Ostatnie testy przed pierwszym lotem odrzutowca Flaris Lar 1

Trwają ostatnie testy jednosilnikowego polskiego samolotu odrzutowego Flaris Lar 1 przed jego pierwszym lotem. Konstruktorem odrzutowca jest jeleniogórski przedsiębiorca Rafał Ładziński, który chce produkować tę maszynę w swojej firmie Metal-Master.
Ostatnie testy przed pierwszym lotem odrzutowca Flaris Lar 1
Pierwszy lot zaplanowano wiosną 2016 r. (fot. Tsar1/Wikipedia/CC0)

W rozmowie z PAP Ładziński poinformował, że pierwszy lot zaplanowano wiosną 2016 r., a jeszcze w lutym przeprowadzony zostanie próbny rozruch układu napędowego, który jest obecnie montowany w samolocie.

Konstruktor wyjaśnił, że Flaris Lar 1 został wyposażony w najnowocześniejszy silnik Williams FJ33-5A o masie własnej 120kg, wytwarzający ciąg statyczny 8,2 kN.

„Obecnie trwają próby fabryczne systemu radiowonawigacyjnego G600 firmy Garmin, agregatu elektrohydraulicznego odpowiedzialnego za prawidłowe wypuszczanie podwozia w trybie pracy oraz systemu otwierania podwozia w trybie awaryjnym” - powiedział Ładziński.

Wyjaśnił, że system awaryjny opracowany został w oparciu o hydroakumulator, który gromadzi niezbędną do wypuszczenia, w razie awarii układu zasadniczego, energię ciśnienia oleju.

„Jest on napełniany automatycznie podczas postoju na płycie lotniska przed startem samolotu i zapewnia wypuszczenie podwozia nawet po zaniku prądu” - podkreślił konstruktor.

Flaris Lar 1 to samolot stateczny, a przy tym bardzo lekki, ponieważ z paliwem i pasażerami waży 1500 kg. Do jego produkcji wykorzystywano elementy kompozytowe typowe dla najnowocześniejszych samolotów rejsowych, ale dzięki własnym, opatentowanym metodom łączenia i montażu tych kompozytów nowy odrzutowiec jest wyjątkowo lekki, bezpieczny, prosty w obsłudze i pilotażu.

Ciekawostką jest fakt, że we Flarisie Lar 1 można w pięć minut zdemontować oba skrzydła, dzięki czemu może być przechowywany nawet w przydomowym garażu i można go dowieźć przyczepą na miejsce startu. Odrzutowiec nie wymaga dłuższego niż 250 metrów pasa startowego.

"Zależało nam właśnie na tym, by zaproponować samolot w tej formule, która nie wymaga wielkich lotnisk, a do startu i lądowania wystarczy trawiasty, kilkusetmetrowy pas. To skraca podróż i pozwala oszczędzać czas, ponieważ można bezpiecznie wystartować blisko domu, a wylądować jak najbliżej celu podróży" – mówił wcześniej PAP Ładziński.

Jak dodał konstruktor odrzutowca i właściciel Metal-Master, pilotaż Flarisa jest czynnością intuicyjną, ponieważ uproszczono zasady obsługi urządzeń w kokpicie, które tak zaprojektowano, by zmniejszyć niezbędne czynności pilota. "To maszyna zaplanowana dla pilotów amatorów, którzy bez wielkiego wysiłku będą mogli sobie z nią poradzić. Sam zdobywałem licencję pilota w okresie przygotowywania tego projektu, dlatego wiem, o czym mówię" - wyjaśnił Ładziński.

Dzięki aerodynamicznemu kształtowi Flaris Lar 1 może przy wyłączonym napędzie pokonać lotem ślizgowym 18 km na każdy kilometr utraty wysokości. Daje to możliwość lądowania w terenie przygodnym.

Jednosilnikowy samolot odrzutowy o kompozytowej konstrukcji Flaris Lar 1 zdaniem projektanta i producenta tworzy nową kategorię małych odrzutowców dyspozycyjnych. Łączy przeciwstawne cechy: łatwość pilotażu właściwą samolotom ultralekkim z osiągami odrzutowca - prędkością i zasięgiem. Będzie mógł lecieć z prędkością 700 km/h na pułapie 14 tys. metrów i osiągnie zasięg w zależności od obciążenia od 2200 do 2600 km.

Nowatorskie w skali światowej rozwiązania zastosowane w konstrukcji samolotu chronione są 8 patentami uzyskanymi przez firmę Metal-Master. Prace nad Flarisem Lar 1 trwają od 2009 r.

Metal-Master chce produkować pierwszy polski odrzutowiec. Zdaniem konstruktora Flaris Lar 1 będzie kosztował poniżej 2 mln euro.

Założona przez Sylwię i Rafała Ładzińskich w 2000 roku w Podgórzynie koło Jeleniej Góry (Dolnośląskie) firma Metal-Master jest również producentem maszyn i urządzeń technologicznych dla przemysłu samochodowego.

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Jerzyk: Potem będą testy na powietrze w kołach, potem testy na powietrze w kabinie a potem będą tylko testy nie wiadomo czego. A już mamy koniec Lipca 2016 r.

sceptyk, 2016-07-24 18:11:25 odpowiedz

Buuaaahhh!!!!!! Już za momencik, już za chwileczkę, puszczę bączka i flarisek poleci. Co to ma być? Ale wstyd, takie ochy i achy a tu kiszka, tylko sobie reklamę za friko robili. Do kitu z taką firmą.

nielot, 2016-07-24 18:04:02 odpowiedz

Puścicie wariata, niech sobie lata!

mzak, 2016-02-26 14:43:14 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE