W Lublinie "przyjazne patrole" zadbają o dzieci

"Przyjazne patrole" składające się z policjanta, psychologa i pracownika socjalnego rozpoczęły pracę w Lublinie.
W Lublinie "przyjazne patrole" zadbają o dzieci
fot. pixabay.com

To wspólna inicjatywa lubelskiego samorządu i policji. Ma na celu zwiększenie poczucia bezpieczeństwa mieszkańców - powiedział prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

"Chodzi o szybkie interweniowanie, po to, by nie było poszkodowane dziecko i żeby można było udzielić wsparcia przy udziale psychologa czy pracownika socjalnego. Dostrzegamy problem i chcemy mieszkańcom zapewnić poczucie bezpieczeństwa" - powiedział Żuk na konferencji prasowej.

"Przyjazne patrole" będą działały w piątki i soboty, po południu i w nocy, wtedy - w ocenie policji i służb miejskich - będą najbardziej potrzebne. Komendant policji w Lublinie Dariusz Szkodziński poinformował, że policja najczęściej wzywana jest w weekendy, od 100 do 160 razy na dobę. "20 do 30 proc. wezwań związanych jest z przemocą w rodzinie" - powiedział Szkodziński.

"Policja koncentruje się na usunięciu zagrożenia, a +Przyjazny patrol+ ma się nastawiać na pomoc dziecku, które jest poszkodowane albo jest świadkiem przemocy w rodzinie i nie wie jak się odnaleźć się w sytuacji" - dodał Szkodziński.

Patrole z psychologiem i pedagogiem mają być też kierowane do wypadków samochodowych z udziałem dzieci.

Jeśli nie będzie potrzeby interwencji "Przyjazne patrole" mają odwiedzać rodziny, w których według rozeznania Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie występuje przemoc i są kłopoty z wychowywaniem dzieci. W Lublinie jest ponad półtora tysiąca takich rodzin - podała dyrektorka MOPR Małgorzata Domagała.

Domagała zapewniła, że po interwencji domowej pracownicy MOPR będą nadzorowali sytuację w rodzinie. Podała przykład z minionej soboty, gdy "Przyjazny patrol" zastał w mieszkaniu dziecko z kompletnie pijaną matką. Dziecko zostało zabrane do babci, pod opiekę matki wróciło, gdy ta wytrzeźwiała. W poniedziałek pracownik socjalny sprawdził, czy dziecko ma dobrą opiekę i czy było w szkole.

"Przyjazne patrole" mają zachowywać się dyskretnie, jeździć nieoznakowanym samochodem, policjanci nie będą umundurowani. "Nie chodzi o inwigilację i restrykcyjne wchodzenie do domów, tylko o niesienie pomocy" - zapewnił Żuk.

Pilotażowo mają działać do końca roku, a jeśli się sprawdzą, to miasto przedłuży umowę z policją. Na pokrycie kosztów tych patroli z budżetu miasta przeznaczono 88 tys. zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE