"Rondo Tybetu", ale czy Wolnego? Dziś decyzja

Zamiast "Ronda Wolnego Tybetu" w Warszawie ma powstać "Rondo Tybetu". Decyzję w tej sprawie w czwartek mają podjąć stołeczni radni. Przeciwko pierwszej nazwie protestowała strona chińska, negatywnie zaopiniowało ją też polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Zmianę nazwy zaproponowała komisja kultury i promocji miasta. Jednak radny Maciej Maciejowski (PiS) zapowiedział w środę w rozmowie z, że jego klub zgłosi w trakcie czwartkowej sesji poprawkę, zmierzającą do przywrócenia w projekcie uchwały nazwy "Rondo Wolnego Tybetu", którą skrzyżowaniu ul. Kasprzaka z Al. Prymasa Tysiąclecia chcieli nadać radni warszawskiej dzielnicy Wola.

W czerwcu ub.r. przewodnicząca podkomisji ds. nazewnictwa ulic Mariola Rabczon (PO) mówiła w rozmowie z, że nadanie nazwy "Rondo Wolnego Tybetu" jest niemożliwe, bo negatywne stanowisko w jej sprawie zajęło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Wiceminister SZ Jacek Najder w piśmie do przewodniczącej rady miasta Ewy Malinowskiej-Grupińskiej napisał wówczas, że propozycja nadania takiej nazwy "części terytorium RP" stoi w sprzeczności z oficjalnymi stanowiskami rządu i Unii Europejskiej, które "opierają się na uznaniu zasady 'jednych Chin' oraz poszanowania dla integralności terytorialnej Chińskiej Republiki Ludowej".

Z wnioskiem o nadanie nazwy "Rondo Wolnego Tybetu" radni warszawskiej dzielnicy Wola wystąpili w listopadzie 2008 r. Od tego czasu projekt nie trafił jednak pod obrady Rady Warszawy.

W piśmie z lutego br. Malinowska-Grupińska wyjaśniła protybetańskiej Fundacji Inna Przestrzeń, że stało się tak dlatego, gdyż w maju 2009 r. weszły w życie nowe zasady nadawania nazw ulicom i placom publicznym. Od tej pory z wnioskiem w takiej sprawie może wystąpić grupa co najmniej pięciu radnych dzielnicy, a nie jak uprzednio - trzech. Tymczasem wniosek ws. "Ronda Wolnego Tybetu" podpisali czterej radni Woli, co w 2008 r. było wystarczającą liczbą. Zdaniem Malinowskiej-Grupińskiej, w aktualnym stanie prawnym mogłaby jednak powstać wątpliwość, czy ze względu na zbyt małą liczbę wnioskujących uchwała nie została podjęta z naruszeniem prawa.

Na początku kwietnia ub.r., półtora miesiąca przed wejściem w życie nowych przepisów ws. nadawania nazw, nazwę "Rondo Wolnego Tybetu" pozytywnie zaopiniowała podkomisja ds. nazewnictwa ulic. W następnej kolejności opinię powinna wyrazić komisja kultury i promocji miasta - wówczas wniosek mógł trafić na sesję rady miasta. Choć przed terminem wejścia w życie nowych przepisów Rada Warszawy zebrała się dwukrotnie, a przed każdą sesją odbywały się posiedzenia komisji, radni opinii nie wydali.

Do sprawy nazwy ronda w ub.r. odniósł się duchowy przywódca Tybetańczyków Dalajlama XIV. Pytany o inicjatywę radnych z Woli powiedział podczas wykładu na UW w lipcu 2009 r., że ich wysiłki są "słuszne i logiczne". Podkreślił przy tym, że w krajach postkomunistycznych zawsze jest duże poparcie dla takich pomysłów. Dzień później dalajlama odebrał na Zamku Królewskim honorowe obywatelstwo Warszawy, przyznane mu przez stołecznych radnych.

Komunistyczne Chiny zajęły Tybet w 1950 r. Dziewięć lat później w Tybecie wybuchło krwawo stłumione antychińskie powstanie, które doprowadziło do ucieczki dalajlamy z Tybetu. Działacze na rzecz wolnego Tybetu twierdzą, że od tego czasu drastycznie stłumiono kulturę tybetańską, a tysiące Tybetańczyków znalazło się w więzieniach, gdzie są głodzeni i poddawani torturom.

Inaczej sytuację oceniają władze Chin. Według wydanej w ub.r. przez władze tego kraju "białej księgi" pt. "50 lat demokratycznych reform w Tybecie", kraj ten przeżywa obecnie "swój najlepszy okres historycznego rozwoju, postępu ekonomicznego i społecznego oraz dobrych rządów i harmonii w społeczeństwie".

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE