Nauczyciele przed dylematem - tylko jeśli więcej popracują w szkole, zarobią lepiej

Nauczyciele przed dylematem - tylko jeśli więcej popracują w szkole, zarobią lepiej
Projektowane zmiany zakładają, że nauczyciel ma przebywać w szkole co najmniej 30 godzin tygodniowo. Wzrośnie więc nie tylko pensum nauczycielskie, ale i tzw. godziny dostępności (fot. Shutterstock).
Znamy szczegóły propozycji MEiN dotyczącej zmian w pragmatyce zawodowej nauczycieli. System wynagradzania się zmieni, ale pensje nauczycieli będą uzależnione od budżetu, a nie średniej krajowej. Podwyżka wynagrodzeń nauczycielskich ma być okupiona wzrostem liczby godzin bezpośredniej pracy z dziećmi (pensum) o 4 godz. tygodniowo oraz co najmniej 8 godzin dyspozycji nauczyciela w szkole. Nieprzyjęcie nowych warunków przez nauczyciela skazuje go na dotychczasową płacę, brak możliwości wzięcia godzin ponadwymiarowych oraz realną perspektywę rozwiązania stosunku pracy.

Ministerstwo Edukacji i Nauki przesłało do stron samorządowej i związkowej propozycje zmian w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli w celu zaopiniowania. Znamy ich treść. Zgodnie z informacjami, które już podawaliśmy na podstawie przebiegu posiedzenia trójstronnego zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty, dokument zawiera propozycje uregulowań w zakresie systemu wynagradzania nauczycieli i czasu pracy, zmian w systemie awansu zawodowego oraz oceny pracy nauczycieli. Założenia odnoszą się również do kwestii finansowania tych zmian, a więc spodziewanych kosztów dla budżetu państwa i budżetów samorządowych. W tej puli zmian największe kontrowersje budzi oczywiście kwestia samych podwyżek wynagrodzeń, która tuż po posiedzeniu zespołu trójstronnego została uznana przez przedstawicieli związków zawodowych reprezentujących środowisko nauczycieli za „dziwaczną propozycję”, nie obeszło się przy tym bez autentycznego zdziwienia.

Zobacz też: Pensje nauczycieli. Będą podwyżki, ale i większe pensum. Związkowcy niezadowoleni

Nasze zaskoczenie jest ogromne, ponieważ w tych medialnych i nieformalnych wystąpieniach ministra Przemysława Czarnka, łącznie z wystąpieniem na naszej Radzie Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, pan minister mówił co innego. Nie dostaliśmy niczego na papierze, ale wyglądało na to, że jakiś dialog będzie, że będą negocjacje i trzeba będzie w pewnych sprawach pójść na kompromis. Jednak to, co dostaliśmy, to znany już nam materiał z negocjacji sprzed dwóch lat. Już wtedy zapytałem minister Annę Zalewską, skąd takie pomysły i usłyszałem odpowiedź, że tego dokumentu na oczy nie widziała. Wygląda na to, że teraz też otrzymaliśmy nie ten dokument, który minister nam obiecał – mówi Ryszard Proksa, przewodniczący KSOiW NSZZ „Solidarność”.

Zobacz też: Proksa: MEiN pokazało brak szacunku. Broniarz: Pan Proksa rozczarowany?

Co obiecał minister?

Na wspomnianym posiedzeniu rady minister Czarnek zapowiedział, że płace nauczycieli znacząco wzrosną i będą uzależnione od średniej płacy w gospodarce krajowej. Co więcej – że jego docelowym rozwiązaniem jest przejęcie zatrudnienia nauczycieli przez kuratorów oświaty, a więc wypłata wynagrodzeń bezpośrednio z budżetu państwa. Tę wypowiedź wielokrotnie później powtórzył w mediach. To spowodowało, że nawet związkowcy z ZNP zjawili się na posiedzeniu zespołu, chociaż jeszcze w czerwcu się zarzekali, iż nie będą uczestniczyli w jego pracach, jeśli warunek powiązania pensji nauczycieli ze średnią krajową nie zostanie spełniony.

Na spotkaniu usłyszeli jednak od kierownictwa MEiN coś zgoła odmiennego, co teraz w formie (dokumentu do dyskusji) wpłynęło do uczestników rozmów jako podstawa do wypracowania wspólnego stanowiska. Co konkretnie?

Propozycje MEiN

MEiN – faktycznie – zaproponowało podwyżki dla nauczycieli i zmianę systemu wynagrodzeń nauczycielskich, uzależniając je nie od średniej krajowej, jak tego chcieli związkowcy i przedstawiciele strony samorządowej, ale od kwoty bazowej ogłaszanej corocznie w ustawie budżetowej, czyli tak jak było dotychczas.

Na tym jednak nie koniec – kwota bazowa ma służyć do wyliczania wynagrodzenia przeciętnego, a nie wynagrodzenia średniego, jak stanowi Karta Nauczyciela, które ma wynosić dla:

  • – nauczyciela nieposiadającego stopnia awansu zawodowego – 140 proc. kwoty bazowej,
  • – nauczyciela mianowanego – 181 proc.,
  • – nauczyciela dyplomowanego – 223 proc.

Wyliczone w ten sposób kwoty miałyby wynieść od 1 września 2022 r. odpowiednio:

  • – 4950 zł dla nauczyciela nieposiadającego stopnia awansu zawodowego oraz dla nauczyciela kontraktowego, który to stopień ma być zlikwidowany,
  • – 6400 zł dla nauczyciela mianowanego,
  • – 7890 zł dla nauczyciela dyplomowanego.

W tym miejscu konieczne jest jednak wyjaśnienie – to stawki wynagrodzenia przeciętnego, czyli odpowiednika dotychczasowego wynagrodzenia średniego nauczycieli, tzn. dość teoretycznego konstruktu, w którym uwzględniane są wszelkie składniki wynagrodzenia nauczycieli, łącznie z dodatkami, nagrodami, nagrodami jubileuszowymi i odprawami, których łącznie nikt nie dostaje. Niemniej już w tym miejscu pojawiają się wątpliwości interpretacyjne, bo czym jest wynagrodzenie przeciętne?    

– To nic innego jak wynagrodzenie średnie, które było, tylko że teraz zostało zakamuflowane i mało kto wie, co to jest. Tak naprawdę nauczyciel straci na tej podwyżce, a nie zarobi. Bo cały problem polega na tym, że w budżecie nie ma pieniędzy na podwyżki –  wyjaśnia Ryszard Proksa.

– Przeciętne wynagrodzenie to wynagrodzenie średnie, ale bez dodatku uzupełniającego. Jest ono powiązane z kwotą bazową, czyli mamy dokładnie to samo rozwiązanie – tłumaczy Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Forum Oświata” i jednocześnie przedstawiciel Forum Związków Zawodowych. – To jest zrobione tylko po to, żeby zlikwidować art. 30 a Karty Nauczyciela, mówiący o konieczności wypłaty dodatku uzupełniającego. To jest spełnienie żądań korporacji samorządowych. My cały czas podtrzymujemy, że zgodzimy się na takie rozwiązanie, ale w momencie, kiedy ustawowo będzie określona wysokość wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli w relacji do przeciętnego wynagrodzenia.

Podwyżka będzie

Bez względu jednak na wszystkie te wątpliwości, nauczyciele mają dostać od 1 września 2022 r. podwyżkę wynagrodzeń, która według wyliczeń MEiN ma wynieść odpowiednio brutto 1412 zł dla stażysty (1023 zł dla kontraktowego, który to stopień ma być zlikwidowany), 1306 zł dla nauczyciela mianowanego oraz 1380 zł w przypadku nauczycieli dyplomowanych, licząc zwyżkę w wynagrodzeniu przeciętnym.

Źródło: MEiN, Propozycje zmian w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli z 21.09.2021 r.
Źródło: MEiN, Propozycje zmian w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli z 21.09.2021 r.

Natomiast patrząc na wynagrodzenie minimalne, będą to kwoty wyższe o odpowiednio – 1061 zł (i 976 zł), 1095 zł oraz 1084 zł w stosunku do obecnych, wynoszących 2949 zł, 3034 zł, 3445 zł oraz 4046 zł.

Źródło: MEiN, Propozycje zmian w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli z 21.09.2021 r.
Źródło: MEiN, Propozycje zmian w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli z 21.09.2021 r.

Dla dociekliwych dodam, że według wyliczeń MEiN obecna stawka godzinowa najdroższego nauczyciela w odniesieniu do 40-godzinnego tygodnia pracy wynosi 24,31 zł brutto. Od września ma ona wynosić 30,83 zł.

Źródło: MEiN, Propozycje zmian w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli z 21.09.2021 r.
Źródło: MEiN, Propozycje zmian w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli z 21.09.2021 r.

 

Coś za coś

Zatem będzie to wzrost istotny, chociaż dokładnie taki, jak postulowali to nauczyciele w czasie strajków w 2019 r. Jednak nie bezpośredni – bo te niewątpliwe podwyżki mają być okupione istotnymi zmianami w pracy nauczycieli. Przede wszystkim wzrostem pensum, a więc czasu spędzanego przez nauczycieli przy tablicy z 18 do 22 godzin tygodniowo oraz wprowadzeniem 8 godzin pracy w szkole, kiedy nauczyciel ma być dostępny dla ucznia i jego rodziców oraz wykonywać różne prace związane z procesem edukacji.

Przy czym dla wuefistów, plastyków i muzyków te godziny dostępności mają być jeszcze wydłużone. O ile, tego w dokumencie nie podano.

Do godzin dostępności mają być wliczane takie czynności, jak  

  • – spotkania z rodzicami i indywidualne rozmowy z nimi,
    – konsultacje z uczniami,
    – wycieczki szkolne,
    – doraźne zajęcia i aktywności, np. przygotowanie akademii, wolontariat,
    organizacja i opieka nad uczniami podczas np. dyskotek, zawodów sportowych, olimpiad, konkursów,
    – udział w radach pedagogicznych.

W sumie nauczyciel w szkole ma być dostępny przez co najmniej 30 godzin tygodniowo. Oczywiście sposób rozliczenia tych godzin budzi liczne pytania i uwagi. Bo na przykład – jak rozliczać dyżury nauczycielskie podczas przerw śródlekcyjnych i gdzie w ogóle umieścić nauczycieli, gdy szkoła jest przeładowana i brakuje wolnych pomieszczeń. Wydaje się jednak, że wszelkie dyskusje na tym etapie są nieco przedwczesne. Bowiem to nie koniec zmian – likwidacji ma ulec dodatek uzupełniający (wypłacany niektórym nauczycielom na koniec roku kalendarzowego), stawka dodatku wiejskiego ma być jednorodna i wynosić 300 zł, odpisy na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych mają być zrównane do ogólnego poziomu. Ograniczeniu ma ulec także wymiar urlopu nauczycieli placówek feryjnych do 50 dni roboczych w roku.

Te ewidentne ubytki w przywilejach wielu nauczycielom mogą się nie podobać, ale nie bulwersują środowiska tak, jak wzrost pensum o 4 godziny.

– Jeszcze w czerwcu ta propozycja dotyczyła 2 godzin do pensum, a teraz są nagle 4. Jeśli pomnożymy wartość godzin dydaktycznych przez liczbę dodatkowych godzin pensum, to wyjdzie, że nauczyciel dostanie tylko tyle więcej, ile sam zapracuje – wylicza Ryszard Proksa.

Szacuje jednocześnie, że to zwiększenie wymiaru etatów nauczycieli może spowodować zwolnienie od 30 do 40 tys. osób.

Sławomir Wittkowicz określa tę liczbę na ok. 40 tys. nauczycieli. Obaj wskazują też na dodatkowe utrudnienia, które na pewno staną się udziałem nauczycieli szkół małych i położonych w małych miejscowościach. Bo dla wielu nauczycieli będzie to oznaczało konieczność łączenia etatów. Osobnym, niezwykle istotnym problemem będzie kwestia zagospodarowania całej rzeszy nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, u których relacja liczby godzin pensum do tygodniowego wymiaru godzin, w których dzieci mogą uczestniczyć w lekcjach, jest taka sama i wynosi 18 godzin.

Okres przejściowy

MEiN zdaje się mieć tego pełną świadomość, ale – póki co – nie wskazuje żadnego rozwiązania. Świadczą o tym również proponowane rozwiązania dotyczące przewidywanego trzyletniego okresu przejściowego. Na ich podstawie nauczyciele będą mogli wybrać nowe warunki zatrudnienia lub pozostać przy obecnych. Tyle że jeśli zostaną przy dotychczasowym wymiarze pensum, nie otrzymają ani złotówki więcej, a ich los będzie policzony. A to zdecydowanie ułatwia sprawę.

„Zmiany pensum będą się wiązały z ruchami kadrowymi, w związku z powyższym proponuje się w 3-letnim okresie przejściowym zastosowanie działań osłonowych dla nauczycieli, dających możliwość elastycznego przechodzenia na nowy system.

Rozwiązania kadrowe będą uwzględniały decyzję nauczyciela o zwiększeniu pensum z jednoczesnym wzrostem wynagrodzenia lub zachowaniu dotychczasowego wymiaru pensum i ustaleniu proporcjonalnego wynagrodzenia zasadniczego. Dotyczy to nauczycieli zatrudnionych dotychczas na podstawie mianowania lub umowy o pracę na czas nieokreślony w pełnym wymiarze zajęć.

Nauczyciel będzie mógł zdecydować o zachowaniu w okresie przejściowym dotychczasowego wymiaru pensum także w przypadku, gdy w szkole będzie możliwość zapewnienia mu zajęć w wymiarze zgodnym z nowym wymiarem pensum.

Nauczyciel, który podejmie taką decyzję, będzie korzystał z ograniczenia zatrudnienia oraz otrzyma wynagrodzenie zasadnicze w wymiarze proporcjonalnym do realizowanych zajęć. Nauczyciel korzystający z ograniczenia zatrudnienia nie będzie mógł mieć przydzielonych godzin ponadwymiarowych.

Jeżeli nie będzie możliwe przydzielenie nauczycielowi zajęć w wymiarze wynikającym z nowego pensum, a nauczyciel nie zdecyduje się na ograniczenie zatrudnienia, to będzie mógł przejść w stan nieczynny.

Odmowa przejścia w stan nieczynny będzie wiązała się z rozwiązaniem stosunku pracy oraz wypłatą odprawy z tego tytułu w wysokości takiej jak obecnie wynika z art. 20 ust. 2 Karty Nauczyciela”.  

Należy też odnotować, że:

  • – nauczycielowi przeniesionemu w stan nieczynny będzie przysługiwało pierwszeństwo w zatrudnieniu w jednostkach systemu oświaty,
  • – ograniczenie zatrudnienia będzie możliwe również do wymiaru niższego niż ½ etatu,
  • – nauczyciel korzystający z ograniczenia zatrudnienia będzie miał pierwszeństwo w sytuacji pojawienia się możliwości zwiększenia pensum. Będzie też mógł korzystać w pełni z dotychczasowych uprawnień, np. prawa do urlopu dla poratowania zdrowia.

MEiN szacuje, że odprawy dla odchodzących nauczycieli pochłoną 1,1 mld zł. Cały koszt proponowanych zmian w ciągu 4 miesięcy 2022 r. zamknie się w kwocie 2,6 mld zł dla budżetu państwa oraz ok. 0,5 mld zł dla samorządu z tytułu wzrostu wynagrodzeń niesubwencjonowanych nauczycieli przedszkoli. Natomiast w 2023 r. odpowiednio w kwocie 6,8 mld i 1,6 mld zł.

Na koniec warto dodać, że równie ciekawe i zaskakujące są rozwiązania dotyczące awansu zawodowego oraz oceny pracy nauczycieli. Ale do tego tematu jeszcze wrócimy.

TAGI
KOMENTARZE65

  • belferbyły 2022-08-11 17:59:14
    Nieprzyjęcie nowych warunków przez nauczyciela skazuje go na dotychczasową płacę, brak możliwości wzięcia godzin ponadwymiarowych oraz realną perspektywę rozwiązania stosunku pracy. .... redaktor - przeczytaj to coś napisał kilka miesięcy temu i odczytaj prawidłowo moje słowa .... nie strasz, nie ...strasz bo się zes...sz !  rozwiń
  • Luiza 2021-10-07 10:07:42
    Do tylko tak dalej : co ma się zmienić po reformie? Szkoły będą pracowały w tych samych godzinach, pomysł logicznie. Edukator, jak zamkną sklepy to też będziecie wrzeszczeć, żeby je otwierać. Nauczyciel jest od nauczania, murarz od murowania, normalna sprawa.
  • Edukator 2021-10-07 08:13:52
    tylko tak dalej, rodzice już docenili rolę nauczycieli i szkoły w czasie online. Wrzeszczeli, aby otwierać szkoły, bo nie wytrzymywali z własnymi dziećmi, dostrzegli, jak długo trzeba im coś wyjaśniać, aby pojęli o czym mowa. Zauważyli ile trzeba mieć cierpliwości do ich genialnych pociech. Niestety... szybko o tym w tym roku szkolnym zapomnieli.  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!