Więcej na wały, mniej na rury

  • Przegląd prasy/Gazeta Wyborcza
  • 27-05-2010
  • drukuj
Rząd zamierza poświęcić ślimaczące się inwestycje energetyczne, żeby więcej z budżetu Unii Europejskiej wydać na inwestycje przeciwpowodziowe. Czy Bruksela się na to zgodzi?
Więcej na wały, mniej na rury

Rząd chce, by Komisja Europejska pozwoliła nam wydać więcej pieniędzy na inwestycje przeciwpowodziowe. Zarezerwowane na ten cel nieco ponad pół miliarda euro nijak się ma do potrzeb. Sama odbudowa wałów pochłonie miliardy złotych.

Politycy PiS oskarżają rząd Platformy i PSL o to, że „skreślił unijne miliardy” na ochronę przeciwpowodziową. Fakty są jednak inne.

Na lata 2007-2013 Unia przyznała Polsce ponad 67 mld euro. Z tego aż 27 mld ma pójść na rozbudowę infrastruktury: drogi, linie kolejowe, sieci wodociągowe. Rząd PiS w sierpniu 2006 r. (premierem był Jarosław Kaczyński) zdecydował, by z programu operacyjnego „Infrastruktura i środowisko” na inwestycje hydrologiczne wydać zaledwie 430,6 mln euro. To wystarczyłoby na realizację tylko ok. 20 dużych inwestycji.

Teraz rząd jest gotów poświęcić inne priorytetowe inwestycje, byle tylko więcej wydać na projekty przeciwpowodziowe. Wstępny pomysł jest taki, żeby przesunąć 300 mln euro z projektów energetycznych, np. most energetyczny Polska – Litwa czy rurociąg Brody-Płock. Pytanie, czy Bruksela się na to zgodzi. Bo nawet w Polsce taka decyzja budzi kontrowersje – uważa „Gazeta Wyborcza”.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

W moim ukochanym Kraju nadal funkcjonuje staropolskie przysłowie "Polak mądry po szkodzie". Tak zapewne pozostanie na wieki a dodać jeszcze trzeba, że i "Po szkodzie głupi". Dlaczego ? Ano dlatego, że po szkodzie oprócz mądrych pojawiają się najgłupsze komentarze,... wnioski i pomysły, które nie powodują podjęcia konkretnych działań tylko mowę-trawę. Dlaczego od czasu obalenia PRL-u zapomniano o tym, że istnieje coś takiego jak "melioracja", "pogłębianie i regalacja" rzek, "zbiorniki retencyjne", "zapory wodne", "młyny i elektrownie wodne". Gdyby nie było telewizji to dzisiejsze dzieci z miasta nie wiedziałyby co to jest "krowa", "kura", "gęś", "świnia", "owca" itp. To samo, dzisiaj "wiedzą" urzędnicy w wielkich miastach gdzie pozostały jeszcze biura zarządów melioracji i urządzeń wodnych, które wychodzą z podziemia tylko raz na kilka lat, wyłącznie po to aby "ściemniać" miastowym, że powódź to klęska żywiołowa. Niech ci wyżej wymienieni urzędnicy pojadą do Holandii i dowiedzą się jak to się dzieje, że Holandia stoi na depresji a nie wie co to jest powódź. Tam każdy rolnik ma swoje koparki i pogłębiarki i codziennie pracuje na to aby powodzi nie było na jego polach. W Polsce, na polach, rzekach i rowach, nie robi się nic, od powodzi do powodzi z wyjątkiem podciągania wałów w górę i wyciągania pieniędzy od Unii i Skarbu Państwa. Pozdrawiam wszystkich umęczonych powodzian. Zapytajcie przy wyborach o to wszystko ministrów i urzędników a szczególnie czy wiedzą co to jest "melioracja" i pogłębianie rzek, szczególnie dotychczas żeglownych a także, kim byli gondolierzy z nad Wisły ? Do zobaczenia przy następnej powodzi, już za rok, bo urzędnicy nawet nie spojrzą do encyklopedii. rozwiń

sucha stopa, 2010-05-28 00:43:48 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE