Zalewają nas rzeki niczyje

  • Przegląd prasy/Metro
  • 09-08-2010
  • drukuj
Do powodzi dochodzi, bo gospodarką wodną zajmuje się u nas kilka ministerstw, instytutów i urzędów. To fenomen na skalę światową.

Bogatynię doszczętnie zalała mała rzeka Miedzianka, wcześniej Piaseczno zdewastowała równie mała Perełka. Wystarczy gwałtowna burza, by ulice miast niemal pływały. Do kogo należy zabezpieczenie małych cieków wodnych – kanałków, rzeczek? – pyta Adam Jacewicz hydrotechnik z Komisji Dialogu Społecznego ds. Warszawskiej Wisły i rady społecznej Fundacji Ja Wisła w dzienniku „Metro”.

Coraz częściej wylewają małe rzeki lub kanały. Trudniej przewidzieć te zdarzenia, mające zwykle krótkotrwały przebieg, ale powodujące również straty i zakłócające funkcjonowanie miast i miasteczek. Brakuje koordynacji miejskich systemów odwadniających. Nierzadko błędy są popełniane na etapie projektowania i budowy nowej infrastruktury.

Szwankują też remonty kanalizacji, które w wielu miejscach są już bardzo stare. Czasem jest tak, że nie brakuje na ten cel środków, ale nie wiadomo, kto powinien się do takiego remontu zabrać.

Powinni się nad tym pochylić twórcy programu ochrony przeciwpowodziowej z MSWiA, nad którym trwają prace. Chodzi o to, by jasno wskazać kompetencje – pisze „Metro”

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść, Mawiali przodkowie. Jedna kwestia, w jednych rękach, M u s i być Panowie.

Eterno Vagabundo, 2010-08-12 05:09:10 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE