Artur Dziambor: w ciągu trzech dni dowiemy się, czy kryzys w oświacie będzie się pogłębiał

Artur Dziambor: w ciągu trzech dni dowiemy się, czy kryzys w oświacie będzie się pogłębiał
Artur Dziambor nie spodziewa się, aby minister Przemysław Czarnek istotnie wpłynął na poprawę systemu edukacji. Na pewno jednak o szkolnictwie będzie się dużo mówiło (fot. Sejm)
Jeśli PIS w ciągu najbliższych dni nie zdecyduje się dorzucić pieniędzy na finansowanie szkół, to trzeba będzie zapytać, o co w tym wszystkim chodzi. Być może o to, żeby doprowadzić obecny system finansowania i funkcjonowania oświaty do bankructwa. I żeby on się samoistnie sprywatyzował – zastanawia się Artur Dziambor. Przedstawiciel Konfederacji nie spodziewa się jednak, by minister Przemysław Czarnek zamierzał realizować którykolwiek z postulatów reprezentowanej przez niego partii.
  • Jeśli podczas prac nad budżetem rząd nie podniesie subwencji oświatowej, to będzie to oznaczało kolosalny problem dla samorządów i systemu edukacji – twierdzi Artur Dziambor.
  • Nie spodziewam się, aby minister Czarnek był w stanie przeprowadzić jakąkolwiek sensowną zmianę w systemie edukacji, bo takie projekty nie są przez PIS brane pod uwagę – uważa przedstawiciel Konfederacji.
  • Zdaniem Artura Dziambora płaszczyzna współpracy dotyczyć może wzmocnienia wpływu rodziców na szkołę, ale ideologiczny wydźwięk działań ministra Czarnka może być problematyczny.

W poniedziałek 19.10 zaprzysiężony został Przemysław Czarnek – ostatni minister nowego gabinetu premiera Morawieckiego. Czy nowy minister budzi w Panu nadzieję na poprawę sytuacji w polskiej oświacie?

- Odpowiadając krótko, nie. Dlatego, że nie jestem absolutnie przekonany do tego, aby Prawo i Sprawiedliwość chciało cokolwiek zmienić w polskiej oświacie, przynajmniej w tym sensie, w jakim ja widzę te zmiany.

Poprzedni minister edukacji Dariusz Piontkowski generalnie zajmował się tym, żeby administrować stanowiskiem i na nim pozostawać, dlatego nie zostanie zapamiętany jako człowiek, który wprowadził jakąkolwiek zmianę. Natomiast minister Przemysław Czarnek od samego początku budzi ogromne emocje swoimi skrajnie prawicowymi wypowiedziami i z tego powodu o problemach szkolnictwa będziemy rozmawiać dużo więcej niż w poprzednich latach.

To bardzo dobrze, bo w dyskusji politycznej problemu szkoły w ostatnim czasie jakby nie było. Owszem medialnie wykorzystywano np. sprawy LGBT czy edukacji seksualnej, natomiast nie mówiło się ani o poziomie naszego szkolnictwa, ani o zawodzie nauczyciela. Te tematy zniknęły.

Nie spodziewam się jednak, aby minister Czarnek był w stanie zrobić coś wielkiego, przeprowadzić jakąkolwiek sensowną zmianę w systemie edukacji, dlatego że takie ogromne projekty jak wprowadzenie bonu oświatowego, sprywatyzowanie szkolnictwa nie są niestety w sferze planów i zainteresowań PIS. A są to drogi konieczne, gdy chodzi o przyszłość naszej szkoły.

Tak twierdzi Konfederacja. Co zatem nowy minister może zrobić?

- Pytanie brzmi, co będzie robił, żeby szkoła nie spadła całkowicie na dno. Bo jeśli 25 proc. maturzystów oblewa egzaminy, to nie można powiedzieć, że jest dobrze. Nie można mówić, że to z powodu lockdownu, bo młodzi ludzie szykują się do matury przez 12 lat, a to oznacza, że system nie działa.

Druga kwestia dotyczy zasadności egzaminów ósmoklasisty i maturalnego. Uważam, że należy z nich zrezygnować. Najwyższa Izba Kontroli też uznała, że obecny system egzaminowania oddolnego, w którym to szkoła egzaminuje, a uczelnia wyższa otrzymuje informację, jakiego studenta będzie obsługiwała, nie jest miarodajny. Moim zdaniem dużo lepszy był system egzaminów wstępnych. I do niego należałoby wrócić, tak jak wróciliśmy do systemu 8+4. Więc teraz następnym krokiem mógłby być powrót do egzaminów wstępnych.

Czy połączenie dwóch resortów w jeden może przysłużyć się sprawie edukacji?

- Nie znajduję żadnego argumentu za tym, żeby minister edukacji był osobną jednostką od ministra szkolnictwa wyższego. Spokojnie w ministerstwie edukacji może funkcjonować dział zajmujący się szkolnictwem wyższym. Zresztą wcześniej to ministerstwo szkolnictwa wyższego funkcjonowało jako osobna komórka ministerstwa edukacji. Jako wolnościowiec uważam, że większości obecnych ministerstw mogłoby nie być.

Idąc tym tokiem rozumowania to ministerstwo edukacji mogłoby się zajmować również sprawami kultury i sportu

- Oczywiście. W trakcie ostatnich roszad rządowych pojawiała się koncepcja powołania takiego superministerstwa, którą komentowałem jako bardzo pozytywną. Dzisiaj mamy o jedno ministerstwo mniej, więc dobre i to. Nie narzekajmy.

Jakie są szanse na to, że te najważniejsze problemy oświaty, takie jak finansowanie czy system wynagradzania nauczycieli zostaną przez nowego ministra rozwiązane?

- Tego dowiemy się już niebawem. Jesteśmy w przededniu sesji budżetowej Sejmu. Przez następne trzy dni na obradach Komisji edukacji, nauki i młodzieży będziemy omawiali kwestie subwencji oświatowej.

System subwencjonowania oświaty jest dość zawiły, ale generalnie jest tak, że od kiedy rządzi PIS i ustawami likwiduje ubóstwo, podwyższając średnią krajową zarobków, jednocześnie musi podwyższać pensje dla nauczycieli. Podwyższając je tworzy dodatkowe koszty utrzymania szkół. Razem z tą podwyżką nie idzie podwyżka subwencji oświatowej, w związku z tym samorządom, które zgodnie z ustawą są właścicielami szkół, zaczyna brakować pieniędzy na ich utrzymanie. I teraz, przez te trzy dni będziemy się boksować o to, żeby Ministerstwo Edukacji i Nauki zagwarantowało odpowiednie pieniądze na utrzymanie systemu, który sami rządzący próbują zniszczyć. Bo albo uznajemy, że wszystkie szkoły są państwowe i z budżetu państwa idzie porządna subwencja oświatowa, utrzymująca ten system, albo decydujemy się ten system zmienić.

Tymczasem obecnie mamy sytuację, w której z jednej strony mamy szkoły państwowe, na które państwo powinno dawać pieniądze, tak żeby nie miały one problemów z utrzymaniem, wypłatami itd., a z drugiej strony mamy państwo, które nie chce podwyższać subwencji. Więc na tej komisji zobaczymy, czy rząd zechce podnieść tę subwencję. Jeśli nie, to będzie to oznaczało kolosalny problem dla samorządów, które też swoje budżety deklarują i nie mogą się doczekać żadnego sensownego finansowania z centrali. Obecnie to jest największy problem, bo jeśli nie będzie pieniędzy, to samorządy zaczną kombinować, co zrobić, żeby pozbyć się szkół. 

Jeśli PiS w ciągu najbliższych dni nie zdecyduje się dorzucić dodatkowych pieniędzy na finansowanie szkół, to trzeba będzie zapytać, o co w tym wszystkim chodzi. Być może o to, żeby doprowadzić obecny system finansowania i funkcjonowania oświaty do bankructwa. I żeby on się samoistnie sprywatyzował. Bo nie mam innej odpowiedzi na takie działania.

Jednak nasze postulaty, takie jak wprowadzenie bonu edukacyjnego, likwidacja Karty nauczyciela, likwidacja programów, większa władza dla rodziców, też nie mogą być realizowane, dopóki nie będzie odpowiedniego źródła finansowania.

Te postulaty są spójne, ale obawiam się, że w większości przypadków nie do zaakceptowania. Zwłaszcza przez nowego ministra.

- Oczywiście, bo one są w 100 proc. przeciwne do linii partii. Z tych wszystkich postulatów myślę, że najprościej byłoby panu ministrowi popracować nad większym wpływem rodziców na program edukacyjny. Ponieważ tutaj można sobie pozwolić na pewne wspólne działania.

Ale tu też pojawia się pytanie, czy minister Czarnek zechce się w takie sprawy wdawać. Bo jeśli on wzmocni decyzyjność rodziców w takich kwestiach jak LGBT, edukacja seksualna, a z drugiej strony religia, to będzie to rozważane z punktu widzenia ideologicznego. A ja bym chciał, żeby poza tą ideologią, rozmawiać jeszcze o tym, co ta szkoła tak naprawdę ma wnieść do życia młodego człowieka. Bo jeśli chodzi o realny wpływ na rzeczywiste kierunki rozwoju młodych ludzi, to możemy być pewni, że PIS w ciągu tych najbliższych trzech lat nie wprowadzi żadnej z proponowanych przez nas zmian, ale może zastanowić się nad szkołami branżowymi, ponieważ na rynku pracy brakuje specjalistów. Ci którzy są, starzeją się, a młodzi nie chcą ich zastępować. Wolą iść do liceum.

Trzeba przekonać młodzież, że człowiek, który ma fach w ręku i coś umie, będzie sobie radził w życiu i dobrze żył. Więc tu jest pole do popisu dla ministra, który systemu na pewno nie zmieni, ale może podreperować trochę stan polskiego społeczeństwa.

W jakich jeszcze działaniach będziecie jako partia popierać pana ministra Czarnka?

- Zobaczymy, co będzie robił. Na razie mamy tylko mianowanie ministra i żadnej zapowiedzi programowej. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dni poznamy jego zamierzenia, ponieważ będziemy mieli z ministrem spotkanie na komisji. Dzisiaj tak naprawdę jeszcze niczego nie wiemy. Wiemy, co robił minister Piontkowski – nie robił nic. Natomiast gdy chodzi o ministra Czarnka, mamy nadzieję, że coś będzie robił.

W dobie epidemii koronawirusa musi paść i to pytanie - czy szkoły powinny być zamknięte?

- Moim zdaniem szkoły nie powinny być zamykane. Jeżeli wszyscy myjemy ręce, maseczkujemy się i dystansujemy, to nie ma tu zagrożeń większych niż w przypadku małych dzieci, które są ze sobą w szkołach i przedszkolach, i na pewno nie trzymają się żadnych ograniczeń ani dystansu. Więc ja nie rozumiem tych ograniczeń dla szkół ponadpodstawowych i studentów. Postrzegam je raczej jako zabawę rządzących ze społeczeństwem. I mam nadzieję, że rządzący z tych ograniczeń jak najszybciej zrezygnują i jak najszybciej wrócimy do normalności. Zresztą zapowiedzi były takie, że tych restrykcji nie będzie.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!