Pałace potrzebują nakładów, ale zarabiają

Buddyjskie wesele, impreza techno i turniej rycerski - to tylko niektóre przedsięwzięcia, jakie odbywają się współcześnie w zamkach i pałacach woj. śląskiego.
Pałace potrzebują nakładów, ale zarabiają
Zarządcy śląskich zabytkowych rezydencji przekonują, że choć utrzymanie takich obiektów wymaga nieraz ogromnych nakładów, zabytki potrafią również na siebie zarobić.

W województwie śląskim znajduje się ok. 150 pałaców, zamków i miejskich rezydencji, budowanych od czasów średniowiecza po XX wiek. Jak ocenia wojewódzka konserwator zabytków, Barbara Klajmon, kondycja tych obiektów jest na ogół dość dobra. Kilka z nich jest zagrożonych, np. w związku z nieuregulowaną sytuacją prawną czy całkowitym brakiem zainteresowania ze strony właściciela. Kilkanaście jest w złym stanie.

"Bardzo widoczna jest możliwość pozyskiwania pieniędzy unijnych na rewitalizację; to motor do działania, zwłaszcza w przypadku dużych projektów rewitalizacyjnych" - podkreśliła. Przeważająca grupa właścicieli zamków, pałaców i rezydencji to instytucje publiczne lub samorządowe, bardzo duża jest również grupa właścicieli prywatnych, zwłaszcza w przypadku mniejszych obiektów.

Jak podkreślała Barbara Klajmon podczas wtorkowej konferencji "O zamkach i pałacach" w Katowicach, działania prywatnych właścicieli, zmierzających do odbudowy obiektów, bywają dla konserwatorów kłopotem. "Dyskusja toczy się wokół autentyczności. Jeśli obiekt jest ruiną już przez pokolenia i zatraciła się pamięć historyczna o nim, to jest co prawda rekonstruowany w jakiejś mierze w oparciu o źródła, ale one są albo znikome, albo dopuszczają dużą dowolność. Dochodzi więc czasem do nagromadzenia sztuczności - na zewnątrz średniowieczny zamek, w środku nowoczesny hotel" - powiedziała.

W ocenie śląskiej konserwator zabytków, największe wyzwanie to znalezienie rozsądnej funkcji dla zamków i pałaców, tak by mogły one istnieć i pełnić swoją funkcję społeczną. "Na pewno kierunkiem, który nie koliduje z ich charakterem, jest funkcja kulturalna, ale nie każdy pałac czy zamek może być muzeum. Dlatego działania, które są podejmowane, nawet te kontrowersyjne, są pożądane. Trzeba znaleźć kompromis, aby obiekt żył, a prywatny właściciel miał go z czego utrzymywać" - podkreśliła Barbara Klajmon.

Śląskie zamki i pałace działają w różnych formach prawnych i pełnią różne funkcje. Leżący na Szlaku Orlich Gniazd Zamek w Ogrodzieńcu jest gminną spółką, powołaną do promocji gminy i organizowania ruchu turystycznego w zamku. Tylko w zeszłym roku odwiedziło go 169 tys. osób. Dzięki temu spółka jest podmiotem samofinansującym się, mimo dużych kosztów utrzymania i ściśle sezonowego charakteru działalności - zimą liczba turystów maleje.

"Jest wyraźna tendencja wzrostowa, jeśli chodzi o liczbę gości. Jestem przekonana, że to także wynik naszej oferty, bo skupiamy się na organizacji imprez historycznych, rozrywkowych, artystycznych, kulturalnych; mamy bardzo szeroką ofertę dla turysty indywidualnego" - powiedziała prezes spółki Zamek, Iwona Pakuła-Błoch.

W Toszku organizatorem, dbającym o to, by miejscowy zamek żył, jest również gmina. Placówka działa jako centrum kultury, łącząc tę funkcję z działalnością turystyczną. Około połowa budżetu to dochody własne. "Nie wiem, czy w województwie jest jeszcze jakiś inny zamek, który wśród zadań statutowych ma prowadzenie świetlic wiejskich i współpracę z mniejszością niemiecką. Zadań mamy bardzo wiele, ale jednocześnie to praca bardzo satysfakcjonująca" - podkreśliła dyrektor Centrum Kultury Zamek w Toszku, Joanna Karweta. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.