Przejście przez tory z opóźnieniem

  • sztafeta.pl
  • 22-08-2013
  • drukuj
Nie ma szans na to, aby w tym roku w Stalowej Woli obok kładki zostało wykonane przejście przez tory. Wszystkiemu winne są kolejarskie spółki, które kłócą się między sobą. Poszło o to, kto ma decydujący głos przy podejmowaniu decyzji dotyczących budowy przejścia.
Przejście przez tory z opóźnieniem

Kolejarze się spierają, a wykonanie tak potrzebnej inwestycji zostało przesunięte na rok 2014. - Jesteśmy bezradni. Procedury kolejowe nas przerosły - rozkładają ręce magistraccy urzędnicy. Kiedy zobaczyli, że spółka PLK z Zakładem Nieruchomości nie może dojść do porozumienia w kwestii, kto dysponuje kolejowym terenem i „kto jest ważniejszy", skierowali wniosek do Warszawy, do dyrekcji PKP, by ona podjęła ostateczną decyzję, z kim magistrat ma rozmawiać w sprawie budowy przejścia.

- Uprzedzano nas, że potrwa to około 3 miesięcy, więc on na razie sobie dojrzewa. Pewnie po wakacjach się za to wezmą. I wtedy będziemy w końcu wiedzieli, z kim w sprawie przejścia rozmawiać - stwierdzają urzędnicy.

A rozmowy toczą się od kilkunastu miesięcy. Przypomnijmy, że prezydent Andrzej Szlęzak nakłonił kolejarzy do tego, by w ogóle zgodzili się na przejścia przez tory. Tylko że po trudnych negocjacjach kolej zaproponowała, że przejście może być, ale nie w sąsiedztwie istniejącej kładki, a na wysokości byłego baru „Piwosz". Rozwiązanie kompletnie bez sensu, bo przecież idąc na targowisko, mieszkańcy miasta nadkładaliby tylko drogi. Skończyłoby się to tylko tym, że przechodzono by w miejscu niedozwolonym, a Służba Ochrony Kolei miałaby kolejny punkt, w którym mogłaby wlepiać mandaty.

O tym, że negocjacje z koleją są trudne, miejscy urzędnicy wiedzą. - Podobny temat przerabialiśmy, kiedy chcieliśmy pod torami w rejonie ulicy księdza Popiełuszki przepuścić światłowody. I też było pytanie - z kim tu rozmawiać. Mieliśmy uzgodnienia z PLK, które są teoretycznie właścicielami sieci kolejowej. Do wojewody odwołał się jednak Zakład Nieruchomości, właściciel gruntów. I „położył" nam inwestycję i pozwolenie na budowę. Teraz mamy podobnie. Firmy kolejowe mocno dyskutują ze sobą, która i w jakim zakresie ma uzgodnić z nami projekt inwestycji - dowiedzieliśmy się w urzędzie miasta. A przecież jest jeszcze kolejna kolejowa spółka, właściciel kabli. A co jeśli on włączy się do tej dyskusji?

- Jeżeli decyzja, z którą kolejową spółką rozmawiać w sprawie przejścia zapadnie w połowie września, to pozwolenie na budowę dostaniemy w listopadzie. Nie ma sensu rozpoczynać wtedy tej inwestycji, bo nie będzie wiadomo, jaka będzie zima. I czy nie zostawimy tego wszystkiego rozgrzebanego. Najrozsądniej będzie rozpocząć budowę już po zimie, w 2014 roku - dodają w magistracie. Kiedy przejście obok kładki zostanie wykonane, sama kładka zostanie rozebrana.

Przypomnijmy, że drugie przejście przez tory planowane jest w okolicy KUL-u. Ciekawe, czy i w tym przypadku negocjacje z koleją będą tyle trwały.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.