Referenda odwoławcze rzadko się udają. Ale jak już wyjdzie, dzieją się rzeczy spektakularne

W niedzielę (3 grudnia) mieszkańcy Bytomia pójdą do urn, by w referendum rozstrzygnąć o politycznej przyszłości obecnego prezydenta miasta Damiana Bartyli. Uchwałę o referendum w sprawie odwołania Bartyli przyjęła bytomska rada miasta po tym, jak w czerwcu zdecydowała o nieudzieleniu prezydentowi absolutorium za wykonanie zeszłorocznego budżetu miasta. Do zagłosowania za odwołaniem Bartyli solidarnie namawiają zarówno działacze PO, jak też PIS, a także wielu organizacji społecznych. Historia zatoczyła koło, gdyż Bartyla objął władzę w 2012 r. po tym, jak mieszkańcy w referendum odwołali poprzedniego prezydenta. Jeśli zatem po niedzielnym głosowaniu Bartyla straci stanowisko, to będą mogli podać sobie ręce ze swoim poprzednikiem. I nie tylko z nim. W ciągu ostatnich lat z urzędem pożegnało się kilku znanuch prezydentów i burmistrzów. Zobaczcie zresztą sami.

Czesław Małkowski został odwołany z funkcji prezydenta Olsztyna w listopadzie 2008 roku. Za takim rozwiązaniem głosowało 24,8 tys. osób spośród 43,6 tys., którzy wzięli udział w referendum (przeciwko odwołaniu było 18,3 tys. głosujących). Decyzję o referendum podjęła rada miasta po tym, jak oskarżony o molestowanie urzędniczek i gwałt na jednej z nich prezydent powiadomił radnych, że nie czuje się winny i nie zamierza samemu ustępować ze stanowiska. Po odwołaniu Małkowski dwukrotnie bez powodzenia startował w wyborach prezydenckich w Olsztynie. Fot. youtube.com


 

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE