PARTNER PORTALU
  • BGK

Operator kładki w Gdańsku: Nie wstrzymałem awaryjnie jej opuszczania, aby uniknąć katastrofy

  • PAP/JS    22 listopada 2019 - 19:30
Operator kładki w Gdańsku: Nie wstrzymałem awaryjnie jej opuszczania, aby uniknąć katastrofy
W lipcu 2017 r. tuż pod opuszczanym betonowym przęsłem kładki przepłynął statek wycieczkowy. Nic się nikomu nie stało, ale zdarzenie mogło skończyć się tragedią. (fot. pixabay.com)

Nie wstrzymałem awaryjnie opuszczania kładki, aby nie spowodować katastrofy – wyjaśniał podczas śledztwa operator zwodzonej kładki nad gdańską rzeką Motławą Arkadiusz R., którego proces rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Gdańsku.




  • Do incydentu doszło 25 lipca 2017 r. na Motławie w Gdańsku. W trakcie opuszczania ruchomej kładki dla pieszych przepłynął pod nią statek pasażerski "Danuta".
  • Początkowo prokuratura prowadziła jedno dochodzenie, ale m.in. po uzyskaniu opinii biegłego z zakresu żeglugi, wyodrębniono drugie śledztwo.
  • W procesie Arkadiusza R. przesłuchanych będzie ok. 10 świadków, w tym kilku pasażerów statku, do których udało się dotrzeć prokuraturze.

W lipcu 2017 r. tuż pod opuszczanym betonowym przęsłem kładki przepłynął statek wycieczkowy. Nic się nikomu nie stało, ale zdarzenie mogło skończyć się tragedią.

58-letni Arkadiusz R. został oskarżony o "sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu wodnym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach". Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Oskarżony (informatyk z wyższym wykształceniem - red.) nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. W tej sytuacji sąd odczytał to, co Arkadiusz R. mówił podczas śledztwa w prokuraturze.

Twierdził wówczas, że nie zdecydował się na awaryjne zatrzymanie kładki, aby uniknąć katastrofy. "Podczas awaryjnego zastopowania kładki mogłoby dojść do wahnięcia jej przęsła na ok. pół metra, a sama taka operacja zatrzymania trwałaby ok. trzech sekund" - mówił w trakcie dochodzenia operator kładki.

Tłumaczył, że w dniu, kiedy doszło do zdarzenia pogoda była słoneczna, a widoczność była dobra.

"Nie działo się nic szczególnego, nie było żadnej awarii. Zacząłem opuszczać kładkę zgodnie z harmonogramem czasowym. Kiedy kładka była w ruchu zauważyliśmy wraz z asystentem statek Żeglugi Gdańskiej wyłaniający się z zakrętu z kierunku Westerplatte. Natychmiast podjąłem próbę kontaktu radiowego z kapitanem jednostki. Wywoływałem statek ze 2-3 razy, ale nie było odzewu" - mówił podczas śledztwa Arkadiusz R.

Następnie, według oskarżonego, statek zaczął zwalniać.

Potem Arkadiusz R. polecił swojemu asystentowi dać zbliżającej się do kładki jednostce sygnał czerwoną latarką przez szybę kabiny operatora.

"Chodziło o to, żeby statek nie płynął w kierunku kładki, która opadała już od ok. jednej do półtorej minuty. Ok. 100-150 metrów przed kładką statek wyraźnie przyspieszył. Nikt w tym czasie nie dzwonił do mnie na służbowy telefon komórkowy. Dopiero po przepłynięciu pod kładką kapitan tej jednostki zadzwonił do mnie i powiedział, że +nic się nie stało+, ja mu odparłem, żeby +więcej tak nie robił+. Po tym, jak statek przyspieszył, to już nie wywoływałem go przez radio. Zobaczyłem, w jakim stadium zamykania jest kładka i oceniłem, że statek płynąc z taką prędkością przepłynie pod kładką bez kolizji. Byłem tego pewny. Do pełnego opuszczenia kładki brakowało ok. pięciu metrów w najniższym punkcie" - wyjaśniał w prokuraturze oskarżony.

Do incydentu doszło 25 lipca 2017 r. na Motławie w Gdańsku. W trakcie opuszczania ruchomej kładki dla pieszych przepłynął pod nią statek pasażerski "Danuta". Jednostka poruszała się w kierunku przystani Zielona Brama.

Jak ustaliła prokuratura, statek poruszał się zbyt szybko, a operator kładki nie podjął próby jej zatrzymania. Jednostka płynęła, mimo że znajdująca się na jej drodze kładka zaczęła się już opuszczać. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że betonowe przęsło nie zahaczyło o statek, na pokładzie którego było 139 osób.

W połowie czerwca przed Sądem Rejonowym w Gdańsku rozpoczął się proces Marka W., kapitana statku wycieczkowego, któremu zarzucono to samo przestępstwo, co operatorowi kładki. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

Początkowo prokuratura prowadziła jedno dochodzenie, ale m.in. po uzyskaniu opinii biegłego z zakresu żeglugi, wyodrębniono drugie śledztwo. Takie działanie było konieczne, bo ta sama osoba nie może być w jednym postępowaniu zarówno pokrzywdzonym, jak i podejrzanym, a tak byłoby w przypadku kapitana statku. Marek W. pełni ponadto w procesie operatora kładki rolę oskarżyciela posiłkowego.

W procesie Arkadiusza R. przesłuchanych będzie ok. 10 świadków, w tym kilku pasażerów statku, do których udało się dotrzeć prokuraturze.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.