Nauczyciele uciekają na zwolnienia. Wkrótce nie będzie miał kto uczyć

Nauczyciele uciekają na zwolnienia. Wkrótce nie będzie miał kto uczyć
O 37 proc., w porównaniu do roku szkolnego 2018/2019, wzrosła liczba zwolnień lekarskich dla pracowników edukacji (fot. Pixabay)
Liczba wystawianych zwolnień lekarskich dla pracowników edukacji w bieżącym roku szkolnym jest o 37 proc. większa niż w roku szkolnym 2018/19. Na razie trudno oszacować, czy sytuację jest w stanie poprawić częściowe przejście na edukację zdalną. Dyrektorzy szkół mówią wprost, że być może nie da się zrealizować w tym roku całej podstawy programowej.
  • Od początku roku szkolnego zwolnienie lekarskie otrzymało ponad 430 tys. pracowników polskiej edukacji - wynika z danych ZUS.
  • Związkowcy czy dyrektorzy alarmują, że wielu szkołom grozi zawieszenie zajęć z powodu braku obsady nauczycielskiej.
  • Dramatycznego scenariusza nie powstrzyma nawet całkowite przejście na edukację zdalną. Jeśli trendu nie uda się wygasić, to koniec roku kalendarzowego może oznaczać koniec roku szkolnego...

W październiku z całej Polski zaczęły napływać informacje, że w poszczególnych szkołach jest problem z obsadą nauczycielską z powodu zwolnień lekarskich. Część nauczyciel choruje, inni zostają kierowani na kwarantanny z powodów kontaktu z zarażonym. Jeżeli tak dalej pójdzie, nie pomoże nawet wprowadzone 24 października częściowe nauczanie zdalne.

11,5 tys. zwolnień dziennie

Jak wynika z danych, które Zakład Ubezpieczeń Społecznych przygotował dla PortalSamorzadowy.pl, tylko podczas trwającego roku szkolnego (do 23 października) wystawiono 430,5 tys. zaświadczeń lekarskich z tytułu choroby własnej. Liczba ta dotyczy działu "P Edukacja" według Polskiej Klasyfikacji Działalności. Dotyczy zatem osób pracujących w jednostkach publicznych i prywatnych, od przedszkoli po studia wyższe.

Oznacza to, że od 1 września, czyli od początku roku szkolnego, zaświadczenia lekarskie pracownikom tego działu wystawiano średnio 11,5 tys. razy każdego dnia nauki. ZUS jednak zaznaczył, że ostatniego dnia rozpatrywanego okresu liczba wystawionych zaświadczeń lekarskich przekroczyła tę średnią. W piątek 23 października tzw. L4 otrzymało 13,6 tys. pracowników edukacji w Polsce.

Średnia dzienna bieżącego roku szkolnego już jest o około 37 proc. wyższa niż podczas roku szkolnego 2018/2019, czyli ostatniego pełnego okresu nauki przed pandemią. Jak podaje ZUS, od 1 września 2018 r. do 30 czerwca 2019 r. zaświadczenia lekarskie o chorobie wystawiono nieco ponad 1,5 mln razy, co dało średnią 8,5 tys. na każdy dzień nauki.

Pierwszy "covidowy" rok szkolny to już jednak znaczny wzrost dziennych zaświadczeń L4. Przez 10 miesięcy wystawiono takich zaświadczeń 1,29 mln, co dało średnią 9,5 tys. na dzień (skierowanie na kwarantannę jest równoznaczne z orzeczeniem o niezdolności do pracy). Wzięto jednak pod uwagę tylko te dni, podczas których obowiązywała nauka stacjonarna. Przypomnijmy także, że wszystkie polskie szkoły zamknięto 12 marca 2020 r.

Oprac. PortalSamorzadowy.pl na podstawie danych ZUS
Oprac. PortalSamorzadowy.pl na podstawie danych ZUS

Nauczanie zdalne – za późno

Dyrektorzy czy nauczycielskie związki zawodowe nie mają wątpliwości, że problem braków w obsadzie nauczycielskiej będzie narastał. Ich zdaniem, powodem jest m.in. spóźniona reakcja rządu dotycząca wprowadzenia nauki zdalnej, a także brak elastyczności w działaniu dyrektorów placówek oświatowych.

- Przejście w zdalny tryb nauczania mogło zatrzymać falę zwolnień lekarskich w oświacie. Teraz trudno przewidywać, czy trend da się zatrzymać - mówi w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty - wzrost epidemii nastąpił także "dzięki" oświacie. Nauczyciele często obawiali się o swoje zdrowie, słysząc np. o zachorowaniu innego pracownika szkoły, kiedy wciąż nie było decyzji sanepidu, co zrobić. W takich sytuacjach to dyrektor powinien mieć możliwość podjęcia decyzji o przejście na naukę zdalną - dodaje.

Przyznaje także, że do jego uszu dochodziły sygnały o pojedynczych przypadkach, kiedy nauczyciele sam "postarali się" o to, aby lekarz wystawił L4.

- Jednak to problem ogólnopolski, a nie tylko oświatowy i dotyczy każdej branży. Szczególnie w przypadku osób, które cierpią na inne schorzenia - zaznacza Marek Pleśniar.

Jak mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego "Forum-Oświata", duża liczba zwolnień lekarskich wśród nauczycieli nie powinna nikogo dziwić. Ma to - jego zdaniem - związek m.in. ze strukturą wiekową tej grupy zawodowej.

- Jak wynika z ostatnich danych resortu oświaty, nawet 85 proc. nauczycieli to kobiety, a do tego w dużej części to osoby powyżej 50. roku życia i znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka. Nie zapominajmy też o tym, jak obecnie wyglądają wizyty lekarskie. Często odbywają się w formie teleporad. Zatem z jednej strony podczas takiej teleporady część decyzji może być obarczona błędem. Jednak z drugiej strony, trudno kogokolwiek winić, że "dmucha na zimne" w trosce o życie i zdrowie swoje, a także swoich bliskich - zaznacza Sławomir Wittkowicz.

System nie zadziałał

Częściowe zdalne nauczanie zostało wprowadzone 24 października 2020 r. Dotyczy klas IV-VIII szkół podstawowych i wszystkich klas szkół ponadpodstawowych, a także słuchaczy placówek kształcenia ustawicznego oraz centrów kształcenia zawodowego. Wstępnie nauka zdalna miała trwać - jak czytamy w komunikacie Ministerstwa Edukacji Narodowej - do czasu "zahamowania wzrostu zakażeń" koronawirusem.

W środę 28 października wiceminister edukacji Marzena Machałek przedstawiła wstępny plan powrotu do nauki stacjonarnej, który miałby nastąpić 8 listopada. Ale już dobę później szef resortu Przemysław Czarnek powiedział, że nie wyklucza się wprowadzenia nauki zdalnej także dla klas I-III szkół podstawowych.

- Nauczyciele z tych klas, a także z placówek przedszkolnych także się obawiają o swoje zdrowie - mówi Sławomir Wittkowicz. - Szczególnie, że resort nie podjął decyzji m.in. o zapewnieniu placówkom edukacyjnym odpowiednich środków ochrony osobistej czy nie ograniczył także liczebności grup - dodaje.

Zdaniem Marka Pleśniara, nauczanie stacjonarne dla najmłodszych powinno być stosowane tak długo, jak tylko to możliwe. Jego zdaniem nie wszystkie placówki są w jednakowy sposób przygotowane na prowadzenie zajęć w ten sposób. 

- Musimy walczyć o nauczanie stacjonarne, bo w Polsce brakuje systemowych rozwiązań, dotyczących nauki zdalnej. Nie możemy wrócić do sytuacji z wiosny 2020 r., kiedy część uczniów miała do dyspozycji tylko jeden kanał informacyjny, jakim był e-dziennik, a inni mieli dostęp do lepszego oprogramowania - mówi i po raz kolejny zwraca uwagę na konieczność systemowego rozszerzenia elastyczności dyrektorów placówek oświatowych.

- Już teraz pojawiają się przykłady, kiedy dyrektor mając informacje np. o możliwości pojawienia się zakażenia na terenie szkoły, informuje o tym rodziców uczniów. I to oni często podejmują decyzję - w ramach możliwości - o chwilowym zawieszeniu udziału dziecka w zajęciach. Dzieje się tak, bo czasem za długo trzeba czekać na decyzję sanepidu i zdarza się, że zarażeni chodzą do szkoły. Rozwiązania systemowe się nie sprawdziły. Potrzeba oddolnej i rzetelnej samoorganizacji - mówi Marek Pleśniar.

Sławomir Wittkowicz również zwraca uwagę na brak systemowych rozwiązań, które pozwolą funkcjonować systemowi oświaty w czasie pandemii. Jego zdaniem, na ich skuteczne wypracowanie jest coraz mniej czasu.

- Moim zdaniem, mamy czas do końca roku kalendarzowego, jeśli nie uda się zatrzymać tendencji wzrostu liczby zwolnień lekarskich, to istnieje realna zagrożenie, że działalność wielu placówek będzie zawieszona. Trudno teraz szacować, czy będzie to dotyczyło 20 czy 60 proc. szkół. W każdym razie, bez systemowych rozwiązań nawet nauka zdalna nie powstrzyma zawieszania zajęć - mówi Sławomir Wittkowicz.

TAGI
KOMENTARZE8

  • Rodzic 2020-11-02 18:01:55
    Do A O.: możesz doprecyzować co to znaczy nielegalne lekcje?
  • Rebus 2020-11-02 13:46:45
    Panie Ministrze do roboty. skoro się Pan na wszystkim znasz to i zdalne nauczanie możesz poprowadzić. Będziesz miał Pan mniej czasu na politykę.
  • A O. 2020-11-01 21:41:53
    Codziennie mam nielegalne bezpłatne zastepstwa w godzinach swojej pracy. Nie mogę wykonywać swoich obowiązków bo muszę zastępować nieobecnych nauczycieli. Młodzi siedzą w domu a ja 50 plus biegam do klas 1, 2,3.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!