Partner portalu

Badanie: Edukacja zdalna obnażyła wiele problemów. Szkoły nie zostały przygotowane

Badanie: Edukacja zdalna obnażyła wiele problemów. Szkoły nie zostały przygotowane
Zdalna edukacja odsłoniła problem niskich kompetencji cyfrowych nauczycieli i uczniów (fot. shutterstock)
Zdaniem nauczycieli szkoły nie były przygotowane na drugą falę epidemii, ani pod względem bezpieczeństwa w szkolnych murach, ani powrotu do nauki zdalnej - wynika z badania Fundacji Centrum Cyfrowe. Badanie zarysowało problem zdalnych wagarowiczów i nauczycieli, którzy zaniechali zdalnego uczenia.
  • W badaniu zauważono, że przejście na zdalną edukację odsłoniło problem niskich kompetencji cyfrowych nauczycieli, ale jednocześnie zmobilizowało ich do podnoszenia umiejętności - głównie na własną rękę lub z pomocą kolegów z pracy i dyrekcji. Zaskoczeniem okazały się często niskie kompetencje cyfrowe uczniów.
  • Jako najbardziej problematyczne w prowadzeniu edukacji zdalnej nauczyciele wskazali przede wszystkim jej czasochłonność, stres i zmęczenie oraz braki sprzętowe uczniów.
  • Nauczyciele narzekali też na problem z organizacją przestrzeni i czasu w domu na czas lekcji. 13 proc. przyznało, że ich głównym problemem jest to, że nie mają odpowiedniego sprzętu do pracy. 5 proc. jako główny problem wskazało obsługę narzędzi.

"Edukacja zdalna w czasie pandemii" to druga edycja badania Centrum Cyfrowego we współpracy z Centrum Edukacji Obywatelskiej i Fundacją Szkoła z klasą. Wzięło w nim udział prawie 700 nauczycieli ze szkół podstawowych, średnich i branżowych. Badanie ilościowe i jakościowe zrealizowano między 21 sierpnia a 10 października.

68 proc. nauczycieli korzystało z 6 lub więcej metod pracy zdalnej. Było to głównie wysyłanie linków do materiałów w internecie, komunikacja z uczniami i rodzicami za pośrednictwem dziennika elektronicznego, indywidualne konsultacje online, a także lekcje na żywo. Z Youtube'a i innych serwisów wideo korzystało 84 proc. nauczycieli (w przypadku nauczycieli szkół branżowych - 75 proc.).

W badaniu zauważono, że przejście na zdalną edukację odsłoniło problem niskich kompetencji cyfrowych nauczycieli, ale jednocześnie zmobilizowało ich do podnoszenia umiejętności - głównie na własną rękę lub z pomocą kolegów z pracy i dyrekcji. Zaskoczeniem okazały się często niskie kompetencje cyfrowe uczniów.

Czytaj też: MEN: za organizację zdalnego nauczania odpowiada dyrektor szkoły

"Dzieci i młodzież biegła w obsłudze mediów społecznościowych oraz komunikatorów nie potrafi odebrać maila, wejść we wskazany link, wysłać załącznik, ani skorzystać z narzędzi pakietu Office" - napisano w raporcie podsumowującym badanie.

Z odpowiedzi nauczycieli wynika, że wielu uczniów uczyło się zdalnie za pośrednictwem telefonu. To - zdaniem autorów badania - powinno być brane pod uwagę przy planowaniu zdalnej edukacji zważywszy na ograniczenia wynikające z wielkości ekranu smartfonów.

Jako najbardziej problematyczne w prowadzeniu edukacji zdalnej nauczyciele wskazali przede wszystkim jej czasochłonność, stres i zmęczenie oraz braki sprzętowe uczniów. Nauczyciele narzekali też na problem z organizacją przestrzeni i czasu w domu na czas lekcji. 13 proc. przyznało, że ich głównym problemem jest to, że nie mają odpowiedniego sprzętu do pracy. 5 proc. jako główny problem wskazało obsługę narzędzi.

Zapytani, czy mają poczucie, że otrzymali wsparcie merytoryczne i techniczne w prowadzeniu zdalnego nauczania, nauczyciele najczęściej wskazywali na wsparcie ze strony innych nauczycieli ze szkoły lub spoza niej, np. na grupach na Facebooku i ze strony dyrekcji. 5 proc. oceniło, że mieli wsparcie ze strony resortu edukacji.

Czytaj też: Czarnek: nauka zdalna jest koniecznością, mam nadzieję, że skończy się po 18 stycznia

Ankietowani uznali, że szkoły nie zostały przygotowane na drugą falę epidemii - ani pod względem bezpieczeństwa podczas nauki stacjonarnej, ani pod względem merytorycznym. "Wbrew oczekiwaniom nauczycieli nie przygotowano ani narzędzi do nauki zdalnej, ani podstawy programowej tak, aby mogła być realizowana zdalnie" - napisano w raporcie.

Według ankietowanych problem uczniów, którzy zniknęli z systemu edukacji, tzn. nie pojawiali się na lekcjach online, nie odczytywali wiadomości z zadaniami do wykonania i nie odsyłali prac domowych bądź robili to sporadycznie, był częsty i dotyczył uczniów na wszystkich poziomach edukacji. 48 proc. nauczycieli szkół podstawowych, liceów i techników i 58 proc. nauczycieli szkół branżowych wskazało, że zniknął co najmniej jeden z ich uczniów.

"W związku z niejasnymi wytycznymi dotyczącymi frekwencji (w wielu szkołach uznano, że nie można wstawiać nieobecności za edukację zdalną) często takie uczennice i uczniowie uzyskiwali promocję do następnej klasy" - zauważyli autorzy badania.

Zdaniem nauczycieli, w przypadku młodszych dzieci najczęstszym powodem nieuczestniczenia w zdalnej edukacji był brak internetu i sprzętu, ponadto niezainteresowani lub niekompetentni cyfrowo rodzice i opiekunowie. W przypadku starszych uczniów częstszą przyczyną był brak motywacji i "olewactwo". Wśród uczniów szkół branżowych i techników absencja na zdalnych lekcjach była często spowodowana równoczesną pracą zarobkową. Z systemu zniknęło też wiele uczennic i uczniów borykających się z problemami psychicznymi.

Dużo więcej niż uczniów w ogóle nieuczestniczących w kształceniu na odległość było zdalnych wagarowiczów. Tacy uczniowie pojawiali się na lekcjach online wybiórczo, uczestniczyli w nich pozornie, np. grając w tym czasie w gry lub oglądając filmy czy też nagminnie nie odsyłali zadań we wskazanym terminie. W ocenie nauczycieli, częściowo mogło być to spowodowane brakiem rutyny związanej z docieraniem do szkoły, a przez to zaburzeniem dobowego rytmu dnia i spędzaniem nocy na granie w gry czy oglądanie seriali.

Okazało się też, że podczas wiosennej zdalnej edukacji zniknęli również nauczyciele, choć jak zastrzegają autorzy badania - było to zjawisko marginalne. Byli to nauczyciele, którzy prawie nie kontaktowali się z uczniami, nie przesyłali im żadnych materiałów ani nie wymagali żadnych informacji zwrotnych lub zrobili to tylko kilka razy w ciągu całego okresu zamknięcia szkół. Oceny wystawili na podstawie stopni uzyskanych przed zamknięciem szkół.

Zdaniem nauczycieli, epidemia uwydatniła podział na nauczycieli nastawionych na rozwój i samodoskonalenie się, często własnym kosztem i w ramach czasu wolnego oraz takich, którzy od lat przekazują uczniom wiedzę z tych samych notatek. "Byli nauczyciele w-f, muzyki czy plastyki, którzy twierdzili, że nie są w stanie uczyć zdalnie i tacy, którzy organizowali dzieciom (a często całym rodzinom) w-f online, uczyli grać na pianinie przez aplikacje albo organizowali zwiedzanie wystaw w wirtualnych muzeach z całego świata. Podobnie było w przypadku nauczycieli przedmiotów zawodowych" - podkreślają autorzy badania.

TAGI
KOMENTARZE35

  • Co za glupoty 2021-01-12 03:18:50
    Fundacja Centrum Cyfrowe przeprowadziła to badanie chyba tylko i wyłącznie po to, aby uzasadnić swoje istnienie w przestrzeni polskiej. Wnioski, jakie tu przedstawiono, są do wyciagnięcia i bez przeprowadzania tego typu badania z zatrudnieniem, jak mniemam ogromnej masy ekspertów za duże pieniądze, ...ciekawe państwowe, czy unijne. Naoglądałam się tego typu ludzi tzw. „Badaczy” w tzw . Sondażowniach, którzy brali kupę kasy za układane przez się wypociny - badania i ankiety, które ani niczemu nie śluza, ani tez nie do końca są odbiciem istniejącej rzeczywistosci, a często są przeprowadzane dla zamydlenia oczu pospolitym zjadaczem chleba. Ludzie, litości, kierujcie się w życiu zdrowa logika, a nie bzdetami wypierdzianymi z chorych głów „badaczy rzeczywistosci”. Nadmienię tez, ze te wszystkie wywiady i ankiety, przeprowadzane są zwykle przez przygluche baby- emerytki, które siedząc w dusznych i ciemnych salach, najczęściej w śmierdzących piwnicach ze szczurami (autentycznie) produkują się tam za jakieś marne cienkie grosze, a cała śmietankę spijają właściciele oraz tzw. „Badacze”, czyli ci, którzy układają te bzdury.  rozwiń
  • Obserwator rzeczywistosci 2021-01-12 03:17:53
    Fundacja Centrum Cyfrowe przeprowadziła to badanie chyba tylko i wyłącznie po to, aby uzasadnić swoje istnienie w przestrzeni polskiej. Wnioski, jakie tu przedstawiono, są do wyciagnięcia i bez przeprowadzania tego typu badania z zatrudnieniem, jak mniemam ogromnej masy ekspertów za duże pieniądze, ...ciekawe państwowe, czy unijne. Naoglądałam się tego typu ludzi tzw. „Badaczy” w tzw . Sondażowniach, którzy brali kupę kasy za układane przez się wypociny - badania i ankiety, które ani niczemu nie śluza, ani tez nie do końca są odbiciem istniejącej rzeczywistosci, a często są przeprowadzane dla zamydlenia oczu pospolitym zjadaczem chleba. Ludzie, litości, kierujcie się w życiu zdrowa logika, a nie bzdetami wypierdzianymi z chorych głów „badaczy rzeczywistosci”. Nadmienię tez, ze te wszystkie wywiady i ankiety, przeprowadzane są zwykle przez przygluche baby- emerytki, które siedząc w dusznych i ciemnych salach, najczęściej w śmierdzących piwnicach ze szczurami (autentycznie) produkują się tam za jakieś marne cienkie grosze, a cała śmietankę spijają właściciele oraz tzw. „Badacze”, czyli ci, którzy układają te bzdury.  rozwiń
  • Ekspert 2021-01-12 03:15:52
    Fundacja Centrum Cyfrowe przeprowadziła to badanie chyba tylko i wyłącznie po to, aby uzasadnić swoje istnienie w przestrzeni polskiej. Wnioski, jakie tu przedstawiono, są do wyciagnięcia i bez przeprowadzania tego typu badania z zatrudnieniem, jak mniemam ogromnej masy ekspertów za duże pieniądze, ...ciekawe państwowe, czy unijne. Naoglądałam się tego typu ludzi tzw. „Badaczy” w tzw . Sondażowniach, którzy brali kupę kasy za układane przez się wypociny - badania i ankiety, które ani niczemu nie śluza, ani tez nie do końca są odbiciem istniejącej rzeczywistosci, a często są przeprowadzane dla zamydlenia oczu pospolitym zjadaczem chleba. Ludzie, litości, kierujcie się w życiu zdrowa logika, a nie bzdetami wypierdzianymi z chorych głów „badaczy rzeczywistosci”. Nadmienię tez, ze te wszystkie wywiady i ankiety, przeprowadzane są zwykle przez przygluche baby- emerytki, które siedząc w dusznych i ciemnych salach, najczęściej w śmierdzących piwnicach ze szczurami (autentycznie) produkują się tam za jakieś marne cienkie grosze, a cała śmietankę spijają właściciele oraz tzw. „Badacze”, czyli ci, którzy układają te bzdury.  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!