Pałac Kultury i Nauki ma 55 lat. Dożyje setki?

22 lipca 1955 roku do użytku oddano Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, w czwartek mija 55 lat od tego wydarzenia. Wzniesiony jako "dar narodu radzieckiego dla Polski", przez warszawiaków potocznie nazywany Pekinem, w 2007 roku został wpisany do rejestru zabytków.
Pałac Kultury i Nauki ma 55 lat. Dożyje setki?

Pałac Kultury i Nauki budowniczowie radzieccy wznosili przez 1175 dni. Jego architektem był Lew Rudniew.

Radziecki zarząd budowy Pałacu Kultury zaczął się organizować w Warszawie w styczniu 1952 roku. Do stolicy przyjechały setki robotników z ZSRR. 1 maja 1952 do akcji wyruszyły pierwsze radzieckie koparki. Wylewanie fundamentów rozpoczęto 21 lipca. Wraz z budową ruszyła wielka propagandowa akcja. Niemal codziennie gazety w całej Polsce donosiły o postępach prac, umieszczały zdjęcia, reportaże, informacje, których bohaterami stawali się stachanowcy, przodownicy, bohaterscy robotnicy pracujący przy wznoszeniu gmachu.

21 lipca 1955 punktualnie o godz. 16 ambasador ZSRR Pantelejmon Ponomarienko i premier rządu PRL Józef Cyrankiewicz, siedząc przy stole ustawionym przed wejściem głównym do PKiN, podpisali protokół przekazania Pałacu Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina.

22 lipca Pałac został udostępniony "całemu społeczeństwu polskiemu". Józef Cyrankiewicz przecinając wstęgę ogłosił, że Pałac "zaczął promieniować nad Warszawą". Pozłacane nożyczki, którymi Cyrankiewicz przeciął wstęgę, do dziś zachowały się w pałacowych zbiorach.

- Otwierają się szeroko piękne, ozdobne podwoje Pałacu - pisała "Trybuna Ludu". W pierwszym dniu udostępnienia Pałac odwiedziło 20 tys. osób.

Warszawiacy nie odnosili się do "daru" tak entuzjastycznie jak oficjele. Zastrzeżenia budziła architektura obiektu, niechęć do PKiN miała też ideologiczne korzenie. Monumentalny obiekt w sercu stolicy symbolizował obce zniewolenie.

Leopold Tyrmand zanotował w swoim dzienniku, że lud Warszawy rychło ochrzcił Pałac "pekinem": "Poza anagramem, jest w tym podtekst: tak nazywano z uszczypliwym lekceważeniem wielką czynszówkę w przedwojennej Warszawie, na rogu Złotej i Żelaznej, siedlisko pokątnych domów rozpusty". Władysław Broniewski nazwał dzieło Rudniewa "koszmarnym snem pijanego cukiernika".

Zwiedzający Warszawę Gerard Philippe zauważył sarkastycznie: "Mały, ale gustowny". Krótko po otwarciu Pałacu powstała zagadka: "Jakie jest najpiękniejsze miejsce w Warszawie? 30. piętro PKiN, bo stamtąd nie widać Pałacu Kultury" i przyśpiewka, na melodię hymnu narodowego: "Co nam obca przemoc dała, nocą rozbierzemy".

Przy budowie brało udział ok. 3,5 tys. robotników radzieckich, którzy mieszkali w specjalnie dla nich wybudowanym osiedlu. W czasie budowy w wypadkach przy pracy zginęło 16 Rosjan.

Osobny rozdział w historii Pałacu stanowią samobójcy. Przed założeniem kraty ochronnej na tarasie widokowym, samobójstwo popełniło osiem osób. W tym jeden Francuz, który uznał to za miejsce godniejsze od wieży Eiffla. Ostatnim samobójcą był młody naukowiec z PAN, wyrzucony z pracy w stanie wojennym za związki z podziemną Solidarnością.

Przez lata, każdy ważny gość, przybywający do Warszawy miał obowiązek zwiedzić PKiN. Zaczął - jeszcze przed oficjalnym otwarciem - ówczesny I sekretarz KPZR Nikita Chruszczow. Był szach Iranu Reza Pahlawi, przywódca Wietnamu Ho Chi Min, Korei Północnej - Kim Ir Sen, przywódca Jugosławii Josip Broz-Tito. Kosmonauta Jurij Gagarin miał podczas zwiedzania Pałacu wychylić się przez balustradę i zauważyć: "Ale tu daleko do Ziemi".

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.