Miasta wstydzą się zarabiać na pielgrzymkach?

Włoskie miasteczka już rywalizują o to, które jest bardziej związane z Janem Pawłem II i liczą, że po kanonizacji zarobią na pielgrzymach miliony euro. U nas - poza Wadowicami - urzędnicy mają wątpliwości - pisze "Metro".
Miasta wstydzą się zarabiać na pielgrzymkach?

Wadowice spieszą się z remontem domu rodzinnego Jana Pawła II, by zdążyć do kwietnia, kiedy pewnie będzie kanonizacja. Miasto kończy też remont generalny Rynku, gdzie podczas uroczystości będzie łączenie na telebimie z papieżem Franciszkiem.

Zupełnie inaczej jest w Kalwarii Zebrzydowskiej. "Wiadomo, że w czasie kanonizacji przyjedzie mnóstwo pielgrzymów, ale to wewnętrzna sprawa klasztoru. Dlatego nie przygotowujemy się do kanonizacji" - mówi Zofia Warmuz z Urzędu Miasta.

Czytaj też: Miejscowości papieskie liczą na zyski

Z kolei Częstochowa podchodzi do sprawy delikatnie, bo nie chce, by Kościół odebrał to jako sabotaż. "Pielgrzymi przyjeżdżają w sprawach duchowych, więc trochę niezręcznie zawracać im głowę" - tłumaczy rzecznik ratusza Włodzimierz Tutaj.

Dominikanin o. Tomasz Dostatni ocenia jako niezrozumiałe to, iż włoskie miasta widzą biznesową szansę, a nasze są bezradne. "Nie ma nic złego, by czerpać z tego korzyści. Wiele nauczyliśmy się od narodów z południa Europy, uczmy się też tego" - mówi.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

A to Polska właśnie... Lepiej czekać na wsparcie z Warszawy (lub Brukseli) niż samemu zarobić. W sumie, to bardzo wygodna postawa.

krzyciel, 2013-08-29 09:40:24 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE