"Państwa polskiego nie stać na brak "dużej" ustawy reprywatyzacyjnej"

Polskiego państwa nie stać na brak "dużej" ustawy reprywatyzacyjnej - podkreślił w piątek szef komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Patryk Jaki. Według niego ze względu na to, że nie ma ustawy, polskie państwo traci miliardy rocznie.
"Państwa polskiego nie stać na brak "dużej" ustawy reprywatyzacyjnej"
Fot. Pixabay

• Patryk Jaki przekonuje, że państwo polskie rocznie traci miliardy złoty przez brak ustawy reprywatyzacyjnej.

• Jego zdaniem taka ustawa powinna zostać uchwalona w 1989 roku.

• Wiceminister odniósł się również do konferencji prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, podczas której są przedstawiane wyniki wewnętrznego audytu dotyczącego reprywatyzacji. 

W środę Jaki zaprezentował projekt "dużej" ustawy reprywatyzacyjnej, w którym znalazła się m.in. propozycja wypłaty odszkodowań w gotówce do 20 proc. wartości nieruchomości w chwili nacjonalizacji, zakaz zwrotów w naturze oraz brak możliwości zwrotu kamienic z lokatorami. Projekt zakłada również, że na złożenie roszczeń będzie przysługiwać rok; mają być one wypłacane w ramach możliwości finansowych państwa.

Pytany w piątek w telewizji wPolsce.pl, czy państwo stać na zrealizowanie założeń ustawy, Patryk Jaki odparł: "polskiego państwa nie stać na brak ustawy".

- Ze względu na to, że nie ma ustawy, to polskie państwo traci miliardy rocznie - podkreślił wiceminister sprawiedliwości.

Jego zdaniem taka ustawa powinna zostać uchwalona w 1989 roku.

- Gdybyśmy przyjęli ustawę, polskie państwo zaoszczędziłoby gigantyczne pieniądze wcześniej - zauważył polityk.

Jaki zaznaczył, że uchwalenie ustawy na zawsze rozwiąże problem reprywatyzacji.

- Jeżeli tej ustawy nie przyjmiemy, sytuacja będzie taka, że za 100 lat ktoś będzie mógł się zgłosić po roszczenie - argumentował.

Wiceminister odniósł się również do konferencji prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, podczas której są przedstawiane wyniki wewnętrznego audytu dotyczącego reprywatyzacji.

- Pani prezydent powie oczywiście, że ona tak naprawdę wszystko sporządkowała i że generalnie: "Polacy, nic się nie stało" - ironizował wiceminister. Wyraził nadzieję, że podczas konferencji padną trudne pytania wobec prezydent.

- Na przykład, czy audyt objął nieruchomości, które zostały zwrócone jej rodzinie, czy rodzinie wiceprezydenta Warszawy. Czy na przykład pojawią się informacje dotyczącego tego, ile nieruchomości i za ile za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz oddano - wymienił Jaki.

Nawiązując do niestawiennictwa prezydent stolicy na rozprawach komisji weryfikacyjnej, Jaki zauważył, że na komisji zeznaje się pod rygorem odpowiedzialności karnej.

- Myślę, że to jest powód (niestawiennictwa - PAP), bo w mediach może sobie opowiadać, co chce - powiedział wiceminister.

Gronkiewicz-Waltz poinformowała w piątek, że wewnętrzny audyt m.st. Warszawy dotyczący reprywatyzacji jest bardzo szeroki, obejmuje lata 1990 - 2016; jest ważny dla nas, ale i dla tych, którzy po nas przyjdą.

- Mamy wyniki audytu, który trwał rok. Takiego audytu nie było robionego nigdy - zauważyła prezydent. Zapowiedziała, że choć szef komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Patryk Jaki o niego nie prosił "wyśle mu go".

- Chodziło o to, żeby dokładnie zbadać i ten audyt jest. Nawiasem mówiąc, chociaż pan Jaki mnie nie prosił, to ja mu to wyślę. Dlatego, że uważam, że jest to bardzo ważna praca, w szczególności biura audytu, ale i całej administracji, która wspomagała i musiała się do tego ustosunkować - podkreśliła Gronkiewicz-Waltz.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE