Ostry bój Tuska o wały?

Premier Donald Tusk zapewnił w czwartek w Bieruniu (Śląskie), że powolne czasem tempo odbudowy wałów przeciwpowodziowych nie wynika z braku środków, ale czasochłonnych procedur. Obiecał, że dołoży starań, by parlament przyjął ustawę upraszczającą część z nich.
Ostry bój Tuska o wały?
- Dzisiaj rzeczywiście nie mamy w Polsce takiego prawa, które mogłoby unikać np. procedury o zamówieniach publicznych w przypadku budowy wałów. Skierowaliśmy do Sejmu ustawę, która bardzo upraszcza cały system kompetencji, jeśli chodzi o wały, zarządzanie zbiornikami wodnymi i rzekami - przypomniał premier po spotkaniu z bieruńskimi strażakami i władzami miasta.

Szef rządu podkreślił, że wokół tej ustawy w Sejmie może toczyć się - jak mówił - "ostry bój", związany z rozmaitymi interesami czy np. postulatami ekologów. Zapewnił, że zrobi wszystko, aby "ta ustawa przeszła - i przeszła możliwie szybko". Jednak pozytywne skutki jej przyjęcia widoczne będą dopiero w przyszłości.

- Na razie musimy pracować w tych warunkach prawa, jakie mamy. A ja będę starał się jakoś "dokręcać" i krzyczeć, gdzie się da, żeby możliwie szybko - w granicach prawa, ale możliwie szybko - działać - zapewnił Tusk, przypominając, że odbudowa wałów wiąże się z uzyskiwaniem stosownych pozwoleń na budowę, organizacji przetargów itp.

- Zdaję sobie sprawę, że w wielu miejscach - na pewno jest tak też w Bieruniu - nie wszystko jest w takim tempie, jakby chcieli mieszkańcy - przyznał szef rządu, podkreślając przy tym, że odbudowa i budowa nowych wałów jednak postępuje.

Według premiera, właśnie czasochłonne procedury, a nie brak środków, hamują tempo odbudowy wałów. - Jeśli chodzi o główne kwestie dotyczące bezpieczeństwa na wałach, one nie wynikają dzisiaj z braku środków, tylko z dość skomplikowanych procedur - podkreślił Tusk.

Zapewnił, że przekazane samorządom promesy na odbudowę zniszczeń (często jest to jak dotąd trzecia część całości obiecanych środków), na razie wystarczają na prowadzone prace. Premier zapowiedział przekazywanie dalszych środków (z innych źródeł niż pieniądze rządowe), w miarę wypełniania stosownych procedur. Dodatkowo do gmin mają trafiać środki europejskie z tzw. funduszu solidarności, które jednak można przeznaczać wyłącznie na naprawę szkód bezpośrednio spowodowanych przez powódź.

Tusk zapowiedział, że w czerwcu rząd przyjmie program bezpieczeństwa przeciwpowodziowego dorzecza górnej Wisły. W czwartek w Bieruniu rozmawiano m.in. o możliwości włączenia do tego programu budowy zbiornika retencyjnego w tym mieście - w dzielnicy Bijasowice, która w ubiegłym roku była najbardziej dotknięta przez powódź. Premier obiecał, że decyzja w tej sprawie będzie pozytywna, jeżeli analiza wskaże na potrzebę stworzenia takiego zbiornika z punktu widzenia bezpieczeństwa całego systemu.

Szef rządu chwalił bieruńską ochotniczą straż pożarną oraz miejscowe rozwiązania, np. dotyczące systemu alarmowania w przypadku zagrożeń powodziowych - to m.in. powiadomienia sms-owe i sygnały dźwiękowe. Premier chciałby rozpropagować je w innych częściach Polski.

Tusk rozmawiał ze strażakami także o potrzebach inwestycyjnych ochotniczych straży pożarnych. Jego zdaniem, należy pracować nad stworzeniem systemu, który pomógłby w realizacji takich inwestycji poprzez łączenie środków z różnych źródeł: gminnych, samorządu wojewódzkiego i rządowych.

Uczestnikami spotkania byli również powodzianie z bieruńskiego stowarzyszenia "Atlantyda". Premier podkreślił, że jest pod wielkim wrażeniem ich pracy i działania, choć usłyszał od nich również słowa krytyki dotyczące działań popowodziowych.

- Są też źli, że tak wolno toczy się praca, np. przy remoncie wałów, że szkody górnicze powodują, że to co włożyli z pieniędzy rządowych w remonty domów idzie na marne, bo ich domy są zagrożone zniszczeniami - mówił premier. Zapowiedział interwencję u nadzorującego Kompanię Węglową wicepremiera Waldemara Pawlaka, by dotrzymano ustaleń związanych z przeprowadzeniem w inne miejsce mieszkańców trzech bieruńskich bloków, znajdujących się na zagrożonym terenie.

Tusk powiedział, że odbudowa kluczowych wałów w Bieruniu - na Wiśle i Gostynce - rozpocznie się jeszcze w maju, kiedy robotnicy mają wejść na plac budowy. Zastrzegł, że budowa całości wału potrwa nawet rok, stąd obecne prowizoryczne zabezpieczenia. - Mamy nadzieję, że do tak dramatycznych, wielkich zdarzeń jak rok temu, nie dojdzie. Ale niestety budowa wałów rzeczywiście wymaga trochę czasu - podkreślił.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE