Nauczycielka roku apeluje o wsparcie. "Wiele zależy od nas..."

Nauczycielka roku apeluje o wsparcie. "Wiele zależy od nas..."
Według Zyty Czechowskiej obecnie nauczycielom najbardziej potrzebne jest wsparcie i zrozumienie społeczeństwa. (fot. arch. ZCz)
Według Zyty Czechowskiej, dyrektorki Niepublicznego Ośrodka Kształcenia Nauczycieli w Bogdanowie nauczycielom obecnie najbardziej potrzebne jest zrozumienie, akceptacja i wsparcie. Jej zdaniem społeczeństwo powinno mieć świadomość, jak ważna jest edukacja oraz jaką krzywdę robi się systemowi edukacji uderzając w nauczycieli. Przedstawiciele oświaty muszą sami dostrzegać swoje mocne strony, wspierać się i doceniać.
  • Wszystko zależy od nauczyciela, jak podkreśla Czechowska - od tego, w jaki sposób zaplanuje proces edukacyjno-terapeutyczny. Bo to on jest kreatorem danej lekcji.
  • - Pandemia uświadomiła nauczycielom, na czym powinniśmy się skupić w pracy z uczniami. I nie jest to gonitwa za realizacją podstawy programowej – mówi Zyta Czechowska, nauczycielka roku 2019.  
  • Nauczyciele muszą zrozumieć, że z rodzicami trzeba żyć w symbiozie, bo to oni są głównym źródłem informacji o uczniach i wsparciem w procesie kształcenia i wychowania.

Minął kolejny rok w edukacji – bardzo ciężki, jeśli chodzi o warunki funkcjonowania szkolnictwa wymuszone pandemią i budzący wiele kontrowersji wprowadzane i projektowane zmiany w prawie oświatowym i systemie oświaty. Czego dzisiaj najbardziej brakuje polskiej edukacji?

Zyta Czechowska, dyrektorka Niepublicznego Ośrodka Kształcenia Nauczycieli w Bogdanowie k. Obornik, nauczycielka roku 2019: - Stabilizacji, spokoju i autonomii szkoły. Tego, żeby nauczyciele mieli przestrzeń do działania, do decydowania zarówno o sposobie realizacji podstawy programowej, jak i o samej strukturze edukacyjnej w szkole.

Bo to, co najbardziej nam jest potrzebne, to indywidualizacja. Nie tylko w zakresie pracy z uczniem, ale też w doborze treści i metod, które wykorzystujemy, a także w doborze stowarzyszeń i instytucji edukacyjnych, które działają na rzecz szkoły, bo każda szkoła ma swoją specyfikę.

Myślę, że nauczyciele w nich pracujący, jak również rodzice wiedzą najlepiej, w jakim kierunku dana szkoła powinna pójść, bo też to ona zna najlepiej potrzeby swoich uczniów, środowisko lokalne, w którym działa i zasoby, którymi dysponuje.

Na temat autonomii szkół, zwłaszcza gdy chodzi o szkoły podstawowe, zdania są podzielone – niektórzy twierdzą nawet, że nie jest ona wskazana. Czy pani zdaniem szkole naprawdę brakuje tej autonomii?

- Jako pedagog specjalny inaczej podchodzę do tej kwestii niż nauczyciele szkół ogólnodostępnych. Z samej specyfiki funkcjonowania placówek specjalnych wynika, że musimy być autonomiczni w tym, co robimy, bo każdy uczeń potrzebuje indywidualnego, spersonalizowanego wsparcia. I my przez dobór treści, przez dostosowanie do każdego ucznia, musimy tę autonomię mieć. W związku z czym dla mnie możliwość pracy indywidualnej jest kluczowa i akurat w naszym przypadku myślę, że mamy dużą swobodę działania.

Natomiast rozumiem nauczycieli przedmiotowych, którzy mówią, że chcieliby na przykład przerabiać lektury szkolne, które wybiorą sami albo wraz z uczniami, które byłyby przystające do rzeczywistości młodych ludzi, do ich percepcji. Tutaj chodzi też o podstawę programową, która jest w przypadku niektórych przedmiotów zbyt obszerna i zawiera treści niepotrzebne, które jednak trzeba zrealizować. To sprawia, że brakuje czasu na zagadnienia ważne. I w tym kontekście powinniśmy mówić o autonomii, żeby to wszystko nie było tak bardzo ustrukturyzowane i tak ściśle podane do realizacji.

Moim zdaniem zawsze jest lepiej, kiedy nauczyciel ma trochę swobody. Jeśli dostosowując zajęcia do konkretnej klasy i uczniów może sobie dopasowywać chociażby treści, które będzie realizował.

Uważa pani, że ta sfera wolności jest zagrożona?

- Trudno powiedzieć. Zawsze liczę na refleksję nauczycieli, na ich profesjonalizm. Na końcu i tak nauczyciel zdecyduje, w jakiej formie dane treści z podstawy będzie realizował i na jakich bardziej się skupi. W zasadzie wszystko zależy od nauczyciela - a mówię tu zarówno o nauczycielach szkół ogólnodostępnych, jak i o tych ze szkół integracyjnych czy specjalnych - od tego, w jaki sposób zaplanuje proces edukacyjno-terapeutyczny. Bo tak naprawdę to nauczyciel zawsze jest kreatorem danej lekcji. Myślę sobie, że mamy coraz więcej świadomych nauczycieli, którzy wiedzą, jak pracować z uczniami.

Brzmi optymistycznie…

- Ja zawsze podchodzę do życia optymistycznie. Wbrew temu, co się mówi, pandemia uświadomiła wielu nauczycielom, na czym powinniśmy się skupić w pracy z naszymi uczniami. I nie jest to gonitwa za realizacją podstawy programowej, lecz wyposażenie dzieci w kompetencje, które są im niezbędne w poszukiwanie informacji, ich selekcji, a także umiejętność współpracy z innymi.

Jeśli nauczymy tego naszych uczniów, to oni są przecież mądrymi, świadomymi nowoczesnymi ludźmi i będą potrafili sobie wybrać te treści, które są dla nich najbardziej odpowiednie, będą rozwijać ich wiedzę i zainteresowania.

Prowadząc ośrodek doskonalenia nauczycieli na pewno pani wie, czego nauczycielom brakuje w tej chwili najbardziej – pieniędzy, wsparcia merytorycznego czy pomocy psychologicznej?

- Akceptacji i zrozumienia ze strony społeczeństwa postulatów, które często gdzieś tam przemycają. Ponieważ, niestety, obecnie mocno dyskredytuje się wiedzę i umiejętności nauczycieli i zbyt dużo mówi się o tym, że nauczyciele pracują tylko 18 godzin w tygodniu, podczas gdy wszyscy wiemy, że to nie jest prawdą. Nauczyciele pracują 40 godzin tygodniowo, a zajęć lekcyjnych mają 18.

Wydaje mi się, że nauczycielom brakuje też świadomości społeczeństwa, że edukacja jest najwyższą wartością, przyszłością społeczeństwa i narodu. I niezależnie od tego, czy ludzie mają dzieci w szkole, czy nie, jeśli bez przerwy będzie się tę szkołę dyskredytowało, deprecjonowało umiejętności nauczycieli i obniżało ich rangę, to do niczego dobrego to nie doprowadzi.

Chciałabym, żeby nasze społeczeństwo miało świadomość, jak ważna jest edukacja oraz jak trudny jest zawód nauczyciela, jak jest potrzebny i jak dużą krzywdę robimy całemu systemowi edukacji uderzając w nauczycieli.

A uczniowie? Czego im potrzeba?

- Zrozumienia, że potrzebują więcej wolnego czasu, więcej przestrzeni do rozwoju, do kreatywności, do decydowania i współdecydowania o tym, co dzieje się w edukacji. Trochę mniej stawiania na oceny, natomiast więcej swobody i refleksji w działaniu. Bo mamy fantastyczną młodzież, trzeba jej tylko dać przestrzeń i możliwości do rozwoju, do uczenia się.

Jeśli uczeń spędza w szkole 8-10 godzin, a potem wraca do domu i od razu po obiedzie siada do nauki, bo musi nadrobić to, czego nie udało się zrobić na lekcjach, odrobić zadania domowe, przygotować się do zajęć i kartkówek, które go czekają, to nie ma przestrzeni do nawiązywania relacji z rówieśnikami, na rozwijanie swoich pasji.

Teraz, po pandemii, widzimy, że ta przestrzeń do samorealizacji jest bardzo ważna. Nauczenie ich tego, że mogą kreatywnie i aktywnie wykorzystywać swój czas wolny, jeśli go mają. Szczególnie widać to w klasach VII i VIII szkoły podstawowej, gdzie uczniowie realizują podstawę programową z trzech lat gimnazjum włożona w dwa lata. Uczniowie tych klas mają bardzo dużo nauki, czego konsekwencje widać w ich relacjach rówieśniczych i społecznych oraz w rosnącej liczbie dzieci, którym trzeba udzielać pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Na środowisko edukacyjne składają się też rodzice – jakie są ich potrzeby?

- Odpowiem przewrotnie – po okresie nauki zdalnej wielu nauczycieli, ale też uczniów, zrozumiało jak ważni są rodzice w procesie dydaktycznym i że bez nich niewiele nam się udaje zrobić.

W jednej ze swoich publikacji napisałam – nie kopmy pod sobą dołków, bo wszyscy jesteśmy od siebie zależni i sobie potrzebni. Dlatego chciałabym, żeby nauczyciele zrozumieli, że z rodzicami musimy żyć w symbiozie, bo rodzice są dla nas przede wszystkim źródłem informacji o uczniach, wsparciem. Jeśli będziemy umiejętnie z nimi tworzyli tę przestrzeń edukacyjną, to będziemy mogli o wiele więcej. Wydaje mi się, że wielu rodziców to zrozumiało, podobnie jak nauczyciele, którzy zobaczyli w rodzicu sprzymierzeńca.

Jako pedagog specjalny nie wyobrażam sobie, żeby nie współpracować z rodzicami, bo oni są kontynuatorami mojej codziennej pracy terapeutycznej w szkole. Gdyby nie rodzice, to w przypadku szkolnictwa specjalnego edukacja zdalna nie miałaby żadnego sensu. 

Widzi pani szansę na zdecydowaną poprawę?

- Myślę, że będzie dobrze. Bo gdy chodzi o te relacje, to wbrew temu, co mówi wielu, w czasie edukacji zdalnej nie było z nimi aż tak źle. Jeśli nauczyciel miał wcześniej dobry kontakt z dzieciakami, jeśli był świadomym wychowawcą, to w nauczaniu zdalnym tylko je rozwinął, bo były one jeszcze bardziej ważne i potrzebne, niż w trybie edukacji stacjonarnej.

Wiele zależy od nas i jeśli będziemy myśleli pozytywnie, to będziemy mieli po swojej stronie rodziców i uczniów. Nie musimy być wiernymi odtwórcami, a raczej refleksyjnymi nauczycielami, którzy widzą tę swoją przestrzeń do zmiany i mają możliwość realizacji swoich pomysłów. Oczywiście jest wiele rzeczy, które mi się nie podobają, ale nie skupiam się na nich. Myślę o tym, co mogę zmienić, stawiam na dobre praktyki i pokazywanie, że nawet w tej trudnej rzeczywistości szkolnej można robić fajne rzeczy.

Czego życzyłaby pani nauczycielom w Dniu Edukacji Narodowej?

- Przede wszystkim zrozumienia w społeczeństwie, akceptacji i wsparcia, bo to jest nam teraz najbardziej potrzebne. Wydaje mi się, że jak będziemy czuli taką dobrą aurę ze strony społeczeństwa, rodziców, ale też swoich koleżanek i kolegów, to będzie nam się po prostu lepiej pracowało.

Nauczycielom życzę, żeby umieli dostrzegać w sobie dobre cechy, żeby potrafili się wspierać, doceniać, mówić o sobie dobrze oraz żeby nie bali się pokazywać swoich osiągnięć w pracy z uczniami, żeby potrafili chwalić się swoimi mocnymi stronami, dobrymi praktykami i sukcesami swoimi oraz swoich uczniów, bo mają ich naprawdę wiele. 

W ostatnim czasie wiele było powodów do narzekania, przez co zapomnieliśmy, że jest jeszcze druga strona medalu – że mimo tego, że ten zawód jest niedoceniany, nie jest dobrze opłacany, to nauczyciele robią fantastyczne rzeczy, są pasjonatami. 

TAGI
KOMENTARZE4

  • Wielunianin 2021-10-14 11:58:54
    Do Pomoc dla Wielunianina: TO NIE bzdury tylko prawda. A wszystko przez PEDAGOGA !
  • Życzymy Nauczycielom 2021-10-14 09:40:02
    Pani tak jak nikt nie życzy Spełnienia wszystkich marzeń, Zdrowia, szczęścia i słodyczy. I życzymy tak jak życzy dobra wróżka By spełniły się życzenia Z samego końca Pani serduszka
  • Pomoc dla Wielunianina 2021-10-14 08:33:24
    Do Wielunianin, pracujesz jako Troll, czy co. Wypisujesz te bzdury na wszystkich stronach tego portalu. Do tej pory nikt z władz Wielunia nie zareagował na twoje wpisy, więc przestań wypisywać te łgarstwa. Na portalu nic nie załatwisz. O ile nie jesteś Trollem, to wybierz się do psychiatry.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!