Partnerzy portalu

Edukacja dla wszystkich budzi wątpliwości. W puli jest pół miliarda złotych

Edukacja dla wszystkich budzi wątpliwości. W puli jest pół miliarda złotych
Według wiceminister edukacji i nauki Marzeny Machałek dzieci z niepełnosprawnościami są już w szkołach ogólnodostępnych i trzeba im jak najszybciej pomóc (fot. MEiN)
O proponowanych przez resort edukacji zmianach systemowych dotyczących pracy z dziećmi z niepełnosprawnościami trzeba jeszcze podyskutować. To główny wniosek, jaki można wyciągnąć z blisko dwugodzinnej Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży na temat rozwiązań zaproponowanych w ministerialnym dokumencie „Edukacja dla wszystkich”. Bo generalnie wszyscy posłowie i ich goście się zgodzili co do tego, że obecny system jest niewydolny i trzeba go zmienić, ale szczegółowe rozwiązania budzą wątpliwości.
  • Jeszcze w czerwcu Ministerstwo Edukacji i Nauki przedstawi projekt ustawy wprowadzającej model "Edukacji dla wszystkich" do konsultacji.
  • Według wiceminister Marzeny Machałek wdrożenie modelu jest niezbędne ponieważ już teraz w szkołach ogólnodostępnych uczy się ok. 70 proc. dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
  • Na przebudowę systemu wspierania dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami, która ma potrwać 10 lat ,w nowej perspektywie finansowania zagwarantowano tylko 500 mln zł.

- Proces kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi wymaga szczególnej wrażliwości i odpowiedzialności. Szkoła i społeczność szkolna nie jest gotowa w wielu przypadkach do akceptacji i poszanowania potrzeb niepełnosprawnych uczniów - tym fragmentem apelu Związku Nauczycielstwa Polskiego do premiera Mateusza Morawieckiego z 26 maja, o wstrzymanie prac nad wdrożeniem modelu edukacji włączającej wiceminister edukacji i nauki Marzena Machałek rozpoczęła omawianie prac nad rozwiązaniami legislacyjnymi, mającymi na celu wdrożenie projektu „Edukacja dla wszystkich”.

Podkreśliła, że dla niej wniosek jest zupełnie odwrotny. Trzeba te prace przyspieszyć, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że to rozwiązanie już istnieje - 70 proc. uczniów z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego uczy się w szkołach ogólnodostępnych, a 62 proc. to uczniowie z niepełnosprawnościami. W ogólnej liczbie dzieci stanowią one 3,6 proc. W roku szkolnym 2019/2020 we wszystkich rodzajach szkół naukę pobierało 176 tys. uczniów posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, z czego najwięcej - 109 tys. w szkołach ogólnodostępnych.

- Co trzecie dziecko w szkole wymaga większego niż standardowe wsparcia psychologiczno-pedagogicznego - argumentowała wiceminister Machałek.

Dlatego od 2017 r. w ministerstwie edukacji rozpoczęły się prace nad modelem edukacji włączającej, nad zmianą systemu funkcjonowania uczniów, ich diagnozowania oraz lepszym sposobem finansowania ich specjalnych potrzeb. Znalazły one wyraz w projekcie modelu „Edukacji dla wszystkich”, który obecnie jest przekładany na zapisy ustawowe.

Projekt ustawy na ukończeniu

- Do końca miesiąca pojawi się projekt ustawy, który będzie zawierał następujące działania: zwiększenie dostępu dzieci do specjalistów na terenie przedszkola i szkoły. Chcemy określić standardy zatrudnienia specjalistów, a więc psychologa, pedagoga, pedagoga specjalnego, logopedy specjalnego, doradcy zawodowego i logopedy oraz określić pulę godzin na udzielenie wsparcia dziecku w przedszkolu i w szkole bez konieczności posiadania opinii lub orzeczenia jak obecnie - mówiła wiceminister Marzena Machałek.

Podkreśliła przy tym, że projekt będzie jeszcze konsultowany, natomiast środki na ten cel mają być zapewnione w subwencji oraz poprzez zobowiązanie organów do zwiększenia budżetów przedszkoli i szkół.

- Kolejna rzecz to zintegrowanie działań międzyresortowych na rzecz dzieci i rodziny poprzez stworzenie krajowego systemu wczesnego wspomagania rozwoju dzieci i osób uczących się, zintegrowanie działań podmiotów publicznych i niepublicznych funkcjonujących w różnych sektorach, współpraca i wykorzystanie ich zasobów - wyliczała. - Poradnictwo dla rodzin oczekujących dziecka, w sytuacji gdy stwierdzono problemy z rozwojem dziecka lub ryzyko ich wystąpienia, opieka od okresu prenatalnego i w końcu utworzenie na poziomie powiatu centrów dziecka i rodziny (CDR) z rozwijania zadań poradni psychologiczno-pedagogicznych jako jednostek systemu oświaty.

W związku z powyższym ministerstwo planuje:

  • opracowanie nowej ustawy o wsparciu dziecka, osób uczących się i rodzin, a więc obejmie to również studentów i dorosłe osoby uczące się;
  • przygotowanie kampanii informacyjnej;
  • kształcenie i studia podyplomowe nadające kwalifikacje, szkolenie kadr;
  • opracowanie szczegółowych standardów rozwoju dzieci, wsparcia rodzin oraz oceny funkcjonalnej;
  • opracowanie narzędzi diagnostycznych;
  • zapewnienie ogólnopolskiej platformy wspierającej proces oceny funkcjonalnej oraz udzielania wsparcia;
  • zautomatyzowanie działań poprzez rozbudowę zintegrowanej platformy edukacyjnej o model wspierający ocenę funkcjonalną oraz zapewnienie integracji z systemami informatycznymi innych resortów;
  • informatyzację centrum dziecka i rodziny od 2022 r.;
  • pilotaże nowej dodatkowej roli szkół i placówek specjalnych, a więc specjalistycznych centrów wspierania edukację włączającą (SCWEW), asystenta ucznia, oceny funkcjonalnej;
  • zmianę warunków zatrudnienia pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych, którym resort zamierza wyznaczać inne zadania.

Dzięki tym działaniom dzieci, które mają specjalne potrzeby edukacyjne, będą mogły rozwijać się bez przeszkód, w szkole blisko swojego miejsca zamieszkania, we własnym środowisku. MEiN nie zamierza bowiem pozbawiać rodziców prawa do decydowania o miejscu kształcenia dziecka. Nie oznacza to jednak, że szkoły specjalne i placówki specjalistyczne mają być likwidowane.

- Wiemy, że są takie niepełnosprawności takie problemy, gdzie absolutnie dla dziecka jest lepszy pobyt i kształcenie w szkole specjalnej - podkreśliła wiceminister Machałek.

Wyjaśniła przy tym, że zwiększenie liczby psychologów i pedagogów w szkołach ogólnodostępnych zostanie osiągnięte poprzez większą pulę środków subwencji tak, żeby wszystkie dzieci miały szansę dostać się do psychologa i pedagoga w szkole i żeby większość problemów mogło być w niej rozwiązane.

Ujawniła również, że w następnej perspektywie finansowej jest zaplanowane około 500 mln zł na wsparcie kadry dla edukacji włączającej, z czego ponad 200 mln zł jest przeznaczone na wsparcie dla SCWEW, które docelowo mają funkcjonować w każdym powiecie.

- Planowane jest także wprowadzenie diagnozy funkcjonalnej, która będzie szczegółowo opisywała potrzeby dziecka. Temu będzie też służyć inne kierowanie środków wsparcia do dzieci ze specjalnymi potrzebami. Przypomnę, że obecnie jest to ponad 8 mld zł, ale są one wydawane nieefektywnie - podkreśliła.

Dodała, że obecnie w tej sprawie trwają uzgodnienia międzyresortowe, które w szczegółach zostaną zaprezentowane do końca miesiąca.

Pytania i wątpliwości

Tak obszerne omówienie założeń reformy nie rozwiało wątpliwości zarówno posłów, jak i tzw. czynnika społecznego, którzy wytykali nieścisłości w programie i dopytywali o szczegóły. W tym m.in. o to, dlaczego dyskusja o projekcie rozpoczyna się dopiero teraz, skoro wszystkie rozwiązania zostały już zapisane w dokumentach krajowych i unijnych? Dlaczego zmieniany jest system, który dobrze działał? Jak szkoły i przedszkola ogólnodostępne poradzą sobie z dziećmi wymagającymi specjalistycznej pomocy? Czy powiatowe centra wspierania rodziny (PCWR) będą realizowały zadania w zakresie orzecznictwa, czy jesteśmy w stanie zabezpieczyć kompleksową kadrę specjalistów we wszystkich szkołach i czy w ogóle są na to pieniądze?

Oczywiście ze strony związkowców padały też pytania o przyszłość pracowników szkół specjalnych i poradni psychologiczno-pedagogicznych.

Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży 8.06.2021 r. (fot. Sejm).
Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży 8.06.2021 r. (fot. Sejm).

Wiceminister Marzena Machałek się nie poddawała. - Jeśli mamy 1,3 mld zł na specjalistów w szkołach i przedszkolach, to podwajając ich liczbę, potrzebujemy kolejnych 700 mln zł w roku następnym i 700 mln zł w kolejnym, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, że ci specjaliści będą w każdej szkole i w każdym przedszkolu - wyjaśniała. Przede wszystkim podkreśliła, że wdrażanie modelu to nie jednorazowa zmiana, a proces, który jest rozpisany na 10 lat.

- Nie cofniemy się do czasów, kiedy dzieci z niepełnosprawnościami nie było w szkole ogólnodostępnej. Istotą zmian jest to, żeby dzieci otrzymały jak najlepsze wsparcie od momentu urodzenia i możliwie szybkie wyprowadzenie go z niepełnosprawności, jeśli to jest możliwe. Dzisiaj takiego wsparcia dziecko nie dostaje, więc możemy powiedzieć odłóżmy to na 3 lata. Wtedy jeszcze wiele dzieci z problemami się urodzi i wtedy to uporządkujemy - argumentowała.

Więc chodzi o to, żeby systemowo, w sposób skoordynowany dotrzeć z pomocą do dzieci, do rodziny jak najszybciej. Stwierdziła również, że jeśli projekt zakłada szybkie przygotowanie nauczycieli, specjalistów i pedagogów do pracy z dziećmi z niepełnosprawnościami, to ona problemów nie widzi.

- Gdzie tu kontrowersje? Powstał jakiś fake news, że chcemy likwidować szkoły specjalne, ale nie chcemy - podkreśliła. - Dlatego trzeba wprowadzić model edukacji włączającej, żeby dzieci z problemami otrzymały wsparcie jak najszybciej. Nie ma innego wyjścia.

Będzie dogrywka

Wbrew pozorom posiedzenie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży przebiegało wyjątkowo spokojnie i rzeczowo, co warto odnotować, bo to rzadko się zdarza. Problem dzieci z niepełnosprawnościami, a co za tym idzie reformy edukacji włączającej, okazał się na tyle ważny, że dyskusja prowadzona przez posłów koalicji rządzącej i opozycji miała charakter wybitnie merytoryczny. Co więcej, zgodnie ustalono, że do tematu jeszcze w tym miesiącu trzeba wrócić, bo proponowane przez ministerstwo edukacji rozwiązania wymagają dyskusji i przynajmniej drobnych korekt.

TAGI
KOMENTARZE1

  • Matka 2021-06-09 11:14:31
    A moze by tak w koncu pomyslec o systemie kontroli placowek i jakis przepisach wykonawczych do tej ustawy?? Pieniadze z subwencji plyna szerokim strumieniem, a tak naprawde dziecko ma zapewnione tyle, co zrobi pedagog/ psycholog juz zatrudniony w powyzszych. Integracja sensoryczna, neurologopedzi it...p funkcjonuja na papierze, z 8 przyznanych godzin na miesiac 2× po 30 min albo wcale..w kolejnej juz placowce..  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!