazurskich portach zaczął się ruch, właściciele wodują żaglówki i przygotowują je do pierwszych rejsów. "Wcześniej nie za bardzo mogli to robić, bo dopiero we wtorek po południu lód zszedł z jeziora Niegocin, najpierw mocno poświeciło słońce, potem nadszedł wiatr i tafla popękała, woda ruszyła. Wreszcie..." - powiedział Tomkiewicz.

"Wcale nie taka mała grupa zdecydowała, że rozpocznie sezon z opóźnieniem, po majówce. Za to ci, którzy zdecydowali się na zwodowanie żaglówek już teraz, są spokojni o klienta" - powiedział Zbigniew Jatkowski, który prowadzi popularny na Mazurach serwis pośredniczący m.in. w czarterowaniu łodzi. Jak poinformował PAP, na majowy weekend żaglówkę można wypożyczyć już za 140 zł na dobę.

Do majówki przygotowane jest już Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, które zwodowało wszystkie swoje łodzie ratunkowe (15 sztuk) i rozlokowało ratowników w bazach poza Giżyckiem, tj. w Piszu, Mikołajkach i Skłodowie.

"Z powodu pogody nie zdążymy jednak ustawić tzw. boi kardynalnych, które wskazują żeglarzom niebezpieczne miejsca. Jak dobrze pójdzie, to oznakujemy Niegocin, może część szlaku północnego. Na pewno nie zdążymy ustawić ich na Śniardwach, czy jeziorze Mikołajskim" - powiedział rzecznik MOPR Jarosław Sroka.

Zdaniem Tomkiewicza brak boi kardynalnych nie powinien zniechęcać żeglarzy. "Kiedyś na Mazurach nie było żadnych oznakowań i ludzie pływali. Poza tym, jak ktoś czuje się niepewnie, może korzystać z map czy urządzeń nawigacyjnych. Poza tym trzeba uruchamiać własny rozum, obserwować teren. Pływanie bez boi może być pasjonujące, dać posmak dawnych lat" - powiedział Tomkiewicz.

Sroka zapewnił, że MOPR będzie w stanie udzielić pomocy każdej załodze, która wpadnie na kamienie, mieliznę czy utopi swój jacht. Ratownicy mają już gotowy cennik swojej pracy przy akcjach, których powodem jest brak umiejętności załogi - za godzinę pracy kutra ratowniczego, czy za taki sam czas pracy nurka trzeba będzie zapłacić 150 zł.

Jak ocenili rozmówcy, największym wyzwaniem dla żeglarzy, którzy już w najbliższy weekend wyruszą w rejsy po jeziorach, będzie pogoda - woda jest zimna (w środę rano Niegocin miał zaledwie 3 stopnie), noce także są bardzo chłodne. Z tego powodu na żeglarskim forum portalu Jatkowskiego trwa ożywiona dyskusja żeglarzy o sposobach ogrzewania łodzi.

"Niektórzy proponują dogrzewanie się urządzeniami typu +słoneczko+, ale my to odradzamy jako zbyt niebezpieczne. Naszym zdaniem lepiej jest zainwestować w dmuchawę z regulacją temperatury" - powiedział PAP Jatkowski i dodał, że większość portów jest wyposażona w prąd i załogi mogą z niego korzystać. Warto jednak - podkreślił - aby na łodzie zabrać urządzenia energooszczędne.

Tradycyjnie sezon żeglarski na Mazurach rozpoczyna się z początkiem maja i trwa zwykle do końca września. Poza sezonem po mazurskich jeziorach pływają najwięksi zapaleńcy, którzy nie boją się zimnych szkwałów i mroźnych nocy.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE