Godziny dyspozycyjności dla nauczycieli? Pomieszczeń i pieniędzy brak

Godziny dyspozycyjności dla nauczycieli? Pomieszczeń i pieniędzy brak
Jeśli proponowane przez MEiN zmiany w sposobie świadczenia pracy nauczycieli wejdą w życie, to samorządy muszą zorganizować im stanowiska pracy. A na to brakuje pieniędzy (fot. pixabay).
Forsowane przez Ministerstwo Edukacji i Nauki zmiany w statusie zawodowym nauczycieli - polegające m.in. na zwiększeniu pensum i wdrożeniu tzw. godzin dyspozycyjności, czyli obowiązkowej (obok prowadzenia zajęć z dziećmi) pracy nauczyciela w szkole -  budzi nie tylko sprzeciw związkowców, ale i niepokój samorządów, które będą miały poważny problem w zapewnieniu miejsc pracy nauczycielom, ale i ich wyposażeniu. Bo jedno wymaga miejsca w szkole, a drugie - pieniędzy, których ostatnio wszystkim brakuje.
  • Propozycja ministra Czarnka, by organizować miejsca pracy nauczycieli w szkołach z pieniędzy z Polskiego Ładu zaskoczyła samorządowców.
  • - Toż to oferta jak Niderlandy Zagłoby! Polski Ład zabiera po cichu samorządom trzy złote z lokalnych podatków, a oddaje w rytmie fanfar złotówkę na inwestycje – twierdzi prezydent Opola.
  • Samorządy chętnie skorzystają z dodatkowych środków na inwestycje w oświacie, ale niekoniecznie w celu budowy pomieszczeń.  

- Jeśli w jakiejś szkole nie ma warunków pracy dla nauczycieli, to jest Polski Ład i ogromne środki, po które mogą i sięgają samorządowcy z różnych części Polski. I ogromne miliardy złotych z Polskiego Ładu również na inwestycje oświatowe są przeznaczane. Więc te warunki pracy nauczycieli można z tych środków rządowych poprawiać. Tylko trzeba sięgać po te środki I wielu samorządowców już to robi – mówił w październiku minister Przemysław Czarnek podczas konferencji podsumowującej - drugą w tym roku szkolnym - turę rozmów trójstronnego zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty.

Podkreślił jednocześnie, że między resortem a samorządem jest co do tego pełne zrozumienie, a przykłady samorządów, które tak robią, można sypać jak z rękawa... 

Bez zrozumienia

- Nie wyobrażamy sobie, aby szkoły miały teraz budować pomieszczenia, żeby nauczyciele mogli w nich pracować. I tak będą musieli popracować w domu – mówił Jerzy Ewertowski z oświatowej Solidarności tuż po tej rundzie rozmów, jeszcze w imieniu wszystkich związkowców.

Takiego rozwiązania nie widzą również przedstawiciele gmin, zwłaszcza w obecnej sytuacji demograficznej i spodziewanej znaczącej obniżki dochodów.

- Najbardziej krytycznie podchodzimy do pomysłu wprowadzenia 8 godzin dostępności w szkole. Naszym zdaniem to jest nie do zrobienia. Bo - najkrócej mówiąc - nie mamy ani miejsca, ani środków na to, żeby kupić wyposażenie dla nauczycieli i uruchomić stanowiska pracy – oceniał Marek Wójcik, przedstawiciel Związku Miast Polskich.

Według Arkadiusza Wiśniewskiego, prezydenta Opola, propozycja ministra Czarnka jest niedorzeczna.

- Toż to oferta jak Niderlandy Zagłoby! Polski Ład zabiera po cichu samorządom trzy złote z lokalnych podatków, a oddaje w rytmie fanfar złotówkę na inwestycje, które i tak są wybierane w Warszawie. Ta propozycja pana ministra potwierdza, że nie ma żadnej sensowej i spójnej wizji finansowania oświaty. Tylko łatanie dziur tym, co się nawinie pod rękę... Tym razem nawinął się Polski Ład – mówi prezydent Opola.  

Dodaje, że samorządy jeszcze się otrzepują z ogromnych wydatków wynikających z reformy oświaty minister Zalewskiej, w której kosztach rząd tak naprawdę nie partycypował.   

- Nawet zmian tabliczek informacyjnych nikt nam nie zrefundował. Teraz będziemy musieli przeprowadzać kolejne zmiany w szkołach i oczywiście nikt nie mówi, z czego to sfinansować – wyjaśnia.

Krzysztofowi Kosińskiemu, prezydentowi Ciechanowa pomysł ministra również wydaje się nieco przesadzony.

- To koncepcja, która ma charakter absurdalny, ze względu chociażby na demografię. Dzieci w szkołach jest coraz mniej. Poza tym Polski Ład przy kwotach, które są obecnie do dyspozycji, nie jest w stanie zapewnić wystarczających finansów na rozbudowę wszystkich szkół w Polsce. Wydaje mi się, że ta koncepcja nie była przemyślana, jest nieracjonalna i nie ma podstaw ekonomicznych – ocenia samorządowiec.

Krzysztof Kosiński przyznaje jednocześnie, że jeśli wejdą przepisy dotyczące obowiązkowej pracy nauczycieli w szkole w ramach tzw. godzin dyspozycyjności, to miasto będzie miało problemy z pomieszczeniami.

Problemy będą też wynikały z konieczności zapewnienia nauczycielom stanowisk pracy i ich wyposażenia przede wszystkim w sprzęt komputerowy i dostępu do mediów, a co za tym idzie - pokrycia kosztów związanych z większym zużyciem prądu, wody itd. Szacuje, że w skali roku te wydatki mogą iść w setki tysięcy złotych.

Bez pieniędzy się nie da

Zdaniem skarbnika Łodzi Krzysztofa Mączkowskiego Polski Ład tak naprawdę mocno uderzył samorządy po kieszeni i teraz problemem nie są inwestycje, ale bieżące utrzymanie szkół...

- Rząd wskazuje na 8 mld zł, które mają nam wszystko załatwić, ale tak naprawdę ta kwota nie wystarczy na nic, nie zrekompensuje tego, co nam zabrano. Pieniądze, które mają wpłynąć na nasze konta jeszcze w grudniu, w wielu samorządach posłużą do łatania dziur w tym roku, również edukacyjnych, więc o czym my mówimy? – pyta skarbnik Łodzi.

Jego zdaniem drugi nabór wniosków do pilotażu z Polskiego Ładu też niczego nie załatwi, bo jest wśród nich wiele wniosków inwestycyjnych, które nie mają nic wspólnego z oświatą.

- Znowu mamy składać po trzy wnioski i będziemy się mocno zastawiać, na jakie projekty je złożyć – wyjaśnia.   

Na marginesie: warto wspomnieć, że w pierwszej pilotażowej transzy Polskiego Ładu wśród 4040 zaakceptowanych wniosków na łączną kwotę 23,8 mld zł w sprawie budowy lub modernizacji szkół przyjęto 530 wniosków, 94 - w kwestii przedszkoli i 40 - żłobków, na łączną kwotę 1,1 mld zł. Trudno jednak przypuszczać, by w tych wnioskach chodziło o godziny dostępności, ponieważ te jeszcze nie obowiązują.  

Krzysztof Mączkowski podkreśla, że jeśli zmienią się przepisy, to miejsca pracy trzeba będzie przygotować, bo każdy pracownik musi je mieć. Bez tych wydatków pieniędzy i tak będzie brakowało.  

- Mamy już zaplanowany budżet na przyszły rok. W 2021 r. odstaliśmy z subwencji oświatowej 742 mln zł, a teraz mamy mieć 763 mln zł, czyli o 21 mln zł więcej. Tyle że wydatków będziemy mieli o 100 mln zł więcej, więc trochę nam zabraknie. A przecież budżet nie zawiera zakupów mających na celu organizację stanowisk pracy dla nauczycieli – argumentuje Krzysztof Mączkowski.

Konieczne modernizacje

Nieco inaczej widzi ten problem Sylwia Bielawska, wiceprezydent Wałbrzycha.  

- Jeżeli będzie taki program, to na pewno o środki wystąpimy. Bo jako gmina nie przepuszczamy żadnej okazji na pozyskanie zewnętrznych źródeł finansowania działalności lub doskonalenia pewnych form działalności placówek oświatowych – mówi.

Podkreśla jednak, że miasto nie będzie miało problemu ze znalezieniem pomieszczeń do pracy dla nauczycieli, ale kłopot z przestarzałą infrastrukturą szkolną; stąd myśli gównie o modernizacji i poprawianiu funkcjonalności istniejących budynków.

- Dlatego podjęliśmy np. decyzję o budowie od nowa największej w Wałbrzychu szkoły podstawowej, którą początkowo chcieliśmy tylko termomodernizować. Okazało się bowiem, że będzie to droższe niż postawienie szkoły... – wyjaśnia przedstawicielka władz Wałbrzycha.

Gruntownemu remontowi ma być również poddany budynek poradni psychologiczno-pedagogicznej (zostanie przeprowadzona do nowego obiektu). Wiceprezydent Bielawska obawia się jednak, że nawet jeśli program wsparcia, o którym mówi minister Czarnek, zostanie ogłoszony, to nie zostanie do końca zrealizowany. Nie wie też, czy środki jej miasto – nawet jeśli złoży wniosek – otrzyma, bo w pierwszym pilotażu Polskiego Ładu na trzy złożone wnioski, tylko najmniejszy został zakwalifikowany...

Podkreśla jednak, że jeżeli proponowane przepisy wejdą w życie, to pieniądze na wyposażenie stanowisk pracy dla nauczycieli też się znajdą.

- Oczywiście, będzie to kolejny problem, z którym będziemy musieli się zmierzyć, ale jesteśmy już przyzwyczajeni, że stawiane są przed nami tylko wyzwania, za którymi nie idą pieniądze – wyjaśnia.

TAGI
KOMENTARZE196

  • ? 2021-12-29 14:44:59
    Do Ha,ha, jaką, jaką (...)
  • Haha 2021-12-28 17:24:42
    Tę kasę, tę kasę (...)
  • Doradca metodyczny 2021-12-23 23:23:36
    Do z Częstochowy: kiedy trole chore na KONFLIKTOWOŚĆ SPOŁECZNĄ mówią o pokoju i swietowaniu, bądźmy ostrożni bo coś knują. Są tacy sami jak konfederaci.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!