Wiceprezydent podał się do dymisji

Wiceprezydent Bydgoszczy Eryk Kosiński zrezygnował w piątek z piastowanego od trzech miesięcy stanowiska. Decyzję tłumaczy nadmiarem obowiązków związanych z pracą naukową, z której nie chce rezygnować.

- Byłem krótko wiceprezydentem, ale to był wystarczający czas, by mieć pewność, że jedne obowiązki będę wykonywał kosztem innych. Nie chcę rezygnować z pracy naukowej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza, z którym jestem związany od 17 lat, a od czasu podjęcia pracy w Bydgoszczy coraz więcej rzeczy zalega mi na uczelni - uzasadnił w piątek swą dymisję Kosiński.

Jak podkreślił, stale brakuje mu czasu na opiekę nad 30 magistrantami, a także pracę z doktorantami. Jednocześnie czuje, że bycie wiceprezydentem wymaga jeszcze większego zaangażowania niż dotychczas.

"Wspólnie doszliśmy do wniosku, że w dłuższej perspektywie nie da się godzić obowiązków, jakie wziął na swoje barki pan Kosiński. Jego rezygnacja była jednak dla mnie zdarzeniem dość nagłym i znalezienie następcy trochę potrwa" - podkreślił Rafał Bruski (PO), prezydent Bydgoszczy.

Eryk Kosiński odpowiadał we władzach Bydgoszczy przede wszystkim za nadzór nad funkcjonowaniem spółek komunalnych. Nominacja na to stanowisko osoby spoza Bydgoszczy (były wiceprezydent mieszka na stałe w Poznaniu i jest związany zawodowo z tym miastem) była dużym zaskoczeniem.

Kosińskiego rekomendowano jako specjalistę od prawa gospodarczego, transportowego i ochrony konkurencji. W przeszłości był m.in. prezesem Agencji Mienia Wojskowego. W krótkim okresie pracy w Bydgoszczy krytykowano go za to, że jako osoba odpowiedzialna za działalność Portu Lotniczego w Bydgoszczy, zasiada jednocześnie w radzie nadzorczej konkurencyjnego lotniska w Gdańsku.

Nie wiadomo, kiedy zostanie wybrany następca Kosińskiego w bydgoskim magistracie. Dotychczas propozycję taką otrzymał były radny PO w Bydgoszczy, Adam Fórmaniak, ale oferty nie przyjął, gdyż nie chce rezygnować z dotychczasowej pracy.

Prezydent Bydgoszczy nie wyklucza, że miejsce Kosińskiego może zająć także ktoś spoza miasta. "Zarządzanie i nadzór nad spółkami prowadzone są w tych samych warunkach, w całym kraju, więc miejsce zamieszkania nie będzie determinować nominacji" - podkreślił Bruski.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE