Tłusty czwartek: Zjedzenie pączka według tradycji ma zapewnić szczęście

Pączek w tłusty czwartek ma zapewnić pomyślność na cały rok.
Nic dziwnego, że w tym dniu statystyczny Polak zjada średnio 2,5 pączka, a przed cukierniami ustawiają się kolejki.
Mi zdarza się nie zjeść - wyznaje Sylwia Tomaszkiewicz, właścicielka jednej z warszawskich pączkarni.
Tłusty czwartek: Zjedzenie pączka według tradycji ma zapewnić szczęście
W tłusty czwartek statystyczny Polak zjada średnio 2,5 pączka (fot.pixabay.com)

Ponoć przed wojną, mężczyzna idąc ulicą, mógł nieść tylko kwiaty dla damy, parasol, lub pączki. Pączek idealny powinien ważyć od 55 do 70 gramów, mieć ponad 400 kalorii i być wykonany z tradycyjnego ciasta drożdżowego. Tradycja nakazuje zjedzenie jednego pączka w tłusty czwartek. Choć doświadczenie i statystyki pokazują, że na jednym pączku ucztowanie się nie kończy.

"Przez cały rok, codziennie jem pączka, w tłusty czwartek zdarza mi się go nie zjeść" - przyznaje Sylwia Tomaszkiewicz, właścicielka cukierni przy Górczewskiej w Warszawie. Do prowadzonej przez nią cukierni w tłusty czwartek, kolejka ustawiają się już od godz. 2 w nocy.

W tłusty czwartek statystyczny Polak zjada średnio 2,5 pączka. Łakomstwo? Bynajmniej. Im więcej słodkości tego dnia będzie królować na talerzu, tym więcej pomyślności zapewniamy sobie w kolejnych miesiącach.

Przy Górczewskiej 15. nikt nie pyta: "za czym kolejka ta stoi?". Wielopokoleniową tradycję tej niewielkiej cukierni zwiastuje szyld zawieszony nad wejściem, zaś zapewnieniem, że to tu sprzedają osławione już pączki, jest kolejka cierpliwych smakoszy. Wśród oczekujących nie słychać zniecierpliwienia, zdenerwowania, raczej zapewnienia: "warto".

"Wie pani, kiedyś przyszłam tu po pączki w tłusty czwartek i stałam kilka godzin w kolejce. Faktycznie mają bardzo dobre wypieki, poza tym myślę, że ludzie darzą to miejsce sentymentem. Kiedyś przychodziliśmy ze swoimi dziećmi, dziś z wnukami" - wyznaje jedna z klientek, która po dwóch godzinach czekania, opuszcza niewielką pracownię cukierniczą z paczką jeszcze ciepłych pączków.

"W okresie karnawału i tłustego czwartku ludzie ustawiają się w kolejkach przed naszą cukiernią. Przed tłustym czwartkiem praca nie ustaje. W czwartek pierwsze osoby pojawiają się między 2 a 4 rano" - mówi Tomaszkiewicz, której cukiernia istnieje od 1925 roku.

Jednak w tym przypadku zasada, kto pierwszy, ten lepszy jest uzasadniona. Jak zdradza Tomaszkiewicz w tłusty czwartek smakosze mogą kupić ograniczoną liczbę pączków. "Można kupić 20 sztuk na osobę" - tłumaczy. Powód? Ograniczenia "mocy produkcyjnych", a sprzedający nie chcą zawieść klientów.

"Pączki są robione z naturalnych składników, smażone na prawdziwym smalcu, przyrządzane z lukrem i marmoladą wieloowocową. Jest to prawdziwe ciasto drożdżowe, które robiły nasze babcie" - wyjaśnia Sylwia Tomaszkiewicz. A sekretny składnik? "Serce i tradycja" - dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.