Przystanek Jezus tętni życiem wraz z Przystankiem Woodstock

Msze święte, wspólne modlitwy, rozmowy, koncerty i projekcje filmowe – to wszystko czeka na uczestników Przystanku Woodstock w Kostrzynie nad Odrą na znajdującym się w sąsiedztwie Przystanku Jezus.
Przystanek Jezus tętni życiem wraz z Przystankiem Woodstock
W tym roku na tę katolicką inicjatywę przyjechało do Kostrzyna nad Odrą ponad 500 osób. Po raz pierwszy ich baza mieści się w rejonie samego festiwalu muzycznego. (fot. facebook/Przystanek Jezus)

• Głównym elementem architektonicznym Przystanku Jezus jest namiot mogący pomieścić 5 tys. ludzi.

• Służy on do odprawiania eucharystii, spotkań i rozmów z duchownymi oraz innych wydarzeń - koncertów, projekcji filmowych itd.

W tym roku na tę katolicką inicjatywę przyjechało do Kostrzyna nad Odrą ponad 500 osób. Po raz pierwszy ich baza mieści się w rejonie samego festiwalu muzycznego.

"Przede wszystkim zdecydowaliśmy się na codzienną mszę na polu woodstockowym i to w dużej skali, sprawowanej przez biskupów i kilkudziesięciu księży. Ludzie przychodzą. Myślę, że kulminacją będzie sobotnia lub niedzielna msza. (...) Jest dużo spowiedzi. To znaczy, że jest głód duchowy ludzi, pragnienie przebaczenia, żeby Bóg przebaczył, żeby rzeczywiście wejść na jakąś dobra drogę, żeby przewietrzyć serce Duchem Świętym Widziałem wiele razy takie akcje, że ludzie z Woodstocku biegli za księdzem i prosili o modlitwę i ratunek" - powiedział rzecznik Przystanku Jezus Robert Kościuszko.

Poprzednie edycje Przystanku Jezus miały bazę zwykle przy kościele parafialnym w Kostrzynie nad Odrą, gdzie pierwsze trzy dni poświęcone były sprawą formacyjnym, tam odbywały się rekolekcje. Potem z tego miejsca uczennicy wyruszali na teren festiwalu i ruszała ewangelizacja.

"Nasza obecność na Przystanku Woodstock powoduje pewne mocniejsze wejście w klimat tego festiwalu. Jezusowcy są cały czas z naszymi przyjaciółmi z Woodstocku. Mocniej przyłożyliśmy się także, do jakości i do rozmachu naszych propozycji. Widać ogromny namiot, sam Jurek Owsiak, kiedy przeszedł do nas pierwszego dnia był pod wrażeniem. Wcześniej nas nie odwiedzał" - powiedział Kościuszko.

Czytaj też: Na Przystanek Woodstock zjechali fani muzyki i... politycy opozycji

Podczas trwającego od niedzieli Przystanku Jezus młodych ludzi odwiedzają biskupi, każdego dnia odbywają się msze święte i wspólne modlitwy. Główną ideą przedsięwzięcia jest ewangelizacja uczestników Woodstocku. Z bazy Przystanku Jezus każdego dnia wyruszają ewangelizatorzy, by spotykać się i rozmawiać z uczestnikami festiwalu o problemach codziennej egzystencji i znaczeniu Boga w ich życiu.

Mikołaj przyjechał na Przystanek Jezus z Krakowa. Jest na nim po raz trzeci, po trzyletniej przerwie. "Przyjechałem tutaj, bo rozpiera mnie wiara. Rozpiera mnie Chrystus, z którym zdecydowałem się przeżyć życie cztery lata temu, kiedy świadomie podjąłem taką decyzję (…) Ludzie odbierają nas niesamowicie, są niesamowicie otwarci. To jest kolejny rok takich moich doświadczeń, takich spotkań, wielkiej otwartości, szacunku w rozmowie. Ludzie są przepiękni i dla takich ludzi warto tutaj być" - powiedział PAP Mikołaj. Dodał, że zdarzają się niechętni wobec ewangelizatorów, ale - jak zaznaczył - w tak dużej społeczności jest to nieuniknione.

Pierwszy raz do Kostrzyna nad Odrą przyjechała natomiast Paulina z Torunia. Jak powiedziała, ma wrażenie oderwania się od codzienności i poczucie atmosfery wszechobecnej radości. "Nie jest to łatwa praca, ale też niewiele pochodzi od nas, wszystko tak naprawdę pochodzi od Boga i On nas do tego uzdalnia. Mimo, że lęk jest tutaj ogromny, to my przygotowując się do pierwszego wyjścia czytaliśmy Pierwszy List św. Jana i tam był taki fragment, że w miłości nie ma lęku. Ta miłość jest tak silna, że zabiera lęki" - powiedziała Paulina.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE