Podlaskie: tradycje wigilijne dwóch wyznań

Wróżenie przyszłości, snop zboża w kącie domu zamiast choinki, puste nakrycie dla duchów przodków - tak tradycyjnie obchodzili kiedyś na Podlasiu wigilię Bożego Narodzenia katolicy i prawosławni.

Zwyczaje przedstawicieli obu wyznań przenikały się. - Wynika to z tego, iż ludzie obu wyznań należą do tej samej rodziny Słowian, a świąteczne tradycje pochodzą jeszcze z czasów przedchrześcijańskich - powiedział kierownik Białostockiego Muzeum Wsi, etnograf Artur Gaweł. Dodał, że na Białostocczyźnie, gdzie w jednej wsi żyją obok siebie katolicy i prawosławni, ludowe zwyczaje świąteczne są bardzo podobne, w większości pokrywają się i trudno jest określić, które z nich są typowe dla poszczególnych wyznań. 

Etnograf powiedział, że sąsiedzi często wspólnie obchodzili najpierw święta katolickie, a później prawosławne (wypadają w tym regionie później), które zwane były na Białostocczyźnie "pierwszymi" i "drugimi" świętami. Podobnie było z kolędnikami, którzy chodzili z gwiazdą kolędniczą w trakcie obu świąt.

Gaweł podkreślił, że na Białostocczyźnie tradycyjnie wierzono, że wigilia Świąt Bożego Narodzenia wpływa na pozostałe dni w roku. Był to czas "przejścia" między starym i nowym rokiem, dlatego "gromadził" magiczne rytuały.

Dzień wigilii bogaty był w różnego rodzaju wróżby, które miały przepowiedzieć przyszłość. Gaweł dodał, że wszystko w ten dzień miało magiczne znaczenie. Do jednej z najpowszechniejszych wróżb należała ta, aby w dniu Wigilii nie pożyczać żadnych swoich rzeczy, bo w przyszłym roku będzie się ciągle coś pożyczało. Były to także liczne wróżby matrymonialne, np. dla panien na wydaniu: w zależności od tego, w którą stronę szczekał pies, stamtąd miał przyjść przyszły małżonek.

Gaweł podkreślił, że właśnie w tych magicznych, przedchrześcijańskich tradycjach, trzeba szukać wytłumaczenia dla obecnie praktykowanych tradycji zarówno u katolików, jak i prawosławnych.

Jako przykład podał wkładanie siana pod obrus na stole wigilijnym, które teraz umieszcza się tam na pamiątkę narodzin Jezusa w stajence. Dawniej sianko umieszczano na stole jako kolejną potrawę, ale nie dla ludzi, a dla zwierząt. W tym regionie było umieszczane nie tylko na stołach, ale też pod nimi i na ławach jako symbol dostatku i szczególnej obfitości pożywienia.

Podobnie jest ze zwyczajem pozostawienia przy stole wigilijnym jednego wolnego miejsca. Obecnie pozostawia się je dla kogoś samotnego, który może do nas zawitać. Jak powiedział Gaweł, wieczerza wigilijna miała na Podlasiu charakter zaduszkowy, dlatego wierzono, że w ten dzień do domów przychodzą duchy przodków. Wolne miejsce było przeznaczone dla jednego z nich. Duchy odpowiednio ugoszczone mogły przekazać wiedzę o przyszłości.

Jeśli chodzi o potrawy, miały być one postne, a na stole stać ich nieparzysta liczba - siedem, dziewięć, jedenaście, a nie jak obecnie - dwanaście. Najstarszą i najważniejszą potrawą na Podlasiu była kutia, w której skład wchodził mak i kasza jaglana, a także miód. Etnograf podkreślił, że obecnie potrawa ta jest coraz rzadziej spotykana na wigilijnych stołach.

Oprócz kutii, przygotowywano bardzo popularny wówczas kisiel owsiany, a także rośliny strączkowe, gotowano np. groch lub fasolę. Gaweł dodał, że także potrawy miały swoją "magię" i wróżono z nich. Jako przykład podał podrzucanie na łyżce grochu. W zależności od tego, jak wysoko go podrzucono, tak wysoko miał on urosnąć w przyszłym roku.

Do innych, już nie praktykowanych współcześnie podlaskich tradycji, należało przyniesienie do domu w dniu Wigilii snopka zboża. Gaweł podkreślił, że była to najbardziej archaiczny zwyczaj, sięgający czasów przedchrześcijańskich. Snop stawiano w pomieszczeniu, gdzie spożywano wigilię, stał tam do Święta Trzech Króli. Etnograf dodał, że dopiero w połowie XX wieku snop zastąpiła choinka.

Czytaj też:

Śląskie: prezenty od Dzieciątka, rzadkie potrawy 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE