Sosnowieckie zabytki zniknęły jak kamfora

  • esosnowiec.pl (Teresa Szczepanek)
  • 02-05-2011
  • drukuj
Zaginęły zabytki z wykopalisk prowadzonych w 1986 roku w Sosnowcu-Zagórzu. Prace archeologiczne prowadziła wówczas archeolog Teresa Kosmala, obecnie burmistrz Czeladzi. Dziesięć lat później Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Katowicach przekazał znaleziska do Muzeum w Sosnowcu.

Przewodniczący Komisji Kultury Tomasz Mędrzak jest w posiadaniu pisma z kopią protokołu zdawczo-odbiorczego. Z dokumentu wynika, że materiały z wykopalisk archeologicznych przeprowadzonych na grodzisku średniowiecznym w Sosnowcu Zagórzu zostały w 60 torebkach przekazane w 1996 roku do Muzeum w Sosnowcu. - Przyznam, że miałem opory, przekazując je do Sosnowca. Muzeum nie miało działu archeologicznego. Skrupuły rozwiał wówczas fakt, że pani Bożena Kostrzejowska, pracująca w sosnowieckim muzeum, była z wykształcenia archeologiem - mówi dr Jacek Pierzak z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach.

Artefakty trafiły więc do Sosnowca. Teraz okazuje się, że ich tam... nie ma. -Nie rozumiem, jak coś, co istniało, mogło po prostu zniknąć. Skierowaliśmy wniosek do prezydenta z prośbą, by do czasu obrad majowej sesji ustalił miejsce składowania przedmiotów z wykopalisk - mówi Arkadiusz Chęciński, przewodniczący Rady Miejskiej.

Poszukiwania trwają od stycznia. W Wydziale Kultury i Sztuki uzyskaliśmy informację, że fragmenty ceramiki znalezione podczas wykopalisk w 1986 roku nie przedstawiały wielkiej wartości, ale mimo to sprawę należy wyjaśnić. Powiedziano nam też, że odkopane przedmioty mogą być: w Muzeum w Sosnowcu, w Muzeum Zagłębia w Będzinie, Muzeum Górnośląskim, w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków lub u Teresy Kosmali.

Bożena Kostrzejowska, zastępca dyrektora Muzeum w Sosnowcu, twierdzi, że pod nieobecność Zbigniewa Studenckiego w 1996 roku przejmowała eksponaty od Teresy Kosmali. - Zastępowałam wówczas dyrektora. Pani Kosmala przekazała nam znaleziska, a z nimi tylko dokumentację terenową, czyli dziennik badań, rysunki i zdjęcia. Brakowało inwentarza polowego. Żeby zrobić wpis do księgi inwentarzowej potrzebna jest pełna dokumentacja. Pani Kosmala miała ją uzupełnić i dowieźć. Nigdy tego nie zrobiła - wyjaśnia Bożena Kostrzejowska. Przypomina sobie też, że po jakimś czasie Jacek Pierzak dzwonił do muzeum z prośbą o zwrot artefaktów, które prawdopodobnie miały trafić do Muzeum Zagłębia w Będzinie. Pracująca tam Aleksandra Rogaczewska. stwierdza: -Poszukiwane przedmioty nie są i nigdy nie były w naszym posiadaniu. Jacek Pierzak potwierdza tę informację. Podobnie rzecz ma się z Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Marian Pawliński, kierownik działu archeologicznego, stwierdza, że na prośbę doktora Jacka Pierzaka osobiście sprawdzał, czy w placówce zdeponowane są znaleziska z Zagórza. - W naszych zbiorach ich nie ma. Nie ma też żadnego śladu w dokumentacji - informuje.

Dyrektor Zbigniew Studencki twierdzi, że w Muzeum znalezisk z Zagórza też nie ma. - Nie pamiętam dokładnie, kiedy, bo albo jeszcze w 2000, albo już w 2001 roku wywoziłem je do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Nie pamiętam, czy przywoziłem potwierdzenie odbioru - mówi. Jacek Pierzak ripostuje, że WUOZ nie jest miejscem, w którym przechowuje się znaleziska. -Nie ma możliwości, by były u nas. Musiałby istnieć chociaż rewers. Nie przechowujemy przedmiotów z badań archeologicznych. Są u nas tylko chwilowo. Potem, zgodnie z ustawą o ochronie zabytków, musimy je przekazać do któregoś z muzeum lub do innej jednostki organizacyjnej - wyjaśnia.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.