Wspomagać słabych czy wspierać najsilniejszych, oto jest pytanie

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 10-04-2010
  • drukuj
Podczas trwającego w Szczecinie VI Forum Samorządowego przedstawiciel Brandenburgii zachęcał regiony, by stawiać na lokomotywy rozwoju.
Wspomagać słabych czy wspierać najsilniejszych, oto jest pytanie

Europejskie samorządy bardzo ucierpiały na kryzysie finansowym i zastanawiają się, na co je najpierw wydawać, a na czym można zaoszczędzić, czy państwo powinno wspierać najsłabszych, czy najzaradniejszych. O finansowaniu rozwoju lokalnego dyskutowali 9 kwietnia uczestnicy forum w Szczecinie, które w tym roku miało międzynarodowy charakter – informuje „Rzeczpospolita”.

Nasz system finansowania samorządów opiera się, zwłaszcza w miastach, na udziale w podatkach PIT i CIT, więc promuje aktywne pozyskiwanie inwestycji. Ale jednocześnie premiuje słabe jednostki, które dostają większe subwencje z budżetu, a także korzystają z mechanizmu wyrównawczego. Janosikowe, czyli system zabierania bogatszym samorządom, a dawanie biednym, zostało w tym roku zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego przez województwo mazowieckie. Co wybierają inne państwa? Najczęściej też wsparcie najsłabszych, choć wyłom w tym sposobie myślenia zrobiła Brandenburgia.

Uznała ona, że przy zmniejszonych wpływach z podatków gminy niemające u siebie rozwiniętego przemysłu są zdane wyłącznie na subwencje. Choć wiszą na kroplówce państwa, to i tak trudno im zrealizować konstytucyjne zadania. W Niemczech wspomaga je fundusz wyrównywania dochodów, podobny do naszego janosikowego. Ale Brandenburgia zbudowała drugi system, który premiuje 15 najsprawniejszych samorządów w landzie, zarówno miejskich, jak i wiejskich.

Dzięki temu samorządy zamiast pokazywać, jak są biedne, by dostać pomoc, muszą pokazać silne strony i pomysły na rozwój. Na początku zasada budziła sprzeciwy, ale teraz jest doceniana, bo zmieniła się mentalność w landzie.

W Meklemburgii tymczasem powołano kolejny fundusz wspierający najbiedniejsze gminy. Landy postanowiły też same brać kredyty, by pomóc gminom. A tym ostatnim ograniczono nawet możliwości zadłużania. Mogą brać tylko kredyty kasowe, a na inne potrzebują zgody.

Na tym tle samodzielność polskich gmin jest o wiele większa. Skarbnik Szczecina Stanisław Lipiński podkreślał, że choć zadłużenie jego miasta nie przekracza 20 proc., to tak jak większość dużych metropolii w planach ma niemal 60 proc.

Marszałek woj. zachodniopomorskiego Władysław Husejko podkreślał, że zadłużania nie należy się bać. Zachęcał, by polskie samorządy przygotowywały wieloletnie prognozy i plany rozwoju. I z odwagą je realizowały, nawet jeśli trzeba do tego się zadłużać – podaje „Rzeczpospolita”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE