Ceny obiadów ze szkolnych stołówek zaskakują. "Należy skończyć z tym rozdawnictwem"

Ceny obiadów ze szkolnych stołówek zaskakują. "Należy skończyć z tym rozdawnictwem"
W każdej szkole podstawowej uczniowie mają mieć zapewniony gorący posiłek, ale nie jest on za darmo. (fot. shutterstock).
Nowy rok szkolny to nowe obowiązki dla szkół. Jednym z nich jest konieczność zapewnienia uczniom szkół podstawowych możliwości zjedzenia ciepłego posiłku w czasie zajęć szkolnych. Wygląda na to, że z tym zadaniem szkoły sobie doskonale radzą. Teraz wszystko w rękach rodziców, bo obiady są płatne. Ceny są jednak dalekie od tego, co widzimy w restauracjach.
  • Gorący posiłek dla uczniów musi być dostępny w każdej szkole podstawowej, a plan lekcji musi zapewnić możliwość jego zjedzenia.
  • Nie ma znaczenia, czy obiad pochodzi z kuchni szkolnej, czy został przywieziony przez firmę cateringową – ma być.
  • Obiady w szkołach są płatne, ale ich cena raczej zachęca niż odstrasza. Osoby o niższych dochodach mogą skorzystać ze wsparcia MOPS.

Na dobre ruszył nowy rok, a wraz z nim spotkania organizacyjne z rodzicami, w tym m.in. zapisy na obiady.

Gorący posiłek to norma

Od razu trzeba więc powiedzieć, że w każdej szkole podstawowej (oraz szkole artystycznej realizującej program szkoły podstawowej) obiady muszą być zapewnione – a dokładnie jeden gorący posiłek – tak jak i możliwość jego zjedzenia podczas pobytu w szkole.

Taki obowiązek nałożyła na dyrektorów szkół nowelizacja ustawy Prawo oświatowe. Przy czym ustawodawca nie sprecyzował, że mają być to posiłki przygotowywane w szkolnej kuchni, więc catering jest tu uprawniony. Tym bardziej że w znowelizowanych przepisach nie wskazano maksymalnej ceny posiłków, co znacznie utrudniałoby takie rozwiązanie.   

Wydaje się, że dyrektorzy szkół radzą sobie z tym zadaniem, choć sposób przygotowywania posiłków i ich ceny różnią się - w zależności od szkoły. Tak jak różni się sposób ich wydawania.

Zupa zawsze dostępna

W Szkole Podstawowej nr 11 w Puławach jest stołówka, która wydaje dziennie około 800 obiadów dla przedszkolaków i uczniów.

W niektórych szkołach dzieci mogą kupić lub dostać samą zupę (zdjęcie ilustracyjne). fot. Shutterstock
W niektórych szkołach dzieci mogą kupić lub dostać samą zupę (zdjęcie ilustracyjne). fot. Shutterstock

– Dwudaniowy obiad dla ucznia kosztuje 5 zł. Przy czym uczeń, który jest głodny, a formalnie nie korzysta z obiadów, zupę zawsze może zjeść za darmo – mówi Jacek Rudnik, wicedyrektor szkoły.

Jak to możliwe? Bo praca stołówki jest w pewnym sensie dotowana.

– Samorząd zatrudnia pracowników stołówki, kupuje wyposażenie itd., więc rodzice płacą tylko za tzw. wsad do kotła – wyjaśnia Jacek Rudnik.

Według niego jedynym problemem pozostaje tłok w stołówce, który trzeba jakoś rozładować.

– Dla samych uczniów przygotowujemy ok. 550 obiadów. Dlatego wprowadziliśmy harmonogram ich wydawania. Przede wszystkim klasy I-III jedzą obiad po zakończonych zajęciach - czyli np. nauczyciel kończy lekcje i zaprowadza dzieci do świetlicy i dopiero wychowawca świetlicy idzie ze swoją grupą na obiad – wyjaśnia.

Pozostałe klasy – IV, V i VI – jedzą obiad na jednej długiej przerwie, VII i VIII natomiast  - na drugiej. Pracownicy stołówki nie wydadzą obiadu np. siódmoklasiście na przerwie obiadowej dla klas młodszych.

Taniej niż w sąsiedztwie

Podobnie kwestię wydawania posiłków rozwiązał Piotr Kędroń, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Głuchołazach. Na ok. 409 dzieci w szkole ze stołówki korzysta 100-120, ponieważ niektóre dzieci jedzą obiad tylko w wybrane dni.

Posiłki są wydawane w czasie dwóch przerw obiadowych – na jednej dla klas I-III, a na drugiej - dla starszych. Ceny obiadów są różne, bo stołówka działa częściowo komercyjnie, ale dla uczniów w tym roku to 8 zł.

– To cena za gorący posiłek jednodaniowy. Bywają dni, w których jest po prostu jakaś zupa i jakieś dodatki, np. owoce, ale to i tak o 4 zł mniej niż w sąsiednich szkołach – podkreśla dyrektor.

Skąd ta różnica?

– Wszystko zależy od tego, z kim dyrektor zawrze umowę. Jesteśmy akurat placówką szkolną, która ma kuchnię, więc mamy tańsze obiady. Szkoła nie może na nich zarabiać, ale za darmo ich nie wydaje. Za posiłki dla dzieci, których rodziców na nie stać, płaci ośrodek pomocy społecznej – dodaje.  

Pyszne, zawsze świeżo przygotowane

W Szkole Podstawowej nr 5 w Szczecinku stołówka jest – jak podkreśla dyrektor Rafał Stasik – od zawsze. A zatem nie było problemu z jej uruchomieniem. Dyrektor zwraca jednak uwagę na coraz mniejszą liczbę uczniów, którzy z niej korzystają, co jest spowodowane mniejszymi dopłatami z MOPS do obiadów...

– W szkole mamy ajenta, którego co trzy lata wybieramy w drodze przetargu. Posiłki są przygotowywane na miejscu, nie dowożą ich, nie ma cateringu, więc są bardzo smaczne. Każdy ma prawo sobie wykupić obiad rano albo korzystać ze stałego abonamentu – mówi.  

Ile kosztują? To zależy. Obiad szkolny dla ucznia kosztuje 13 zł. Drugie danie 10 zł. Można też zjeść samą zupę - za 3 zł.

– Obiady są pyszne, na miejscu gotowane. Mięso, gorące ziemniaczki, surówka i do tego jeszcze kompocik za 10 zł. Tego nigdzie się nie dostanie – zachwala dyrektor.

Samorząd nie dopłaca do obiadów.

– Nie wiem, dlaczego miałby to robić. Jeżeli kogoś nie stać, to są ośrodki pomocy, fundacje, które udzielają wsparcia. I mamy kilkanaście osób, które z takiej pomocy korzystają. I to jest pomoc wymierna... Ale dawać wszystkim tylko po to, żeby dać, nie ma sensu. Połowa dzieci i tak to wyrzuci – stwierdza.

Jego zdaniem to widać zwłaszcza przy wydawaniu darmowych owoców i warzyw.

– U mnie te warzywa latają po sufitach, mleko się wylewa na korytarzu, uczniowie pomidorami rzucają... Nie pomaga ani pilnowanie, ani upominanie, ani rozmowy czy pogadanki. Tak samo byłoby z tymi obiadami. Nie mogę patrzeć, że nikt nie kontroluje tego, co się z tym jedzeniem dzieje, komu jest ono potrzebne. Moim zdaniem należy skończyć z tym rozdawnictwem, bo to nic nie daje. Ludzie tego nie szanują – apeluje.

MOPS daje konkretne wsparcie

Jak widać, zarówno rozwiązania stosowane przez szkoły, jak i ceny obiadów są różne. W każdym jednak przypadku rodzice, których na posiłek dla dziecka w szkole nie stać, mogą skorzystać ze wsparcia. Zapewniają je przede wszystkim ośrodki pomocy społecznej.

Na przykład w MOPS w Katowicach z dopłaty do obiadów w szkole mogą skorzystać dzieci rodziców, których dochód nie przekracza 150 proc. kryterium dochodowego, które określono na 792 zł dla osoby w rodzinie.

W Krakowie, który realizuje program pomocy mieszkańcom w dożywianiu (w ramach wieloletniego rządowego programu „Posiłek w szkole i w domu” na lata 2019-2023), to kryterium ustalono na 900 zł.

Z informacji Krakowskiego MOPS wynika, że w 2021 r. na realizację programu „Posiłek w szkole i w domu” wydatkowano 20,8 mln zł, z czego ze środków budżetu państwa blisko 12,3 mln zł, a ze środków miasta - ponad 8,5 mln zł.

Zobaczcie naszą najnowszą "Moc Opinii". Grubo ponad godzinę rozmawialiśmy z kandydatami na prezydenta Rudy Śląskiej Michałem Pierończykiem i Krzysztof Mejerem. Głosowanie w mieście w centrum Śląska - to wg politologów - najważniejsze wybory w tym roku.

 
TAGI
KOMENTARZE40

  • kotka 2022-09-20 11:25:41
    U nas nauczyciele płacą tyle co uczniowie . Czy to jest sprawiedliwe? Oczywiście to jest zgodne z przepisami, kpina.
  • kotka 2022-09-20 11:23:51
    Do Ignacy:
  • Intendent 2022-09-20 08:45:17
    Do Ignacy: nie zawsze płacą więcej, nie wiesz to nie gadaj głupoty.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!