Matura idzie zgodnie z planem?

Matura idzie zgodnie z planem?
Alarm bombowy w czasie egzaminu to groźba zdawania go w terminie dodatkowym, a dla dowcipnisia nawet 8 lat więzienia (fot. Shutterstock).
Pierwszy tydzień matur za nami. Uczniowie zmierzyli się w tym czasie z egzaminami obowiązkowymi z języka polskiego, matematyki i języka obcego. W tym roku nie obyło się bez emocji z przeciekami tematów czy alarmami bombowymi. Jak przebiegły te pierwsze dni matur 2021, sprawdzamy w województwie śląskim, gdzie do egzaminu dojrzałości przystąpiła liczna rzesza uczniów.
  • W pierwszym tygodniu egzaminów maturalnych nie doszło do nieprawidłowości.   
  • Liczba maturzystów, którzy nie mogli przystąpić do egzaminów w pierwszym tygodniu trwania matury nie odbiega od tej z roku poprzedniego.
  • Alarmy bombowe w wielu szkołach utrudniły przebieg egzaminów, ale w żadnej nie doszło do jego odwołania.

- Jaki był stopień trudności egzaminów masowych, a więc egzaminów z języka polskiego, matematyki i języka obcego? Nie pokuszę się o taka ocenę, bo każdy widzi go inaczej. Dopiero wyniki pokażą, jak ten egzamin był trudny dla młodzieży – mówi Robert Wanic, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie.  

Poznamy je 5 lipca, kiedy zostaną ogłoszone wyniki całej matury. Obecnie możemy pokusić się jedynie o podanie wstępnych danych dotyczących przebiegu samego egzaminu. A te pokazują, że w województwie śląskim egzaminy maturalne obowiązkowe, a więc skupiające wszystkich maturzystów, odbyły się bez problemu.

- Mogę z całą pewnością powiedzieć, ponieważ zdający mają dwa dni na zgłoszenie ewentualnych nieprawidłowości podczas przebiegu egzaminu i właśnie ten czas minął, że w przypadku masowych egzaminów problemów w województwie śląskim nie mieliśmy. Natomiast pojedyncze uwagi o nieprawidłowościach się zdarzyły, tak jak przy każdym egzaminie – mówi Robert Wanic.

Dodatkowy termin

Do OKE spływają już też wnioski o zgodę na przystąpienie do egzaminu w terminie dodatkowym od maturzystów, którzy z powodu izolacji lub kwarantanny nie przystąpili do egzaminu.

- Na razie liczba tych wniosków nieznacznie przekroczyła 100, ale tylko część wynika z pobytu maturzysty na kwarantannie. Są wśród nich wnioski wynikające z sytuacji losowych, takich jak nagłe problemy zdrowotne, a więc złamanie ręki czy pobyt w szpitalu, lub śmierć rodzica, bo to są sytuacje, kiedy zdający może wystąpić o możliwość zdawania tych egzaminów w terminie dodatkowym – wyjaśnia dyrektor OKE.

Dodaje, że na podstawie wniosków, które już do okręgowej komisji wpłynęły można stwierdzić, że tych wniosków z powodu izolacji maturzysty lub konieczności pobytu na kwarantannie jest w tym roku mniej niż przed rokiem, co może wynikać z tego, że część młodzieży i ich rodzin już przechowała koronawirusa, a ponadto ta liczba nie jest jeszcze kompletna.

Warto dodać, że dla egzaminów, na których się tu skupiamy, te terminy to odpowiednio – 1,2 i 7 czerwca.    

Podsumowując pierwszy tydzień egzaminów można powiedzieć, że masowe egzaminy przebiegły normalnie, a frekwencja nie odbiegała od spodziewanej.

Alarmy nie ustały

Jedyną przeszkodą, która rzuca cień na przebieg egzaminów maturalnych na Śląsku są alarmy bombowe.

Według dyrektora Wanica dotyczyły one zwłaszcza pierwszego dnia egzaminu oraz w dniu zdawania egzaminów z języków obcych. Żaden z nich nie spowodował odwołania egzaminu, ale utrudnił pracę dyrektorom szkół, policji a nawet straży pożarnej, powodując dodatkowy stres u zdających.

- W dniu egzaminu z języka polskiego tych alarmów było ponad 90, a w przypadku języka angielskiego prawie 150. Często dotyczyły one tych samych szkół i niektóre z nich otrzymały po 4 maile z informacjami o podłożonych ładunkach wybuchowych, ale – na szczęście - za każdym okazywały się one nieprawdziwe, a większość przychodziła przed egzaminami. Szkoły musiały jednak postępować zgodnie z procedurą, czyli powiadamiać policję w celu ponownego przejrzenia budynku pod względem bezpieczeństwa. Tam, gdzie policja podejmowała decyzję o konieczności sprawdzenia budynku w trakcie egzaminu, był on wstrzymywany – mówi Robert Wanic.

Zobacz też: Szkoły szykują się na ataki bombowe. Chaos też jest groźny

Znamienne jest to, że w przypadku egzaminu z matematyki maile z pogróżkami praktycznie się nie pojawiły.

- Były to pojedyncze alarmy. Uważam, że ktoś, kto dokonał tych alarmów w pierwszym dniu, chciał sparaliżować szkołę, natomiast informując o podłożonym ładunku w trakcie egzaminu z języka obcego, gdzie odtwarzana jest płyta z nagraniem tekstu, chodziło o przerwanie takiego egzaminu i ewakuację zdających. To zawsze wiąże się z większymi problemami i może skutkować odwołaniem egzaminu.  Tego jednak nie udało się tego zrobić - dodaje.

Liczna rzesza zdających

Na terenie województwa śląskiego egzaminy maturalne odbywają się w 353 liceach ogólnokształcących oraz 208 technikach. 51 z nich zgłosiło zdających do egzaminu ustnego. Zamiar przystąpienia do matury zgłosiło 29518 tegorocznych absolwentów, w tym 17544 licealistów i 11974 absolwentów techników, oraz 10601 absolwentów z lat ubiegłych. Daje to w sumie ponad 40119 absolwentów.

Poniedziałek 10 maja był kolejnym dniem zmagań maturzystów z egzaminami, które od piątku nie mają już charakteru masowego. Były to rozszerzone egzaminy z języka polskiego, kaszubskiego i łemkowskiego. Przy czym chęć zdawania polskiego na poziomie rozszerzonym zadeklarowało 57,8 tys. maturzystów, czyli 21,3 proc. zdających, natomiast języki kaszubski i łemkowski wybierało kilkunastu abiturientów. Z czego na terenie województwa śląskiego rozszerzony polski wybrało 6321 osób, a kaszubski 1.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!