Zapomniane zwyczaje wigilijne: Czego nie wolno robić w wigilię?

• Respektowanie zwyczajowych zakazów i nakazów w Wigilię miało przynieść w nadchodzącym roku pomyślność, urodzaj, zdrowie.
• Zakaz niektórych czynności, np. siadania, picia wody, odwiedzania domów przez kobiety, a także nakazy mielenia w żarnach, czy zjadanie w wigilię czosnku to zapomniane już, a dawniej powszechnie praktykowane zwyczaje wigilijne w tradycji ludowej Podkarpacia.
Zapomniane zwyczaje wigilijne: Czego nie wolno robić w wigilię?
Wigilia to dzień, który dawniej był wypełniony był nie tylko krzątaniną, przygotowaniami do uroczystej wieczerzy, ale również odczytywaniem przyszłości i prowokowaniem losu (fot.pixabay.com)

Boże Narodzenie, nazywane do XV stulecia Godami, było bowiem nie tylko świętem kościelnym, ale w tradycji ludowej rozpoczynało nowy rok. Stąd też wiara ówczesnych ludzi w to, że od wszystkich zdarzeń w dzień wigilii świąt, zależy przyszłość.

Dlatego dzień ten wypełniony był nie tylko krzątaniną, przygotowaniami do uroczystej wieczerzy, ale również odczytywaniem przyszłości i prowokowaniem losu - respektowanie zwyczajowych zakazów i nakazów miało przynieść w nadchodzącym roku pomyślność, urodzaj, zdrowie.

Etnograf Damian Drąg powiedział, że przed wieczerzą nie wypatrywano wówczas - jak dziś - pierwszej gwiazdki. Wigilia zaczynała się od wejścia gospodarza, który wnosił jeden lub cztery snopy zboża różnych gatunków i ustawiał je w kątach izby. Dopiero gdy gospodarz zaprosił na wieczerzę, dzielono się opłatkiem maczanym w miodzie i jedzono równocześnie czosnek, często nawet w koszulce, czyli nieobrany. Według Drąga, tradycja ta żyje nadal w niektórych okolicach.

Dodał, że zgodnie z najstarszą tradycją, sięgającą jeszcze średniowiecza, kolacja wigilijna nie była podawana na stole, ale jedzono ją na stojąco, nabierając jedną łyżką ze wspólnej misy, ustawionej na środku izby. Gdy w XIX stuleciu upowszechniły się wieczerze przy stole, zasiadano do nich boso. Uważano bowiem, że jest to tak ważna uroczystość, że buty mogłyby zszargać jej świętość.

Czytaj też: Wigilia dla bezdomnych i potrzebujących

Jednym ze zwyczajów wigilijnych było odwiedzanie domów krewnych i przyjaciół przez młodych mężczyzn lub chłopców o świcie, lub nawet jeszcze w nocy. Etnograf Andrzej Karczmarzewski opowiadał, że w zamian za życzenia odwiedzający otrzymywali bułeczki, tzw. "szczodraki". Tradycja ta, pochodząca z kresów wschodnich, zachowała się w nielicznych rodzinach na Podkarpaciu do dziś.

W niektórych rejonach wizyta chłopców, czy mężczyzn miała zapewnić spokój i dobrobyt w gospodarstwie, w przeciwieństwie do odwiedzin kobiety, której wizytę odczytywano jako złą wróżbę. Kobieta wchodząc w obręb zagrody miała czarować, przynosić zarazę, choroby, śmierć i niepowodzenia w gospodarstwie.

Tymczasem w innych rejonach, np. wśród Lasowiaków (okolice Leżajska, Kolbuszowej) - jak przypomina szefowa Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie Elżbieta Dudek-Młynarska - właśnie pojawienie się w drzwiach kobiety odczytywano pomyślnie. Wierzono bowiem, że jej wizyta spowoduje, że w gospodarstwie rodzić się będą cieliczki i kokoszki.

Wśród zwyczajów, które mogą dziś zdumiewać, był zakaz wynoszenia odzieży czy ziarna z komory, czy nawet wypożyczania komuś swoich przedmiotów. Etnografka wyjaśniła, że było to dbanie o to, aby w przyszłym roku w gospodarstwie niczego nie ubywało. Z kolei pożyczenie jakiegoś przedmiotu od Żyda miało zapewnić pomyślność.

Innym zapomnianym zwyczajem wigilijnym był, obowiązujący tylko gospodynie, zakaz siadania, aby odpocząć. Kobiety musiały cały czas pracować, aby zapewnić urodzaj i związaną z tym pracę w gospodarstwie. Natomiast mężczyźni, szczególnie w tradycji Lasowiaków, przynosili z lasu kilka drewienek, a w późniejszych wiekach choinkę, aby zapewnić "przybywanie", "darzenie" w gospodarstwie.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

bo na Podkarpaciu byli cwoki i są

ocena z samorządu, 2016-12-22 14:08:59 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE