Piotr Woźniak, MŚ: polskie łupki zatrzymały podatki

Polskie łupki zatrzymały podatki - powiedział prezes PGNiG Piotr Woźniak. Dodał, że gdyby symulowane w 2014 r. kwoty z prognozowanych przychodów fiskalnych przeznaczyć na poszukiwanie i rozpoznawanie, nie byłoby odwrotu inwestorów.
Piotr Woźniak, MŚ: polskie łupki zatrzymały podatki
- Gdyby przychody, które ówcześnie prognozowano z przychodów podatkowych i opłat zostawić w rękach inwestorów, to dzisiaj nie rozmawialibyśmy o ich odwrocie - powiedział Piotr Woźniak, prezes PGNiG. (Fot. PTWP/Michał Oleksy)

- Gdyby przychody, które ówcześnie prognozowano z przychodów podatkowych i opłat zostawić w rękach inwestorów, to dzisiaj nie rozmawialibyśmy o ich odwrocie - powiedział.

W 2014 r. Sejm uchwalił rządowy projekt ustawy o podatku węglowodorowym, czyli podatku z zysków z działalności wydobywczej węglowodorów, który ma stanowić dochód budżetu państwa. W myśl przepisów ustawy węglowodorami są: ropa naftowa, gaz ziemny oraz ich naturalne pochodne, z wyjątkiem metanu występującego w złożach węgla kamiennego oraz metanu występującego jako kopalina towarzysząca. Nowe regulacje weszły w życie 1 stycznia 2016 r., czyli rok później niż planowano. Faktycznie, do 2020 r. firmy tego podatku nie płacą, ale muszą przeprowadzać symulacje, w której daninę trzeba płacić.

Woźniak przyznał, że są też czynniki obiektywne i rynkowe nieudanego projektu łupkowego. - Od tamtego czasu cena ropy wprawdzie wzrosła, ale niewiele. Dlatego zachęta do inwestowania w upstream jest słabsza, szczególnie w Europie, gdzie ograniczenia środowiskowe są przestrzegane przesadnie surowo - podkreślił.

Jego zdaniem nieporozumieniem są też próby porównywania złóż w polskich i amerykańskich łupkach. - W USA, tak jak i w Polsce, warunki geologiczno-złożowe w różnych basenach (playach), ale także w granicach wydzielonych basenów, bywają zupełnie różne. Ważna jest głębokość, oczywiście sama litologia łupków i ich cechy zbiornikowe, tj. przepuszczalność i porowatość, sposób zalegania. Praktycznie każdy tzw. play (basen) łupkowy ma swoją specyfikę, która wymaga odmiennych metod wydobywczych - mówił.

Jak dodał, "nasze łupki są rzeczywiście znacznie głębiej niż np. amerykańskie, co od razu podnosi koszty wierceń i zabiegów".

- W każdym przypadku niezbędne są inwestycje na rozpoznanie i poszukiwania, tak aby metody prac i robót wypraktykować na konkretnym złożu. Czasem przeprowadza się nawet kilkaset wierceń na tzw. playach (basenach) z pełnymi zabiegami, by ustalić, jaką metodą można tam wydobywać gaz. W Polsce wykonano około 70 odwiertów w poszukiwaniu gazu ze złóż łupkowych. Ale pełnych - ze szczelinowaniem - było tylko 25, z czego większość w otworach pionowych, a nie horyzontalnych. Nie można zatem porównywać sytuacji w USA i Polsce. To zupełnie inna skala, przede wszystkim inwestycji - zaznaczył.

Choć PGNiG na razie zrezygnowało z poszukiwań gazu łupkowego, Piotr Woźniak podkreślił, że firma ma wiedzę, którą można wykorzystywać, gdzie indziej. - Z tą nową wiedzą uciekliśmy do skał węglonośnych, żeby robić to samo, zbliżonymi metodami - mówił. Chodzi o pilotażowy projekt szczelinowania hydraulicznego węgla w pokładzie 510 w Gilowicach, aby uzyskać metan. Na początku listopada spółka poinformowała, że program dał dobre wyniki i udało się przez dziewięć miesięcy uzyskać ponad 790 tys. m sześc. metanu. Przepływy gazu osiągnęły stabilny poziom ok. 5 tys. m sześc. na dobę. Dodano, że planowane są kolejne odwierty.

- Możemy powiedzieć, że opanowaliśmy wiercenia kierunkowe. Mamy niezłe rozpoznanie dotyczące zawartości metanu w węglu, wypraktykowane zabiegi stymulacyjne i - co ważne - nie musimy się martwić podatkiem, ponieważ metan z pokładów węgla jest zwolniony z dodatkowych obciążeń fiskalnych. Poza tym pokłady węgla występują w Polsce do głębokości 1000 - 1200 m (...). Na Pomorzu wiercenia łupkowe były przeprowadzane głęboko - od 3 do 5 tys. m, a to generuje znacznie wyższe koszty. W Gilowicach koszty były znacznie obniżone. Nie musieliśmy też robić pełnej oceny oddziaływania na środowisko, ponieważ dla wierceń płytkich nie ma takiego obowiązku. Dodatkowo, na przykładzie Górnego Śląska udowodniliśmy, że nasze roboty terenowe, w tym szczelinowanie hydrauliczne, są bezpieczne dla środowiska - powiedział prezes PGNiG.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

PS: Chyba że chodzi o opłaty związane z wykorzystaniem wody. Tu jak sobie przypominam była, lub miała być istotna zmiana.

Grzegorz, 2017-12-08 11:00:45 odpowiedz

Do inżynier : Fajna retoryka. Zarzucę brak wiedzy fachowej, po czym olewam fakt, że od wejścia otoczenie fiskalno prawne w wymiarze praktycznym się nie zmieniło dopiero po paru latach firmy zaczęły jednak wycofywanie.

Grzegorz, 2017-12-08 10:58:01 odpowiedz

widzę wypowiedzi "fachowców" od wydobcia gazu. Proszę poczytać sobie i się douczyć. Plan był wywiercenia minimum 150-180 otworów próbnych a dopiero wykonywać szczelinowanie. Ile wywiercono ? firmy wyszły z Polski z dwóch powodów: podatki oraz dostęp do ifrastruktury . Następny problem to o...czyszczanie gazu. Jeżeli znajdzie się nawet gaz to potrzebne jest jego oczyszczenie w specjalnych bardzo drogich instalacjach które miały powstać równolegle. Uzyskanie pozwolenia na budowę rury to 5 lat, itd.... Byli inwestorzy ale wygnaliśmy ich to jest niestety fakt. rozwiń

inżynier , 2017-12-07 09:36:07 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE