Para książęca w Polsce: Kate i William odwiedzą były obóz koncentracyjny Stutthof

18 lipca para książęca Kate i William odwiedzi były niemiecki obóz koncentracyjny Stutthof.
Para książęca w Polsce: Kate i William odwiedzą były obóz koncentracyjny Stutthof
Były niemiecki obóz koncentracyjny Stutthof: Brama Śmierci (fot.wikipedia.org/Polimerek)

• Barak mieszkalny, krematorium i komorę gazową na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof m.in. obejrzy angielska para książęca podczas wizyty w Polsce.

• Kate i William spotkają się też z pięcioma byłymi więźniami obozu, w tym dwoma Anglikami.

• Książęca para nigdy wcześniej nie odwiedziła żadnego nazistowskiego obozu koncentracyjnego.

"Z informacji, jakie przekazała nam brytyjska ambasada wynika, że książęca para nigdy wcześniej nie odwiedziła żadnego nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Nasze Muzeum będzie dla nich pierwszym takim miejscem" - powiedział Piotr Tarnowski dyrektor Muzeum Stutthof w Sztutowie działającego w części byłego obozu.

Angielska para wejdzie na teren Stutthofu przez tzw. Bramę Śmierci - prostą i niepozorną, drewnianą konstrukcję, z wieńczącą ją charakterystyczną strażniczą wieżyczką. "To najważniejszy symbol tego obozu. Tą bramą wchodził na teren obozu każdy jego więzień. W sumie przeszło nią 110 tysięcy ludzi" - powiedział Waldemar Szymański - jeden z przewodników pracujących w Muzeum Stutthof.

Jak wyjaśnił, w początkowej fazie istnienia obozu, gdy jednorazowo - w jednym transporcie, trafiało do niego maksymalnie kilkaset osób, więźniów przywożono ciężarówkami. "Z biegiem czasu transporty robiły się coraz bardziej liczne. Największy z nich dotyczył nawet 5 tysięcy ludzi. Wówczas więźniów przewożono do Stutthofu kolejką wąskotorową, która dojeżdżała do przystanku znajdującego się nieopodal wjazdu do obozu. Ludzi ustawiono w kolumny po 5 osób i pędzono do Bramy Śmierci" - opowiedział Szymański.

Czytaj też: Muzeum Stutthof: Obchody 72. rocznicy wyzwolenia KL Stutthof

Dane wszystkich nowoprzybyłych były spisywane przez pisarzy obozowych pod nadzorem SS-manów. Więźniom nadawano kolejne obozowe numery, a potem kierowano do łaźni, po czym poddawano selekcji. Po niej więźniowie trafiali na kwarantannę, która służyła m.in. wyłonieniu chorych mogących zarazić jakąś zakaźną chorobą ulokowanych już w obozie więźniów.

"Kwarantanna trwała, w zależności od decyzji władz obozu, maksymalnie 4 tygodnie. W jej trakcie wdrożono też więźniów w rygory obozu: uczono ich musztry obozowej, zdejmowania i zakładania czapek na komendę. Słowem - tego wszystkiego, czego od więźniów będzie się wymagać" - wyjaśnił Szymański.

Pomieszczenia, w których odbywała się kwarantanna, nie zachowały się do dziś. Tuż przy Bramie Śmierci stoi jednak niewielki oryginalny barak po obozowej kantynie, w której więźniowie mogli za posiadane i zaewidencjonowane pieniądze kupić, jak wyjaśnił Szymański, formularz na list, znaczek, wodę mineralną, brukiew i ewentualnie papierosy. Kantyna to miejsce, które z całą pewnością odwiedzi książęca para. Wyeksponowano tu bowiem zbiór stanowiący kolejny - po Bramie Śmierci - symbol KL Stutthof - wysoką na ponad metr stertę fragmentów obuwia - głównie podeszew. To niewielka część obuwia, jakie znaleziono na terenie obozu tuż po zakończeniu wojny.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.