Bez porozumienia ws. pensum i wynagrodzeń nauczycieli. "Jeśli ministerstwo zmieni taktykę, idziemy na wojnę!"

Bez porozumienia ws. pensum i wynagrodzeń nauczycieli. "Jeśli ministerstwo zmieni taktykę, idziemy na wojnę!"
- Jeżeli w tym tygodniu nic się nie zadzieje, to rzeczywiście będziemy rozumieli, że ministerstwo zmienia taktykę i idziemy na wojnę! - mówi Ryszard Proksa, przewodniczący KSOiW NSZZ "Solidarność"
Cisza, jaka zapanowała w negocjacjach nauczycieli Solidarności z rządem, nie wróży niczego dobrego.  - Rozmowy w zespole zostały zawieszone i nie wiem, czy ministerstwo oczekuje, że to my wyrazimy zgodę na podwyższenie pensum? Przecież to jest główna kość niezgody. Nie wiem, dlaczego akurat Solidarność ma się zgodzić na zwolnienie 50 tys. nauczycieli - mowi w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl Ryszard Proksa z NSZZ "Solidarność".
  • Nie widać szansy na szybki kompromis w dwustronnych rozmowach Solidarności oświatowej z rządem. W styczniu może nie dojść do żadnego spotkania.
  • Jedyne podwyżki, na jakie obecnie mogą liczyć nauczyciele, wynikają wyłącznie ze znaczącego wzrostu pensum oraz wprowadzenia godzin dyspozycyjności.
  • Związkowcy z Solidarności obawiają się, że minister Czarnek może chcieć wprowadzić zmiany w Karcie Nauczyciela bez konsultacji, metodą siłową.

W waszych negocjacjach z rządem, w tzw. belwederskich, zaległa cisza. Tymczasem całe środowisko czeka na ich wynik, na ustalenia systemu wynagradzania. Tymczasem spotkanie 5 stycznia nie doszło do skutku i wiadomo, że ma dojść do rozmowy przewodniczącego Piotra Dudy z prezydentem RP Andrzejem Dudą w tej sprawie. Chcę więc zapytać, kiedy wrócicie do rozmów z ministerstwem i czy jest nadzieja na przełom?

Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność": Niestety, nie. Spotkanie 5 stycznia się nie odbyło i teraz czekamy na efekt naszych protestów. Zwracamy w nich uwagę, że ministerstwo na nic nie chce się zgodzić, a jedyne co proponuje, to podwyższenie pensum. Odpowiedź Kancelarii Prezydenta RP jest taka, że wystąpili do ministerstwa o uszczegółowienie ostatnich propozycji. I teraz czekamy.

Więc obecnie trwa taka gra. W rozmowach chcemy się oprzeć na realnych danych, które są dostępne, czyli na przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce krajowej sprzed roku oraz inflacji, a ostatnia propozycja ministerstwa - ku naszemu zaskoczeniu - odnosi się do danych makroekonomicznych planowanych w budżecie na przyszły rok, inflacji i wzrostu wynagrodzeń. To są dane owszem potrzebne do budowania konstrukcji budżetu, ale wiemy na przykład, że w budżecie na ten rok nawet inflacja została zaplanowana na 3,5 proc., a więc jest zupełnie nierealna.

Wiadomo już jednak, że będzie korekta.

- Tak, tylko nasze pytanie brzmi, dlaczego mamy na takich danych pracować, zamiast na tych, które są znane?

Nie chcemy się odnosić do czegoś, co nigdy się nie sprawdza w wymiarze ekonomicznym. Od tamtej pory zaległo milczenie. Rozumiem, że ministerstwo i rząd byli bardzo zajęci wcześniej budżetem, a później ustawą o wzmocnieniu roli kuratora, Polskim Ładem, ale teraz milczy. Pani minister w Kancelarii Prezydenta, Bogna Janke, też się nie odzywa. W piśmie z ubiegłego tygodnia stwierdziła tylko, że spotkanie się odbędzie. Więc zobaczymy, czy w tym tygodniu do niego dojdzie i czy coś się wyjaśni. Na razie są tylko słowa.

Powiedział pan, że ostatnia propozycja MEiN była powiązana z prognozami…

- Tak, ze wskaźnikami dotyczącymi przyszłych budżetów, bo była tu mowa o roku 2024. Na tej podstawie rząd założył na przykład, że płaca nie będzie wyższa niż 5,5 tys., a tu słyszymy, że przeciętne wynagrodzenie już wynosi 6 tys. zł...

Nie wiem, dlaczego w ten sposób rząd nas traktuje. No bo jeżeli chciałoby się rozwiązać problem, to rzeczywiście należałoby to zrobić tak, jak proponujemy – cofnijmy się o rok do tyłu i na tej podstawie zróbmy wyliczenia. Wtedy będziemy wiedzieć, jak to wygląda.

Teraz z Polskim Ładem ewidentnie wraca problem waloryzacji płac nauczycieli od stycznia, bo inaczej nauczyciel nie będzie wiedział, kiedy i ile będzie zarabiał. To teraz jest już bezwzględny wymóg.

To kiedy spodziewane jest kolejne spotkanie?

- Nie wiadomo. Jest impas w rozmowach i nie wiadomo, jak i w którą stronę to pójdzie. A inflacja jest taka, jaka jest. Dlatego chcemy, żeby te pieniądze, które rząd ma w budżecie na edukację, przeznaczył na waloryzację płac od stycznia. I wtedy możemy rozmawiać dalej, bo tak to rzeczywiście wyjdzie na to, że część nauczycieli może się załapać na klasę średnią, a część nie i znowu będzie afera.

Czytaj też: Trzynastki, a ulga dla klasy średniej. Ministerstwo finansów wyjaśnia

Czyli nie spodziewa się pan, aby miało dojść do rozmów jeszcze w styczniu. Zatem i rozmowy w ramach zespołu trójstronnego też się nie odbędą?

- Podszedłem z pełnym zaufaniem do pisma z Kancelarii Prezydenta RP, że miało to być w ubiegłym tygodniu, do 14 stycznia. Niestety do dzisiaj jest cisza. Przecież z dnia na dzień takich spotkań się nie robi - musimy się do niego w jakiś sposób przygotować, odnieść do propozycji - więc nie wiem, jak skomentować to milczenie.

Z rozmowami w ramach zespołu trójstronnego sytuacja też jest zaskakująca, bo rozmawiamy na temat systemu wynagrodzenia i po pierwszym spotkaniu wydawało się, że będzie to kontynuowane. Tymczasem te rozmowy w zespole zostały zawieszone i nie wiem, czy ministerstwo oczekuje, że to my wyrazimy zgodę na podwyższenie pensum? Bo przecież to jest główna kość niezgody. Nie wiem, dlaczego akurat Solidarność ma się zgodzić na zwolnienie 50 tys. nauczycieli. Brzmi to wręcz sarkastycznie. Nie wiem, jak ministerstwo może tego od nas oczekiwać.

Więc przyszły tydzień będzie decydujący – i albo dojedzie do kontynuacji rozmów, albo do przyśpieszenia prac nad waloryzacją wynagrodzeń, co zasygnalizowaliście w ostatnim stanowisku.

- Tak, jeśli w tym tygodniu też będzie milczenie, to wystosujemy do pana prezydenta list, że rząd się miga od rozmów i mimo jego mediacji nie chce dojść do żadnego kompromisu. Będziemy pisać głównie o porozumieniu w sprawie systemu wynagradzania, bo to jest ten gwóźdź w negocjacjach ze stroną prezydencką. Z kolei, jeśli chodzi o milczenie w sprawach zespołu trójstronnego, to wydaje się, że rząd chce iść na rozwiązanie siłowe.

Na pewno słuchał pan wystąpienia ministra Czarnka w Sejmie w trakcie dyskusji nad nowelizacją prawa oświatowego. Minister odniósł się w nim m.in. do Karty Nauczyciela, mówiąc, że jej nowelizacja spowoduje, że nauczyciele będą obowiązkowo dyżurowali po 2 godziny tygodniowo. Czy to oznacza, że nastąpiła zmiana w koncepcji tzw. godzin dyspozycyjności? Macie już ten projekt?

- Te godziny to temat, który wybuchł na początku roku szkolnego. Oprotestowaliśmy go wszyscy, łącznie z samorządami, głownie ze względu na brak warunków. Więc minister ripostował, że ma dużo pieniędzy na rozbudowę szkół. Na co ja "to wrócimy do tematu za 2-3 lata, jak szkoły się rozbudują". Natomiast dla mnie zachowanie samorządu jest bardzo dziwne, bo najpierw bardzo ostro to skrytykowali, a później po jakichś 10 dniach pojawił się komunikat, że popierają. Więc nie wiem, co tam zaszło, bo to jest inna płaszczyzna rozmów.

Wracając do godzin dyspozycyjności, powiem tylko, że młodzież jest niechętna do dodatkowych zajęć, nie chce zostawać po lekcjach. W czasach, kiedy obowiązywały tzw. godziny hallowe w szkołach średnich, to praktycznie nie wyszło. Nauczyciele walczyli wręcz o ucznia między sobą, żeby tylko wykazać, że coś zrobili. W małych szkołach gminnych realizacja tych godzin też jest nierealna, ponieważ te dzieci wsiadają o konkretnej godzinie w autobus, który ich odwozi do domów i szkoła jest pusta. Więc co ten nauczyciel ma robić przez 8 godzin w szkole?

Z praktycznego punktu widzenia taka propozycja to niedorzeczność. Bo gdyby jeszcze naprawdę była taka potrzeba, ale wiemy, że takiej potrzeby nie ma. Natomiast to jest bardzo groźne i na pewno część samorządów to zrobi, że jeśli się tego nauczyciela zatrzyma w szkole, to mu się wrzuci zajęcia dydaktyczne w ramach tych godzin dostępności, tak jak było z hallówkami (chodzi o 2 godziny dyspozycyjności nauczyciela, które zostały zniesione przez minister Annę Zalewską - przyp. red.).

To jest niemal pewne, bo nawet w tej wypowiedzi w Sejmie minister stwierdził wyraźnie, że nauczyciel ten czas będzie mógł poświęcić m.in. na podciągnięcie uczniów w nauce przedmiotów, na zajęcia wyrównawcze.

- Więc tu od razu pojawia się pytanie, to po co jest pensum i po co są zajęcia dydaktyczne. Przepisy mówią wyraźnie, ile w ramach 40-godzinnego czasu pracy nauczyciela ma być godzin zajęć dydaktycznych, a ile opiekuńczych.

Takie podejście to jest otwieranie furtki do kolejnej wielkiej ogólnopolskiej awantury, bo przecież wiadomo, co zrobią dyrektorzy. Ministerstwo udaje, że tego nie wie. Nieprawda, w ministerstwie świetnie wiedzą o tym, co będzie się działo. MEiN jest mistrzem w niejednoznacznym określaniu przepisów prawnych, co przerabiamy od lat.

Możemy wrócić do jakiegoś dyżuru, ale ten temat nagle zniknął z rozmów. Obecnie mówi się tylko o konieczności podwyższenia pensum. I zwracam uwagę, że jeśli pierwotna propozycja dotyczyła zwiększenia pensum o 2 godziny, następna o 4 godziny, to ostatnio ministerstwo mówi o zwiększeniu pensum o minimum 4 godziny.

W czasie tej krótkiej wypowiedzi w Sejmie pan minister potwierdził też zapowiedź z końca grudnia 2021 r., że prace nad nowelizacją Karty Nauczyciela trwają, bo nowe przepisy muszą wejść do końca kwietnia, żeby zmiany zostały uwzględnione w arkuszach organizacyjnych na nowy rok szkolny. Czy macie jakieś informacje na temat przyspieszonych prac nad Kartą Nauczyciela?

- Nie, ale bardzo nas to martwi. Obawiamy się, że ministerstwo widząc nasz opór, będzie próbowało nas ominąć i projekt nowelizacyjny zostanie wniesiony jako inicjatywa poselska albo też zmiany zostaną wprowadzone w jakiś inny siłowy sposób, co nic dobrego nie wróży. Niestety, taka groźba jest i my o tym wiemy. Ale z drugiej strony na pewno zgody na taką zmianę jak zwiększenie pensum rząd od nas nie uzyska.

Tak, wygląda na to, że rząd postawił na rozwiązanie tej sytuacji w trybie prawnym, czyli chce bez negocjacji wprowadzić zapowiadane zmiany. Czyli wystąpi z opinią do projektu.

Zatem co najmniej cztery godziny pensum są już przesądzone? Czy widzi pan jeszcze szansę, żeby w wynagrodzeniach nauczycielskich drgnęło coś wcześniej niż 1 września?

- Zobaczymy, jak to będzie, bo w związku z takim pozostawieniem sprawy, frustracja nauczycieli jest coraz większa. Myślę, że w końcu dojdzie do poważnego konfliktu między nauczycielami a ministerstwem, bo ten brak chęci rozwiązania problemu pomimo deklaracji już wywołuje duże zastrzeżenia. Jesteśmy chyba jedyną branżą, gdzie tabela płac jest niższa od minimalnego wynagrodzenia w Polsce. To skandal, to jest niedopuszczalne.

Jeżeli w tym tygodniu nic się nie zadzieje, to rzeczywiście będziemy rozumieli, że ministerstwo zmienia taktykę i idziemy na wojnę!

TAGI
KOMENTARZE31

  • klasyk 2022-03-29 01:03:36
    klasyk , 2022-01-20 21:14:30 ... a więc WOJNA !!! ... ups ... PRZEPRASZAM - NIE CHCIAŁEM !
  • olo 2022-03-17 22:00:48
    Wojna już jest na Ukrainie - Proxa - startuj już teraz będziesz walczył !
  • Prawie emeryt! :-) 2022-01-22 15:57:41
    "Burek" powarkuje i udaje, że może ugryźć?! Ha ha ha ... Jeśli wspólnie my Nauczyciele, ZNP i opozycja nie są wstanie zmobilizować ten rząd do przyzwoitego traktowania nauczycieli to ich własny pseudo związkowiec na pewno nic nie zrobi. Naobiecuje ile to z rządem niby wynegocjował (co na...jwyżej miejsce na liście wyborczej dla siebie) i nadal osoby z iq poniżej pewnej normy nawet nie odejdą od tej parodii związku zawodowego.  rozwiń

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!