Muzeum Śląskie będzie promować śląską mowę

Typowe pułapki leksykalne i składniowe śląskiej mowy, zasady jej zapisu i związane z tym problemy, śląskie przekłady poezji - to niektóre tematy, które wypełnią cykl spotkań promujących śląski język i kulturę w Muzeum Śląskim w Katowicach.
Cykl "O Śląsku po ślonsku. Lekcyje ślonskij godki" muzeum przygotowało we współpracy z Towarzystwem Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy Pro Loquela Silesiana. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 30 stycznia, kolejne na 27 lutego i 27 marca.

"Uczestnicy poznają wewnętrzne zróżnicowanie śląszczyzny od strony wymowy, budowy i słownictwa. Prowadzący przybliży także historię śląskiego piśmiennictwa, zasady zapisu śląskiej mowy i problemy z nim związane" - poinformowała w czwartek Danuta Piękoś z katowickiego muzeum.

Lekcje będą m.in. okazją do poznania śląskich przekładów wierszy mniej lub bardziej znanych poetów - Borgesa, Yeatsa, Eichendorffa, Pounda, Kryłowa, Merrimana, Mistrala.

Pierwsze spotkanie, zatytułowane "Ukiołzdnońć idzie roz dwa" (Pośliznąć się można raz-dwa), będzie poświęcone charakterystycznym cechom śląskiej mowy, jej odmienności od pokrewnych systemów językowych oraz pułapkom leksykalnym i składniowym, czyli tym słowom, które w językach pokrewnych mają podobną postać, ale zupełnie inne znaczenie.

Pomysłodawcy cyklu spotkań, a zarazem miłośnicy śląskiej mowy, przekonują, że nie istnieje niepełnowartościowy system językowy, za jaki bywa uważana śląska gwara. Ich zdaniem, każdy system albo zawiera w sobie wszystkie niezbędne dla komunikacji elementy, albo jest martwy. O tym, że śląska mowa jest żywym językiem, świadczą m.in. śląskie przekłady dzieł światowej literatury.

Zajęcia są jednym z projektów, które zrodziły się w następstwie konkursu na "Najpiękniejsze śląskie słowo", zorganizowanego przez Muzeum oraz katowicką redakcję "Gazety Wyborczej". Swoje ulubione gwarowe wyrażania na łamach gazety prezentowali znani mieszkańcy regionu. Wygrało słowo "przoć" - kochać. W pierwszej dziesiątce znalazły się też takie określenia jak maszkiety, ryczka, bajtel, mamulka, pieron, starzik, wrazidło oraz roztomiła i łonacyć.

Regionaliści i językoznawcy od dawna pracują nad standaryzacją pisowni śląskiej mowy; udało się uzgodnić wiele najważniejszych spraw. Trwają też starania o uznanie śląskiego za język regionalny. W tym roku ma ukazać się pierwszy śląski elementarz - ślabikorz.

Sprawa standaryzacji śląskiej mowy w piśmie nie jest łatwa m.in. dlatego, że nie jest ona jednolita - można w niej wyróżnić odmianę opolską, górnośląską, cieszyńską. Przeważa pogląd, że należałoby stworzyć standard, który dopuszcza wielość mówionych dialektów, ale który byłby wspólny dla całego historycznego Górnego Śląska.

Znawcy języka są zgodni, że obecna mowa śląska została w dużym stopniu "rozmyta" i kojarzona bywa głównie z powierzchownym folklorem, dowcipami czy gwarowymi piosenkami. Dlatego zespół pracujący nad standaryzacją musi czasem wnikliwie doszukiwać się korzeni słów czy całych konstrukcji językowych.

Aby śląski stał się językiem regionalnym, inicjatywa musi zyskać akceptację sejmowej komisji mniejszości narodowych, a potem całego parlamentu, w formie nowelizacji stosownej ustawy. Dla zwolenników śląskiej mowy oznaczałoby to nie tylko prestiż, symbol odrębności i symboliczny gest wobec Górnoślązaków, ale miałoby również bardzo praktyczny wymiar, związany ze stosowaniem śląskiego, także pisanego, na co dzień.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE