Radni bronią burmistrza przed sądem

Radni Lipna (woj. kujawsko-pomorskie) postanowili w czwartek zaskarżyć do sądu decyzję wojewody kujawsko-pomorskiego, pozbawiającą funkcji burmistrza tego miasta Janusza Dobrosia, który został prawomocnie uznany za kłamcę lustracyjnego.
Radni bronią burmistrza przed sądem
Radni Lipna już w czerwcu niemal jednogłośnie odrzucili wniosek wojewody o stwierdzenie wygaśnięcia mandatu burmistrza. Skutkiem tego było wydanie we wrześniu przez wojewodę tzw. decyzji zastępczej o pozbawieniu go funkcji.

W czwartek rada miejska spotkała się podczas nadzwyczajnej sesji, której jedynym punktem było zaskarżenie do sądu decyzji wojewody. Za uchwałą głosowało 13 radnych, dwóch było przeciw, a dwóch nie pojawiło się na sesji.

"Uchwała jest skierowana do sądu administracyjnego i jest to skarga na zarządzenie zastępcze pani wojewody. Uważamy, że to burmistrz ma rację w tej sprawie" - powiedziała Maria Turska, przewodnicząca Rady Miasta Lipna.

Radni zgadzają się z poglądem burmistrza, że jego mandat powinien zostać wygaszony dopiero po negatywnym dla niego rozpatrzeniu skargi kasacyjnej na wyrok sądu zarzucający mu kłamstwo lustracyjne. Wojewoda Ewa Mes uważa jednak, że burmistrz powinien odejść z urzędu po uprawomocnieniu się wyroku sądowego, a to nastąpiło już kilka miesięcy temu.

Za kłamcę lustracyjnego, w nieprawomocnym wyroku, uznał burmistrza w październiku minionego roku Sąd Okręgowy w Toruniu. Wyrok w pierwszej instancji zapadł tuż przed wyborami, w których burmistrz ubiegał się o reelekcję. Ocena sądu nie zmniejszyła mu poparcia - Dobroś wygrał już w pierwszej turze, uzyskując poparcie prawie 70 proc. głosujących.

Samorządowiec odwołał się od orzeczenia, ale Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał decyzję podjętą w pierwszej instancji. Tym samym prawomocnie uznał za dowiedzione, że Dobroś od 1985 roku był tajnym i świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Kuba.

Sam zainteresowany nie chce do zakończenia sprawy komentować decyzji pozbawiającej go mandatu burmistrza. Konsekwentnie zaprzecza jednak, by był kiedykolwiek współpracownikiem tajnych służb PRL.

Samorządowiec w 1985 roku pracował w Wojewódzkim Zakładzie Gospodarki Materiałowej w Skępem koło Lipna i miał spotykać się kilkakrotnie z oficerami SB, by przekazywać raporty i przyjmować zadania do wykonania.

Sprawa wyszła na jaw, gdy obecny burmistrz wystartował w wyborach do parlamentu w 2007 roku z listy PiS. Złożone wówczas oświadczenie lustracyjne zakwestionowane zostało przez IPN.

Burmistrz, znany w Lipnie działacz NSZZ "S", od początku zaprzeczał prawdziwości dokumentów zachowanych w archiwach SB. Sąd przekonała jednak ekspertyza grafologa, potwierdzająca autentyczność jego pisma na dokumentach archiwalnych, a także zeznania byłego funkcjonariusza SB, który potwierdził fakt współpracy samorządowca z tą służbą w latach 80.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Skoro ludzie chcą miec kłamcę na urzędzie, to trzeba to koniecznie USZANOWAĆ!!! Nalezy dołożyć zlodzieja, bandytę itd aby ich szczęsciu stało się zadość. Tak trzymać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

AP, 2011-10-14 19:44:15 odpowiedz

Taka,ludzka solidarność jest godna pochwały !!! Niech inni biorą przykład!

Masło C., 2011-10-13 20:58:17 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE