Władze Łodzi postawiły ultimatum dla właścicieli lokali, gdzie sprzedaje się dopalacze

• Łódzki magistrat postawił 20 lipca ultimatum wynajmującym lokale, w których sprzedawane są dopalacze.
• Jeśli w ciągu 48 godzin nie wymówią umów najemcom, mogą liczyć się z wielomilionowymi pozwami ze strony miasta.
• Pierwszy pozew skierowany przeciwko właścicielowi lokalu wynajmowanego na sklep z dopalaczami został złożony w sądzie w ubiegłym tygodniu.
Władze Łodzi postawiły ultimatum dla właścicieli lokali, gdzie sprzedaje się dopalacze
Ulice Łodzi. (fot. pixabay.com)

Przedstawiciele Urzędu Miasta Łodzi spotkali się z właścicielami nieruchomości, w których prowadzony jest obrót dopalaczami. Jak przekazał Grzegorz Gawlik z łódzkiego ratusza miasto przyjęło ze zrozumieniem przekazaną w czasie spotkania informację, że osoby wynajmujące powierzchnie handlowe były wprowadzane w błąd przez swoich najemców co do charakteru prowadzonej działalności oraz nie miały pełnej wiedzy na temat sprzedawanego w nich asortymentu.

- Niemniej jednak po medialnym nagłośnieniu sprawy oraz powszechnie już obowiązującej wiedzy na temat rzeczywistego charakteru tzw. sklepów kolekcjonerskich prawnicy Urzędu Miasta wystosowali ultimatum do wszystkich osób czerpiących zyski z wynajmu lokali pod tego typu działalność, w którym wzywają do wymówienia obowiązujących umów w ciągu najbliższych 48 godzin - dodał Gawlik.

Magistrat poinformował, że po upływie wyznaczonego czasu wszystkie osoby prowadzące działalność, która w ewidentny sposób wpływa na obniżenie wartości sąsiednich nieruchomości, mogą spodziewać się wielomilionowych pozwów ze strony miasta.

Pierwszy pozew skierowany przeciwko właścicielowi lokalu wynajmowanego na sklep z dopalaczami został złożony w sądzie w ubiegłym tygodniu. Miasto domaga się w nim miliona złotych odszkodowania za spadek wartości nieruchomości położonych w najbliższym sąsiedztwie lokalu przy ul. Nawrot i oferującego sprzedaż dopalaczy oraz 100 tys. złotych na cel społeczny na rzecz fundacji walczącej z uzależnieniami.

Czytaj też: Łódź pozwie właścicieli lokali wynajmowanych na sklepy z dopalaczami

Z informacji przekazanej przez sekretarz miasta Barbarę Mrozowską-Nieradko wynika, że właściciel tego lokalu już zadeklarował wymówienie umowy z najemcą.

Obecnie w Łodzi - według danych policji - handel dopalaczami odbywa się w pięciu lokalizacjach.

- Jesteśmy zdeterminowani i gotowi do złożenia pięciu nowych pozwów, które skierujemy do właścicieli nieruchomości, w których prowadzone są sklepy z dopalaczami, jeśli najemcy nie wycofają się z dotychczasowych umów - zaznaczył Gawlik.

Biuro Prawne ratusza wspólnie z Miejskim Rzecznikiem Konsumentów przygotowuje kolejne działania wymierzone bezpośrednio w tych, którzy handlują dopalaczami. Według Gawlika, w przyszłym tygodniu złożone zostaną pozwy na podstawie Ustawy o Ochronie Konkurencji i Konsumentów.

- Prosimy rodziny osób poszkodowanych przez dopalacze o zgłaszanie się do Miejskiego Rzecznika Konsumentów - ich informacje i pomoc, mogą być kluczowe w ewentualnym postępowaniu sądowym - dodał.

W maju łódzcy radni jednogłośnie przyjęli uchwałę, w której zaapelowali do ministra sprawiedliwości, Sejmu i Senatu o podjęcie działań przeciwko sprzedaży dopalaczy, podkreślając, że władze samorządowe wyczerpały już prawne możliwości eliminowania procederu sprzedaży tych substancji.

Czytaj: Łódź Radni apelują do władz centralnych w sprawie dopalaczy

Punkty, w których sprzedawane są dopalacze przez ostatnie miesiące intensywnie kontrolowała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w asyście policji; ich właściciele otrzymywali nakazy natychmiastowego zaprzestania działalności. Przed punktami sprzedaży prowadzono także długo trwające remonty chodnika - wstęp pieszych na remontowany odcinek był zabroniony, a osoby łamiące nakaz narażały się na 50 zł mandatu wymierzane przez pilnujące terenu patrole Straży Miejskiej.

Z danych konsultanta krajowego w dziedzinie toksykologii klinicznej wynika, że w 2015 r. zgłoszono łącznie ok. 7,2 tys. podejrzeń zatruć dopalaczami, w tym prawdopodobnie 24 zgony mogące mieć związek z ich zażyciem. Najwięcej przypadków zatruć wystąpiło na terenie województw: śląskiego, łódzkiego, wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego oraz lubuskiego. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Przerażające jest to, że ogól społeczeństwa akceptuje takie bezprawie. Brutalne groźby wobec prywatnych przedsiębiorców, gdy nie podoba się miastu biznes? Jeżeli te sklepy łamią prawo to od tego jest sąd i policja, jeśli nie to naciski miasta to zwykła bandyterka. Żadne "słuszne cele" czy ..."dobro publiczne" nie usprawiedliwia bandyckiego sposobu działania władz. rozwiń

Odo, 2016-08-01 12:57:06 odpowiedz

Zł...nym władcom miasta Łódź podpowiadam, że tym samym sposobem można zarobić o wiele grubszą kasę. Trzeba tylko podać do sądu: producentów noży i właścicieli sklepów z nożami i właścicieli obiektów, w których te sklepy się znajdują, producentów i właścicieli sklepów z urządzeniami elektrycznymi i g...azowymi itp. itd...!!! Ale największy biznes można zrobić na producentach samochodów!!! To jest prawdziwe eldorado, a nie jakiś drobny handlarz ziołami!!! Bo przecież te produkty są bezpośrednią przyczyną wielu zgonów!!! Dostaniecie tyle kasy, że wystarczy wam również na dobrego doktora i psychotropy!!!!!! rozwiń

Głupich nie sieją!!!, 2016-07-21 11:53:31 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE