Tanio nie znaczy dobrze

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 21-04-2010
  • drukuj
W zdecydowanej większości przetargów stosuje się tylko jedno kryterium: cenę. Wbrew pozorom nie musi to oznaczać oszczędności.

W 2009 r. w 90 proc. polskich zamówień o wyborze oferty decydowała tylko cena. Tymczasem są kraje, m.in. Niemcy, gdzie stosowanie wyłącznie ceny jest wprost zakazane – informuje „Rzeczpospolita”.

Powód, dla którego urzędnicy organizujący przetargi kierują się wyłącznie ceną, jest oczywisty. To najłatwiejsze z kryteriów. Wygrywa po prostu ten, kto oferuje wykonanie zlecenia jak najtaniej. Duża w tym również zasługa kontrolerów, chociażby z regionalnych izb obrachunkowych, którzy podejrzliwym okiem spoglądają na kryteria inne niż cena. Efekt jest taki, że dla wygody i spokoju urzędnicy poprzestają na ocenie ofert pod kątem najniższej ceny.

Co początkowo wydaje się tanie, w ostatecznym rozrachunku może kosztować dużo drożej. Przykład – zakup sprzętu biurowego. Co z tego, że będzie on sprzedawany za symboliczną opłatą, jeśli okaże się drogi w eksploatacji. Dlatego w przetargach, w których kupowany jest sprzęt (bez obsługi eksploatacyjnej), powinno być stosowane kryterium tzw. kosztu ciągnionego, czyli rzeczywiste wydatki związane z eksploatacją. Liczą się także okres i warunki gwarancji.

Kryterium inne niż cena prawie się nie pojawia też w przetargach na roboty budowlane, a przy fatalnym stanie naszej infrastruktury aż się prosi, by jednym z kryteriów uczynić termin wykonania inwestycji – podaje „Rzeczpospolita”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

tANIO, TO NIGDY NIE ZNACZY DOBRZE. Zresztą potem są aneksy, itd. Niedostateczna wiedza urzędników i niewłaściwa interpretacja ustawy przez kontrole prowadzą do tego, że w drogach dziury i ciągłe łatanie. Ciągle dokładamy do tej tandety. Tanie buty wyrzycamy po miesiącu. Taniej drogi wyrzucić się nie... da tak szybko, a szkoda! rozwiń

Ela, 2010-04-21 13:51:43 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE