Partnerzy portalu

Gmina poszła na wojnę z ministrem i kuratorem oświaty. Szkoła zostanie zlikwidowana?

Gmina poszła na wojnę z ministrem i kuratorem oświaty. Szkoła zostanie zlikwidowana?
WSA w Warszawie uchylił postanowienia kuratorium i MEN. (Fot. bip.warszawa.wsa.gov.pl)
Zły stan techniczny budynku i perspektywa spadku liczby uczniów skłoniły władze gminy Lipie (woj. śląskie) do rozpoczęcia procedury likwidacji Szkoły Podstawowej w Rębielicach Szlacheckich. Ale - prócz sprzeciwu rodziców i części radnych - pojawiły się decydujące w tej sprawie sprzeciwy po stronie Śląskiego Kuratora Oświaty i Ministra Edukacji Narodowej. To jednak nie koniec, gdyż sąd administracyjny był innego zdania.
  • O placówce w Rębielicach Szlacheckich głośno zrobiło się w listopadzie 2019 r., kiedy - z powodu złego stanu technicznego instalacji elektrycznej - Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Kłobucku musiał tymczasowo zamknąć obiekt.
  • Władze gminy uznały, że inwestowanie w kosztowny remont nie ma sensu, gdy w oddalonym o kilka kilometrów Lipiu działa szkoła, która spokojnie pomieściliby się uczniowie z rębielickiej placówki. Rozpoczęła zatem procedurę likwidacji szkoły.
  • Zgodnie z przepisami likwidacja jest możliwa po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty. Tej nie udało się gminie uzyskać. Skuteczna okazała się jednak skarga do sądu, który nakazał ponowne zbadanie sprawy.

Zamiar likwidacji szkoły w Rębielicach to już nie pierwsza podobna inicjatywa lipskiego samorządu w ostatnich latach. W każdym przypadku informuje, że wszystkie działania te podyktowane są koniecznością zmniejszenia kosztów oświaty, jednocześnie zapewniając, iż dzieci na tym nie ucierpią i zyskają możliwość kontynuowania nauki w innych gminnych placówkach ze znacznie lepszymi dla  nich warunkami.

Każda inicjatywa tego rodzaju spotyka się zarazem ze sprzeciwem rodziców, mieszkańców i nauczycieli danej placówki. Rębielicka sprawa nie jest wyjątkiem.

Zrobiło się o niej głośno w listopadzie 2019 r., kiedy Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Kłobucku musiał z dnia na dzień zamknąć obiekt z powodu złego stanu instalacji elektrycznej, zagrażającego nawet życiu dzieci i kadry szkoły. O sprawie rozpisywały się i nagrywały materiały filmowe nie tylko media lokalne.

Władze gminy mogły załatwić problem kompleksowym remontem budynku, ale porzuciły ten pomysł z powodu zbyt wysokich kosztów. Uznały, że nie ma sensu tak inwestować, gdyż liczebność klas w Rębielicach już teraz jest niewielka, a w przyszłości - z przyczyn demograficznych - ma być pod tym względem jeszcze gorzej.

Zobacz też Radni Ustki za likwidacją szkoły. Co na to kurator?

Gmina zwracała uwagę, że część oświatowa subwencji ogólnej pokrywa tylko fragment kosztów pracy placówki, a samorząd musi dużo dokładać z własnego budżetu. Zdecydowała się zatem na likwidację placówki, próbując przekonać rodziców, że ich pociechy znacznie lepsze warunki znajdą w największej w gminie szkole w oddalonym o kilka kilometrów Lipiu. Były też zapewnienia, że urząd załatwi transport uczniów do nowej dla nich szkoły.

Większość radnych gminy Lipie opowiada się za koniecznością likwidacji szkoły w Rębielicach Szlacheckich. (Fot. youtube.pl)
Większość radnych gminy Lipie opowiada się za koniecznością likwidacji szkoły w Rębielicach Szlacheckich. (Fot. youtube.pl)

Kurator i minister na "nie"

Rodziców jednak przekonać się nie udało, podobnie jak śląskiej kurator oświaty, Urszuli Bauer. Kuratorium negatywnie zaopiniowało likwidację szkoły, argumentując m.in., że pogorszy ona warunki realizacji obowiązku szkolnego, a konieczność dojazdu dzieci z Rębielic Szlacheckich i Szyszkowa do Lipia pochłonie zbyt dużo przysługującego im czasu wolnego.

Gmina nie dała jednak za wygraną i wniosła zażalenie do ministra. Ale ten podtrzymał opinię kuratora, dodając, że baza lokalowo-dydaktyczna rębielickiej placówki jest wystarczająca dla ośmioklasowej podstawówki oraz że brak pieniędzy na remont, a także wysokość wydatków na oświatę to nie powody, by szkołę likwidować.

Lipskim samorządowcom pozostała skarga do sądu administracyjnego. Postanowili z tego prawa skorzystać. Orzeczenie okazało się dla Lipia korzystne.

WSA: nie ustalono stanu faktycznego

„Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił postanowienie ministra i postanowienie kuratora. Chciałabym podkreślić: sąd uchylił to, co napisał minister, i to, co napisał śląski kurator” – stwierdziła podczas listopadowej sesji Rady Gminy Lipie wójt Bożena Wieloch. – „Do rodziców uczniów szkoły w Rębielicach Szlacheckich wysłane zostały zawiadomienia o zamiarze likwidacji placówki. Wyrażam wielką nadzieję, że kurator oświaty zastosuje się do wyroku sądu administracyjnego w Warszawie”.

Wnosząc skargę do WSA, gmina podkreśliła, że organa opiniujące zamiar likwidacji nie przeprowadziły odpowiedniego postępowania dowodowego i nie odniosły się do obiektywnych argumentów przedstawionych przez samorząd.

Czytaj Samorządy chcą likwidować szkoły, ale chcieć nie znaczy móc.

Zdaniem sądu kurator i minister naruszyli przepisy procedury administracyjnej, ponieważ nie ustalili stanu faktycznego i nie dokonali analizy wszystkich niezbędnych dla sprawy okoliczności.

Z kolei argumenty wspomnianych organów okazały się dla WSA niewystarczające - m.in. z uwagi na to, że nie uwzględniono w nich tego, w jakim stanie jest budynek szkoły. Postanowienia kuratora i ministra zostały zatem uchylone, a sprawa likwidacji - przekazana do ponownego rozpatrzenia.

- Nie wpłynęła skarga kasacyjna. Wyrok jest zatem prawomocny. Okazał się mocno niekorzystny dla tych instytucji. Sąd wskazał, że decyzje były podjęte niezgodnie z prawem. Kuratorium i ministerstwo powinny się skupić przede wszystkim na tym, że gmina zagwarantuje uczniom z Rębielic należyte warunki, a przecież w Lipiu miałyby je nieporównywalnie lepsze - powiedziała nam wójt Bożena Wieloch.

W urzędzie gminy spodziewają się drugiej opinii już za kilka dni.

- Jeśli będzie negatywna, jesteśmy gotowi znów się odwołać do ministra edukacji, a jeśli zajdzie taka potrzeba - to ponownie do sądu - dodała wójt. 

Zapytaliśmy o decyzję w katowickim kuratorium, ale na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Wójt Bożena Wieloch zapowiada, że jeśli zajdzie taka potrzeba, gmina będzie się ponownie odwoływać (Fot. Gmina Lipie Facebook)
Wójt Bożena Wieloch zapowiada, że jeśli zajdzie taka potrzeba, gmina będzie się ponownie odwoływać (Fot. Gmina Lipie Facebook)

Pozytywna opinia znów niezbędna. Zdaniem JST to źle

Konieczność pozytywnej opinii kuratora oświaty w sprawie likwidacji szkoły przywrócił rząd Prawa i Sprawiedliwości. Decyzja spotkała się z krytyką ze strony wielu samorządowców, argumentujących, że odbiera im się w ten sposób możliwości kształtowania sieci szkolnej.

Rok temu w rozmowie z Portalem Samorządowym burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz komentował, że kuratoria oświaty w Polsce za rządów PiS nie wyrażają zgody na likwidację żadnej szkoły. Stwierdził, że były nawet „takie absurdalne przypadki, że w szkole był jeden czy dwóch uczniów, a kurator nie zgodził się na jej zamknięcie”.

- Niezależnie, jaka ta opinia będzie, to my te szkoły zlikwidujemy - jeżeli tylko rada wyrazi na to zgodę. i jeszcze sam napiszę do prokuratora generalnego, by zajął się tą sprawą i stwierdził, czy popełniłem przestępstwo, czy nie, A jeśli tak, to jakie? Nie może być tak, że ustawodawca nakłada na nas obowiązki, zabrania nam reagowania w sytuacjach trudnych i kryzysowych, a potem będzie nas karał. W tej chwili chce się doprowadzić do tego, że samorząd będzie administrującym, a nie zarządzającym, a na to nie możemy sobie pozwolić - zaznaczył Bartosz Romowicz.

Zbyt wysokie koszty oświaty to za mało?

Podczas XIX Kongresu Gmin Wiejskich we wrześniu 2019 r. Związek Gmin Wiejskich przyjął stanowisko w sprawie oświaty, w którym postulował m.in. o zmianę wspomnianego przepisu.

W styczniu 2020 r. do postulatów ZGW odniosło się Ministerstwo Edukacji Narodowej, a konkretnie wiceminister Maciej Kopeć, który stwierdził, że JST dysponują wieloma narzędziami upoważniającymi do samodzielnego decydowania o rozwoju i działaniu szkół (ustalanie planu sieci, granic obwodów itp.).

Likwidacja szkoły wiąże się ze zmianą planu sieci szkół. Kuratorzy oświaty, przygotowując opinie w sprawie planowanej likwidacji szkoły, oceniają zatem wpływ likwidacji szkoły na istniejącą sieć szkół. Zadaniem kuratora oświaty nie jest ani tworzenie sieci szkół, ani określanie granic obwodów publicznych szkół podstawowych – przypomniał Maciej Kopeć.

Zwrócił wówczas uwagę, że ograniczenie kompetencji kuratora oświaty w 2009 r. - m.in. poprzez zniesienie konieczności uzyskania pozytywnej opinii z jego strony w przypadku zamiaru likwidacji szkoty - negatywnie wpłynęło na pracę systemu oświaty.

Według resortu edukacji spora część JST likwidowała szkoły głównie w celu zmniejszenia wydatków na realizację zadań oświatowych. Na potwierdzenie wiceminister przytoczył wyniki kontroli NIK z 2014 roku.

- Samorządy kierowały się zatem głównie ekonomią, podczas gdy w przypadku edukacji miarą sukcesu nie jest sukces ekonomiczny, a odroczony efekt w postaci społeczeństwa coraz lepiej przygotowanego do życia we współczesnym, szybko zmieniającym się świecie – stwierdził Maciej Kopeć.

„Negatywne opinie tylko w uzasadnionych przypadkach”

MEN oceniło, że obecne przepisy nie blokują działań samorządów. W odpowiedzi na wnioski ZGW przytoczyło dane, z których wynikało, że w stosunku do 87,3 proc. uchwał podjętych w okresie od 1 września 2018 r. do 31 sierpnia 2019 r., które dotyczyły zamiaru likwidacji lub przekształcenia szkół, przedszkoli i placówek, kuratorzy wydali pozytywne opinie.

Maciej Kopeć podkreślił że JST mogą się odwoływać do MEN lub wojewódzkiego sądu administracyjnego, a negatywne opinie są wydawane tylko w uzasadnionych przypadkach.

"Wojewódzki Sąd Administracyjny, na przestrzeni lat 2016-2019, czyli od momentu przywrócenia konieczności posiadania pozytywnej opinii kuratora oświaty, nie podzielił opinii Ministra Edukacji Narodowej jedynie w 6 przypadkach - na 58 skarg wniesionych do tego Sądu" – podało ministerstwo.

TAGI
KOMENTARZE4

  • Stan 2021-01-03 20:35:45
    Do Janusz: Przecież szkoły są finansowane przez państwo z tzw. subwencji oświatowej. Problem jest taki, że gmina subwencję dostanie jednakową jak jest jedna szkoła w gminie czy dziesięć. Gmina jako pośrednik w finansowaniu chce jak najwięcej na tym zarobić.
  • Kaszjar 2020-12-11 11:03:29
    Przecież O TO Chodzi!!! Polacy mają być TYLKO "BYDŁEM WYBORCZYM", w dodatku NIEWYKSZTAŁCONYM i zdolnym DO prostych POSŁUG na rzecz BIZANCJUM EUROPEJSKIEGO. A zrabowane w II Wojnie światowej skrwawione SREBRNIKI zawsze były i będą ZANĘTĄ dla NIEWOLNIKA z PROWISLANSKKEGO KRAJU. Polacy pilni...e potrzebują POLSKIEJ WŁADZY z Korzeni cywilizacji ŁACIŃSKIEJ- CHRISTIANITAS, lecz nie SATANAS!!!  rozwiń
  • Księgowa 2020-12-10 16:14:01
    Do Janusz: dla nauczycieli krzywda, w klasie 5 uczniów pensja jakby było 30 do tego dodatek wiejski. Mają o co walczyć.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!