Partnerzy portalu

Dariusz Piontkowski: Dostosowanie pensji nauczycieli tylko do płacy minimalnej nie rozwiąże problemu

Dariusz Piontkowski: Dostosowanie pensji nauczycieli tylko do płacy minimalnej nie rozwiąże problemu
Adobe Stock
- Może warto zastanowić się nad likwidacją niektórych stopni awansu zawodowego, wprowadzić jakieś inne elementy, za które nauczyciel mógłby otrzymać dodatkowe wynagrodzenie, np. dodatkowe obowiązki, które mógłby przejmować od dyrektora szkoły - mówi w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl Dariusz Pionkowski, minister edukacji narodowej. Szef MEN odnosi się także do powiązania wynagrodzenia nauczycieli z poziomem płacy minimalnej w kraju oraz do konieczności wprowadzenia zmian do funkcjonowania szkół, postulowanych w czasie obrad regionalnych okrągłych stołów edukacyjnych.
  • Wzrost płacy minimalnej na pewno znajdzie swój wyraz w rozporządzeniu w sprawie minimalnych stawek wynagradzania nauczycieli, ale o systemie wynagradzania nauczycieli i tak trzeba będzie rozmawiać – twierdzi minister Dariusz Piontkowski.
  • Jak podkreśla, nauczyciele powinni być cyklicznie oceniani według zobiektywizowanych i transparentnych kryteriów, a ocena powinna znajdować odzwierciedlenie w wysokości dodatku motywacyjnego.
  • W ocenie ministra, rodzice powinni mieć większy wpływ na pracę szkoły, móc reagować na niekorzystne zjawiska.  Ale nie kosztem nauczycieli, którzy muszą być autonomiczni w podejmowaniu decyzji zgodnie ze swoją wiedzą pedagogiczną- mówi Piontkowski.
  • Zdaniem szefa MEN warto, aby związki zawodowe wyliczały nie tylko przywileje nauczycielskie i ich broniły, ale pamiętały także o obowiązkach. 

Obecnie środowisko nauczycielskie nurtują bardzo kwestie płacowe. Zwłaszcza podwyżki płacy minimalnej od stycznia 2020 r., której efektem będzie zbliżenie się stawek płacowych na najniższych stopniach awansu zawodowego oraz obniżenie wymiaru ostatniej podwyżki. Czy w związku z tym widzi pan możliwość nie tyle zmiany systemu wynagradzania, bo ta będzie jeszcze dyskutowana, ale doraźnej interwencji, która da środowisku wyraźny sygnał, że z tymi ich pensjami nie będzie tak źle?

Dariusz Pionkowski, minister edukacji narodowej: Znaczne podwyższenie poziomu płacy minimalnej wpłynie na kształt rozporządzenia o minimalnych stawkach wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Rozmowy kompleksowe na temat systemu wynagradzania nauczycieli są dopiero przed nami. Być może warto także podyskutować o wzajemnych relacjach między stawkami wynagrodzenia na poszczególnych stopniach awansu zawodowego. Wydaje się, że dostosowywanie się tylko i wyłącznie do pensji minimalnej, bez szerszej dyskusji o całym systemie wynagrodzenia, w tym o awansie zawodowym i motywacyjnym systemie płacowym, niczego nie rozwiąże.

Trzeba rozmawiać o tym całościowo i myślę, że najpóźniej kilka tygodni czy miesięcy po wyborach trzeba będzie usiąść ze związkami zawodowymi, samorządami oraz wszystkimi zainteresowanymi polską szkołą i próbować wypracować jakiś nowy system.

W trakcie rozmów okrągłego stołu edukacyjnego, rozmów ze związkami zawodowymi, a także z przedstawicielami samorządu terytorialnego otrzymywałem wyraźne sygnały, że obecny Jak p. Trzeba więc spróbować go zmienić. Być może warto zastanowić się nad likwidacją niektórych stopni awansu zawodowego, wprowadzić jakieś inne elementy, za które nauczyciel mógłby otrzymać dodatkowe wynagrodzenie, np. dodatkowe obowiązki, które mógłby przejmować od dyrektora szkoły.

Taką funkcję miał pełnić dodatek za wyróżniającą pracę, ale on zniknął wraz z nowym systemem oceny pracy nauczyciela.

- Dodatek za wyróżniają pracę nie obowiązuje, gdyż związki zawodowe były zdecydowanie przeciwne takiemu konkretnemu rozwiązaniu, ale pozostaje przecież dodatek motywacyjny.

Sądzę, że warto wyposażyć dyrektora w wystandaryzowany sposób oceniania nauczycieli, bo wtedy łatwiej mu będzie takiej oceny dokonać. Pozwoli to także uniknąć posądzania o subiektywizm w przyznawaniu wyższego wynagrodzenia czy dodatku. Nawet jednak bez takich zmian dyrektorzy powinni wyjaśniać, z jakich powodów jedna osoba ma wyższy dodatek, a inna niższy lub wcale. A z tego, co mi wiadomo, to nie zawsze tak się dzieje.

Gdyby wprowadzono obowiązek cyklicznej, zobiektywizowanej oceny nauczyciela i związano z tą oceną np. wysokość dodatku motywacyjnego, to byłoby to bardziej przejrzyste i chyba łatwiejsze do zaakceptowania przez nauczycieli.

Jednak spotkania w sprawie zmiany systemu wynagradzania przed wyborami nie będzie – to wiadomo, ale związkowcy z oświatowej Solidarności domagają się, żeby jeszcze w tym roku określić przynajmniej kierunki tych zmian – kiedy więc należy się spodziewać kontynuacji rozmów?

- Bez względu na to, kto zostanie nowym ministrem edukacji, kilka tygodni lub najpóźniej kilka miesięcy po wyborach takie spotkanie powinno się odbyć. Powinny na nim zostać przedstawione i uzgodnione wstępne propozycje, które stanowiłyby podstawę do dalszej dyskusji.

Podpowiedzią mogą być wnioski z wojewódzkich okrągłych stołów edukacyjnych. Czy wynika z nich konieczność dokonania korekt w systemie edukacji?

- Duża część uwag, które pojawiały się podczas rozmów przy okrągłych stołach, potwierdziła konieczność zmian, których dokonaliśmy. Rozmawialiśmy np. o szkolnictwie branżowym i znaczna część uczestników wskazywała, że trzeba wzmocnić ten typ szkolnictwa. I my się z tym zgadzamy.

Czytaj też: Szkolnictwo zawodowe odzyskuje miejsce w systemie edukacji?

Była też mowa o ograniczeniu obowiązków biurokratycznych nauczycieli. Wykazywaliśmy, że spora ich część została już zniesiona, co nie przez wszystkich dyrektorów zostało jeszcze zauważone.

Okrągłe stoły były też wyraźnym zderzeniem dwóch punktów widzenia – rodziców oraz nauczycieli. Z jednej strony część nauczycieli uważała, że rodzice zbyt mocno ingerują w sprawy szkoły, że mają zbyt dużo kompetencji, z drugiej natomiast rodzice domagali się większego udziału w życiu szkoły i narzekali, że nauczyciele nie wykonują należycie swoich obowiązków.

Czasami występowały więc sprzeczne postulaty, które bardzo trudno jest pogodzić. Trudno wyobrazić dziś sobie szkołę publiczną zarządzaną wyłącznie przez rodziców. Na pewno powinni mieć oni na nią wpływ – móc reagować na zjawiska negatywne oraz pozytywne i wyrażać swoją opinię. I w dużym stopniu już tak się dzieje. Jednocześnie musimy zachować jednak pewną autonomię nauczycieli i dać im możliwość wykorzystywania wiedzy pedagogicznej, którą dysponują. To oni przecież przygotowywali się przez kilka lat do pracy z dziećmi i z młodzieżą i powinni mieć np. możliwość swobodnego doboru metod pracy z uczniami tak, aby dawały one jak najlepsze efekty.

Okrągłe stoły edukacyjne pokazały jeszcze raz to, co mówiłem wielokrotnie, że bez współpracy rodziców i nauczycieli oraz szerzej szkoły nie da się osiągnąć dobrych efektów nauczania oraz wychowania. Bardzo trudno natomiast stworzyć takie przepisy, które z jednej strony realizowałyby aspiracje rodziców o większym udziale w życiu szkoły, a z drugiej zapewniały autonomię szkoły. Musimy być w tym zakresie bardzo rozważni, żeby uniknąć skrajnych rozwiązań, np. dających przewagę rodzicom roszczeniowym, którzy widzą tylko i wyłącznie rację swojego dziecka, nie dostrzegając racji nauczyciela i tego, co mówi on na temat danego zdarzenia lub efektów pracy dziecka. Z drugiej strony musimy też stworzyć system, który pozwoli premiować najlepszych nauczycieli, bo na to rodzice w dyskusji także zwracali uwagę.

Wspomniał pan o zespole ds. odbiurokratyzowania. Z komunikatu, który pojawił się już po  jego pierwszym spotkaniu - 19 września, wynika, że sporo obowiązków zostanie, ale część na pewno zniknie. Kiedy zobaczymy jakąś listę?

- Stopniowo ją przygotowujemy. Będziemy chcieli na kolejnych posiedzeniach zespołu ds. odbiurokratyzowania omawiać poszczególne fragmenty działalności szkoły. Pokazywać, jakie przepisy w tej chwili obowiązują, z jakich zrezygnowaliśmy w ostatnich kilku latach, bo taki proces następuje, tyle że nie wszyscy go widzą.

Czytaj też: Nauczyciele zamiast przygotować się do lekcji, wypełniają papiery

Będziemy się zastanawiać, z czego jeszcze można zrezygnować, ale nie możemy posunąć się do absurdu. Słyszałem nawet takie opinie, że np. dziennik lekcyjny jest niepotrzebny i w ogóle nie warto dokumentować tego, co dzieje się na lekcjach. Według mnie to postulat zdecydowanie zbyt daleko idący. Powinniśmy przecież wiedzieć, co nauczyciel robi na lekcjach i które zagadnienia zostały zrealizowane. Jest to potrzebne chociażby po to, by zastępujący np. chorego nauczyciela kolega wiedział, co robić na zajęciach.

Czy jest jakiś obowiązek, który wyraźnie przeszkadza nauczycielom i który na pewno zostanie zlikwidowany?

- Ankieta przeprowadzona przez jeden ze związków zawodowych wykazała, że nauczyciele chcą np. zniesienia obowiązku pisania planów wynikowych. Warto podkreślić, że nie ma to uzasadnienia w obecnie obowiązujących przepisach. Dziś nauczyciel ma napisać program nauczania na podstawie podstawy programowej, ale już nie wymaga się od niego pisania planu wynikowego. A z tego, co słyszę, w niektórych szkołach dyrektorzy ciągle jeszcze tego żądają. To pokazuje, że czasami dyrektorzy wymagają prac biurokratycznych, które nie wynikają z ustawy ani rozporządzenia. Może należy więcej uwagi poświęcić szkoleniu dyrektorów, aby byli na bieżąco z aktualnym stanem prawnym w edukacji.

Czy będzie jakieś podsumowanie wojewódzkich okrągłych stołów, czy też odbędzie się ono dopiero na ogólnopolskim okrągłym stole?

- Ta decyzja będzie zależała od premiera. Ja wyobrażam sobie to tak, że kolejne posiedzenia okrągłego stołu edukacyjnego mogłyby się odbywać przy planowanych zmianach, dotyczących np. awansu zawodowego, oceny pracy czy zmiany systemu wynagradzania. Warto to zrobić, chociażby po to, by wysłuchać różnych podmiotów zainteresowanych dobrą szkołą – specjalistów zajmujących się pedagogiką, rodziców, nauczycieli czy przedstawicieli samorządów.

Wyobrażam więc sobie, że takie rozmowy powinny być prowadzone zarówno w gremiach formalnych, już funkcjonujących, a więc np. w ramach Rady Dialogu Społecznego, w ramach zespołu rządowo-związkowo-samorządowego, ale także i w ramach okrągłego stołu, abyśmy mogli usłyszeć jak najwięcej opinii na temat ewentualnych propozycji. 

Oświatowa „Solidarność” zarzuca rządowi, że nie realizuje postanowień z 7 kwietnia, w tym znaczeniu, że nie ma jeszcze kierunkowych zmian do systemu. Miało dojść do spotkania z panem w tej sprawie. Czy doszliście do jakiegoś porozumienia?

- Zdecydowana większość postulatów z porozumienia została zrealizowana. Przypomnę, że chodzi o podwyżkę wynagrodzenia o 9,6 proc., dodatek dla nauczycieli rozpoczynających pracę, dodatek za wychowawstwo, wycofanie się z wydłużenia awansu zawodowego oraz wycofanie się z systematycznej oceny pracy wraz z dodatkiem za wyróżniającą pracę. W tej chwili trwają prace zespołu ds. odbiurokratyzowania i to również jest spełnienie postulatu Solidarności. Jakie będą tego efekty, zobaczymy, bo tego się nie da uczynić w ciągu kilku dni czy tygodni.

Na pewno będziemy rozmawiali o systemie wynagradzania, ale powinno to odbyć się dopiero po wyborach. Bez rozstrzygniętych wyników wyborów trudno prowadzić wiążące rozmowy. Z tego choćby powodu, na spotkaniu zespołu rządowo-samorządowo-związkowego w sierpniu tego roku podjęliśmy wspólną decyzję, że zespół ten powinien praktycznie na nowo rozpocząć pracę dopiero po wyborach.

Wyniki ostatniej ankiety pokazały, że nauczyciele skupieni wokół ZNP nie chcą już strajkować jak w kwietniu, podobnie jak przedstawiciele innych organizacji związkowych. Nie zamierzają jednak rezygnować ze swoich żądań i zapowiadają różne formy protestów. Czy nie obawia się ich pan?

- Przede wszystkim cieszę się, że nie ma już atmosfery strajkowej, że uczniowie spokojnie mogą kontynuować naukę. Rozmowa i dialog są dużo lepsze niż spór, zwłaszcza tak ostry jak strajk. Realizacja ogromnej części postulatów związkowych dotyczących poziomu wynagrodzeń, systemu awansu czy oceniania, na pewno spowodowała, że nauczyciele mogą inaczej spojrzeć na swoją sytuację. Ostygły też nieco emocje.

Warto także, aby związki zawodowe wyliczały nie tylko przywileje nauczycielskie i ich broniły, ale pamiętały także o obowiązkach. Pamiętajmy, że szkoła jest po to, by jak najlepiej kształciła oraz wychowywała dzieci i młodzież. Praca z dziećmi jest zresztą szczególnym zajęciem, niektórzy wręcz określają ją jako misję. Nie wszystko też da się przeliczyć na pieniądze. Część obowiązków, które nauczyciele wykonują, nie jest wprost zapisana w przepisach prawa. Pamiętajmy, że nauczyciele, podobnie jak inne grupy zawodowe, mają 40-godzinny tydzień pracy. Kiedy osoby spoza oświaty mówią, że nauczyciele pracują tylko 18 godzin, to nauczyciele – i ja także – oburzamy się, mówiąc, że nauczyciel pracuje także poza salą lekcyjną. Dlatego też, przynajmniej częściowo, nie rozumiem narzekania niektórych pedagogów, gdy np. dyrektor szkoły bądź rodzice stwierdzają, że nauczyciel jest zobowiązany także do innych działań niż tylko prowadzenie lekcji.

Zamiast sztucznie podsycać konflikt i mnożyć pomysły na to, jak nie pracować lub protestować, warto przyłączyć się do wysiłków na rzecz poprawy atmosfery w szkołach oraz przywrócenia etosu zawodu nauczyciela. Potrzebna jest dobra wola ze strony pedagogów, także zaufanie ze strony rodziców i zapewne zmiany prawa, aby przywrócić prawdziwy prestiż tego zawodu i doprowadzić w końcu do tego, by polska szkoła stała się taką, jaką sobie wymarzyliśmy. Pamiętajmy, że chodzi o dobro dzieci i przyszłość, także naszą.

TAGI
KOMENTARZE76

  • Marta fizyk 2019-11-28 11:29:34
    Anka to masz pracę lekka,łatwąnni przyjemną ,bo ,,stado olimpijczykow,, to podarunek losu bo madrzy,chętni,doceniają wiedzę,nie trzeba im poprawek,gadania 5x tego samego ,,mają sukcesy, To za co chcesz kase? Mają internet ,biblioteki, kontakt z uuczelniam...i,wiedzą jak się zdobywa wiedzę ,Mam dzieci 3 olimpijczykow,wiem z autopsji, Nie nauczycielowi kasa ale dla ucznia dostep do bibliotek ,uczelni i bilety do pociagu,autobusu -takie styp naukowe  rozwiń
  • Wiktoria 2019-11-27 20:45:17
    Do nauczyciel chetnie posiedzę w bud szkoły od 7-15 tylko muszę miec na miejscu koniieczne ksiazki,atlasy,mapy, komputery, db dostęp do wc, Wszelkie rady ped,szkolenia,cwicz strazackie ,rozmowy z rodzicami ,wycieczki 7-15, Wychodzę i... mam czas do lekarza,sklepu,apteki kina ,basen itd, i i te obiecane przez Zalewsķa 6100 do ręki, Wszelkie nauczania w domu ucznia tez w godz 7-15  rozwiń
  • Mama laureata 2019-11-20 22:57:22
    Do Anki Niby za co mają placić nauczycielowi ucznia olimpijczyka? Taki zdolny i pracowity sam się garnie do wiedzy,wielu z nich ma kontakt z kolami naukowymi UW, SGH,POLITECHNIKA,UJ i bywają mądrzejsi od nauczycieli, Nagrodą d...la nauczyciela jest to ,ze taki uuczen nie rozrabia na lekcji i motywuje kolegow do dobrego,Jak belfra boli gardło to taki uczen rozwiazuje zadania ,objasnia kolegom ,mogą go pytać ,,samo dobro!  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!