Rondo imienia Solidarności na 30-lecie związku

W 30. rocznicę pierwszego strajku na Górnym Śląsku imię NSZZ "Solidarność" nadano w sobotę jednemu z rond w Tarnowskich Górach.

Poza zwyczajną granatową tabliczką, na słupie w centralnym punkcie ronda u zbiegu ulic Gliwickiej, Legionów i Wyszyńskiego zawisła też owinięta wokół niego większa tablica, na której nazwa związku została na białym tle wypisana solidarycą. W sobotę rano odsłonili ją szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Piotr Duda i przewodniczący rady miejskiej Piotr Szczęsny.

W swoim wystąpieniu Duda mówił, że Tarnowskie Góry są bardzo ważnym miejscem dla historii - i nie tylko historii - związku. Przypomniał, że w miejscowej fabryce Fazos rozpoczęły się pierwsze strajki na Śląsku, a groźba strajku w węźle kolejowym w Tarnowskich Górach, była dla związkowców zawsze ważnym atutem. - Tu zawsze biło i bije serce 'Solidarności' - powiedział.

Duda dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do takiego upamiętnienia związku, szczególnie tarnogórskiemu posłowi PO Tomaszowi Głogowskiemu, który był pomysłodawcą nadania imienia związku jednemu z rond.

Ocenił, że po roku 1989 r. Polacy zapomnieli o tym, że powinno się dbać o własną historię. - Dlatego później było nam tak przykro, byliśmy zdziwieni, że w Europie pokazuje się mur berliński, aksamitną rewolucję w Czechosłowacji - że to tam było to coś, co rozwaliło system komunistyczny - podkreślił.

Dziś - dodał Duda - trzeba zachować równowagę pomiędzy dbaniem i historię a sprawami bieżącymi. Chociaż nie trzeba już walczyć o wolność, jak w 1980 r., nadal trzeba ubiegać się o to, by Polacy mogli godnie żyć - "żeby młodzi ludzie mogli zakładać rodziny, nie musieli pracować w soboty i w niedziele, żeby pensja wystarczyła im na godne życie".

W rozmowie z dziennikarzami lider śląsko-dąbrowskiej Solidarności mówił też, że dziś co prawda żyjemy w wolnym kraju, ale niektórzy pojmują tę wolność inaczej i starają się ubezwłasnowolnić pracowników.

Porannej uroczystości na rondzie towarzyszyły m.in. występy orkiestry górniczej z bytomskiej kopalni "Miechowice". Orkiestra zagrała hymn Polski, hymn Solidarności i "Mury" Jacka Kaczmarskiego.

Zanim tarnogórskiemu rondu nadano imię NSZZ "Solidarność", przedstawiciele komisji zakładowych i lokalnych władz złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą strajk w Fazosie. Później rocznicowe obchody w tym mieście przeniosły się pod tablicę Solidarności przy Dzwonnicy Gwarków, a zakończyły mszą w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła.

21 sierpnia 1980 r. w tarnogórskiej Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych FAZOS, produkującej nowoczesne urządzenia dla górnictwa, jako pierwsi przerwali pracę pracownicy spawalni, potem przyłączyli się do nich robotnicy z innych wydziałów.

Załoga Fazosu domagała się informacji o wydarzeniach na Wybrzeżu. Wkrótce pojawiły się też postulaty dotyczące zakładu pracy i spraw lokalnych. Do zakładu przybył sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR Wiesław Kiczan oraz przedstawiciele Ministerstwa Górnictwa, którzy obiecali spełnienie wszystkich żądań strajkujących. Załoga dołączyła więc jeszcze żądania o charakterze ogólnospołecznym.

Władza początkowo odwoływała się do poczucia odpowiedzialności pracowników, później straszyła konsekwencjami i próbowała indywidualnie rozmawiać z uczestnikami strajku. Ostatecznie podpisano jednak warunkowe porozumienie dotyczące spraw branżowych i strajk został zawieszony. Załoga podjęła ponownie pracę 23 sierpnia.

Równocześnie jednak dwaj delegaci z Fazosu, każdy inną trasą, wyruszyli do Stoczni Gdańskiej. Tą drogą do załogi stoczni dotarła rezolucja tarnogórskich robotników z wyrazami poparcia dla jej postulatów.

Przywiezione z Wybrzeża postulaty gdańskie pracownicy Fazosu przedstawili podczas spotkania z dyrekcją 31 sierpnia, domagając się ich realizacji. Dyrekcja odmówiła ze względu na brak kompetencji. Pracownicy zamierzali 1 września wznowić zawieszony strajk, ale zrezygnowali z tego po podpisaniu porozumienia gdańskiego.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.