Kontrole w niepublicznych przedszkolach przybierają formę represji?

Kontrole w niepublicznych przedszkolach przybierają formę represji?
Placówki niepubliczne są kontrolowane nieregularnie (fot. Pixabay)
Aż 92 proc. niepublicznych przedszkoli przeszło kontrolę pobrania lub wydatkowania dotacji oświatowych. Ponad 54 proc. z przebadanych jednostek miało poczucie, że kontrola nie jest uzasadniona realnymi podstawami.
  • Zbyt częste kontrole niepublicznych placówek przedszkolnych, mogą zaburzać ich funkcjonowanie - oceniają specjaliści spółki Auxilia.
  • Firma opublikowała właśnie raport z "Badania doświadczeń kontroli pobierania i wydatkowania dotacji przez niepubliczne przedszkola". Każde przedszkole, które wzięło udział w badaniu, było kontrolowane chociaż raz.
  • Z ankiet wynika, że często samorządy traktują takie kontrole jako formę represji wobec niepublicznych podmiotów. Mają ku temu powód?

Przedszkola publiczne stanowią część systemu oświaty, który otrzymuje publiczne dotacje na swoją działalność. Same gminy - jako organy finansujące - mają prawo przeprowadzać kontrolę takiej dotacji. Specjaliści z Auxilii postanowili jednak zbadać sytuację związaną z kontrolami w niepublicznych placówkach.

- Jak wynika z naszego doświadczenia, obecny sposób uregulowania kontroli powoduje bardzo negatywną ich ocenę ze strony organów prowadzących przedszkola. – mówi Kamila Barszczewska, prezes Auxilia, spółki specjalizującej w udzielaniu pomocy prawnej niepublicznym jednostkom oświatowym – Zbyt częste kontrole gmin w placówkach ujemnie wpływają na ich funkcjonowanie. Czy zatem wyjściem z sytuacji jest brak kontroli? Absolutnie nie! Chodzi o taką ustawową regulację metody i liczby przeprowadzanych kontroli wydatkowania dotacji, żeby przyniosło to korzyść zarówno przedszkolom, jak i gminom. Jestem przekonana, że takie rozwiązanie jest możliwe - dodaje.

Czytaj także: Szkoły niepubliczne na razie bez strat, ale i bez wzrostów

Jak wynika z opublikowanych badań, w znaczącej większości, bo w 92,3 proc. placówek kontrola została przeprowadzona przynajmniej raz. Aż 47,7 proc. badanych, czyli prawie połowa jednostek miała więcej niż 6 kontroli. Istnieją także takie placówki (0,7 proc.), które podają, że miały 51 i więcej kontroli.

- Kontrolowany jest prawie każdy i zwykle więcej niż raz. Tak duża i częsta liczba kontroli zaburza normalne funkcjonowanie placówki. Organ prowadzący – zamiast skupić się na prowadzeniu jednostki, koncentruje swoją uwagę na przejściu kontroli – często po raz kolejny - oceniają eksperci Auxilii.

Źródło: Auxilia S.A.
Źródło: Auxilia S.A.

Skutki finansowe kontroli

W 19 proc. przebadanych placówkach zakwestionowano przyznane środki. Średnio zakwestionowana kwota wyniosła ponad 14 tys. zł. Największe zakwestionowane kwoty wyniosły w sumie 50 i 100 tys. zł.

- Jak widać, przeprowadzane kontrole mają realny wpływ na sytuację finansową placówek. Szczególnie nieregularnie prowadzone kontrole mogą mieć poważne skutki finansowe. Brak informacji zwrotnej z kontroli w dłuższym okresie może doprowadzić do powstania w placówkach znacznych zaległości - komentują autorzy raportu.

Kontrole są represyjne?

Pośród przedszkoli, które przeszły kontrole (277 badanych placówek, czyli 92,3 proc.) prawie połowa (48 proc.) zapytanych osób przyznaje, że miało poczucie, iż kontrola stanowi reakcję na działania w obronie praw lub interesów danej jednostki niepublicznej.

Wynikające z badania przekonanie o "represyjnym” charakterze kontroli może wypływać z faktu, że kontrole nie odbywają się cyklicznie (np. raz do roku), a są podejmowane doraźnie, co w prosty sposób niekiedy można powiązać z faktem np. skierowania roszczeń wobec JST. Ustalenie poprzez przepisy w ustawie okresowości kontroli zapewni bezpieczeństwo finansowe obu stronom i pewność, że przyznawane dotacje wydawane zostają prawidłowo.

Pełny raport Auxilia S.A. w dziale Multimedia

Podopieczni tylko na papierze?

Skąd kontrole? Samorządy często mają - łagodnie mówiąc - złe doświadczenia z przedszkolami niepublicznymi. Sprawa nabrała rozpędu na przełomie 2019 i 2020 r. Wtedy to zakończył się sądowy spór Radzynia Podlaskiego z trzema takimi placówkami. Sąd zdecydował, że miasto musi oddać przedszkolom 650 tys. zł.

Już na początku 2020 r. Związek Miast Polskich informował, że sporów sądowych pomiędzy samorządami a prywatnymi przedszkolami może być nawet ponad 350. O co chodzi? Zdaniem wielu samorządów, niepubliczne placówki domagają się dotacji za podopiecznych, którzy w rzeczywistości wcale się tam nie pojawiali.

- Miasta są zobowiązane do oszczędnego gospodarowania pieniędzmi podatników i starają się wydawać je tam, gdzie jakieś zadania są rzeczywiście realizowane, a wydatki ponoszone. Tak jest w przedszkolach publicznych. Tymczasem przedszkola prywatne domagają się dotacji na dzieci, które nigdy w nich nie były i na rzekome wydatki, których nigdy nie poniosły - alarmował wtedy ZMP.

DO POBRANIA
Raport Auxilia S.A.
138.75 KB format pliku: DOCX
TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!