• PARTNERZY PORTALU

Starosta drawski daje 5000 złotych za wrak zatopionego U-boota

• Samorządowcy postanowili zabrać się za tropienie tajemnic II wojny światowej. 
• Chcą sprawdzić, czy faktycznie nad jeziorem Drawsko istniał ośrodek Kriegsmarine.
• Warto bliżej przyjrzeć się temu tematowi - mówi starosta Stanisław Kuczyński.
Starosta drawski daje 5000 złotych za wrak zatopionego U-boota
Na świecie zachowało się tylko kilka egzemplarzy okrętu "Seehund". (Fot. : en.wikipedia.org)

Dolny Śląsk i Wałbrzych ma swój „złoty pociąg”, a Pojezierze Pomorskie zaginionego… U-boota. Niemiecka łódź podwodna miałaby spoczywać w wodach jeziora Drawsko. Do tej pory opowieści na jej temat funkcjonowały jako miejska legenda. Teraz jednak lokalni samorządowcy postanowili je zweryfikować. Starosta drawski oficjalnie ogłosił, że za wydobycie i „przekazanie w uzgodniony sposób” wraku U-boota, samorząd wypłaci 5000 złotych nagrody.

– Zdaję sobie sprawę, że kwota nagrody nie jest wystarczająca do pokrycia kosztów ewentualnego wydobycia wraku. Jednak przede wszystkim liczy się wyzwanie! – stwierdza w zamieszczonym na stronie internetowej powiatu drawskiego tamtejszy starosta Stanisław Kuczyński. Zapowiada też, że nagroda może „znaczącą” wzrosnąć.

Jak można przeczytać na wspomnianym portalu, nagroda może powiększyć się o swoją wielokrotność dzięki „deklaracjom przekazania darowizny w przypadku odnalezienia i przekazania okrętu podwodnego”. Taką deklarację mogą składać przedsiębiorstwa, organizacje pozarządowe lub samorządy. W zamian mogą liczyć na tytuł sponsora akcji i prawo do umieszczenia swojego logo oraz informacji o fakcie sponsoringu na stronie internetowej akcji oraz w innych materiałach z nią związanych.

Pomysł z nagrodą za U-boota pojawił się kilka dni temu i od razu został podchwycony przez media. Skojarzenia ze „złotym pociągiem” i przygodami Indiany Jonesa były bardziej niż oczywiste. Sam starosta podkreśla jednak, że przedsięwzięcie ma mieć naukowy charakter.

- Chcemy, aby poszukiwania tajemnic jeziora były prowadzone w sposób profesjonalny i zgodny z prawem i aby dążyły przede wszystkim do poznania naukowej, obiektywnej prawdy. Aby to wszystko osiągnąć, konsultujemy się z naukowcami, którzy podpowiadają nam odpowiednie rozwiązania. Jednym z nich jest organizowanie sesji poszukiwawczych, które zapewnią właściwy nadzór nad badaniami. Organizację sesji, w których będą mogli wziąć udział poszukiwacze z całego świata, mamy zamiar zlecić odpowiednim podmiotom – tłumaczy Stanisław Kuczyński.

Potencjalny znalazca U-boota może też liczyć na specjalną statuetkę, którą zaprojektuje lokalny przedsiębiorca. Pytanie tylko, skąd przekonanie, że wody położonego niemal 100 km od Bałtyku jeziora Drawskiego faktycznie kryją wrak niemieckiej łodzi podwodnej? Jak można przeczytać na stronie starostwa w okolicy od dawna można było usłyszeć opowieści na temat tego, że podczas II wojny światowej „w budynku dzisiejszego liceum, nad jeziorem przy ulicy Parkowej znajdowała się baza szkoleniowa przyszłych żołnierzy i oficerów niemieckiej marynarki wojennej”.

W pobliżu obiektu miała się znajdować dodatkowa infrastruktura – m.in. strzelnica i baza pojazdów służących szkoleniom – zaś samo jezioro służyć miało jako miejsce testów dla miniaturowych łodzi podwodnych typu „Seehund” (Foka). Miały one długość ok. 12 m. (czyli były kilka razy mniejsze od „normalnych”, pełnowymiarowych U-bootów), zanurzały się na głębokość do 30 metrów, ich załogę tworzyło dwóch marynarzy, a przeznaczeniem było m.in. transportowanie podwodnych wyrzutni pocisków. Na świecie zachowało się tylko kilka egzemplarzy tego okrętu. Jeden z nich stoi w New Jersey Naval Muzeum w USA.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE