Tak łódzki Teatr Nowy pożegna się z Januszem Głowackim

Symbolicznym pożegnaniem ze zmarłym niespełna miesiąc temu Januszem Głowackim ma być premiera jego "Antygony w Nowym Jorku", która odbędzie się 13 września - w dniu urodzin autora - w łódzkim Teatrze Nowym. Spektakl to jedno z wydarzeń Festiwalu Łódź Czterech Kultur.
Tak łódzki Teatr Nowy pożegna się z Januszem Głowackim
Antygona w łódzkim Teatrze Nowym. fot. wikipedia

Planowana na dzień 79. urodzin Janusza Głowackiego premiera "Antygony w Nowym Jorku" miała mieć specjalną oprawę; swoją obecność na widowni zapowiedział sam autor dramatu. Nagła śmierć Głowackiego pokrzyżowała te plany. Jak zapowiadają organizatorzy, przedstawienie będzie zatem "hołdem dla wybitnego dramaturga" i jego pożegnaniem.

W opinii Andrzeja Szczytko - reżysera premierowego spektaklu, który zostanie zaprezentowany w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka - twórczość Głowackiego ma nieprzemijające znaczenie dla polskiej literatury i teatru.

- Wszystkie jego literackie wypowiedzi są ważne, bo nigdy nie były publikowane lekkomyślnie, a nie o każdym twórcy można to powiedzieć - zaznaczył.

Jest to druga realizacja "Antygony..." przygotowana przez Szczytkę - poprzednią przedstawił trzy lata temu na deskach Narodowego Teatru im. Szewczenki w Charkowie; zdobyła ona nie tylko pochlebne recenzje publiczności i krytyki, ale również samego autora, który uznał ją za jedną z najlepszych inscenizacji swojej sztuki.

W postaci z Tompkins Square Park wcielą się aktorzy Teatru Nowego im. K. Dejmka - Jolanta Jackowska, Krzysztof Pyziak, Piotr Seweryński, Wojciech Droszczyński i Dariusz Kowalski. Ich bohaterowie dostali się do wymarzonego świata, w którym nikt ich nie potrzebuje. Bezdomni, żyjący na marginesie społeczeństwa - Anita, Pchełka i Sasza - nieustannie walczą o zachowanie własnej tożsamości.

- Ta uniwersalna opowieść o naszych lękach i tęsknotach, bez taniego moralizatorstwa i eksponowania tragizmu, za to z dużym poczuciem humoru to przestroga i swoiste memento, utkane ze wspomnień, wyobrażeń, marzeń i mitów - uważa Szczytko.

W opinii reżysera, dramat Głowackiego jest czymś więcej niż tylko "obrazkiem rodzajowym szydzącym z wyobrażeń o american dream"; współcześnie może być bowiem odczytana jako "wiwisekcja pomylonego świata, bez emocji przyglądającego się milionom przerażonych, tułających się po świecie ludzi, próbujących dostać się do krajów bezpiecznych i zamożnych".

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.